Sinn Féin nadal chce zjednoczenia wyspy. Dzisiaj to oni tworzyliby rząd

W ostatniej wypowiedzi szefowej Sinn Féin Mary Lou McDonald przebijały słowa o zjednoczeniu wyspy, a ma być to teraz, wraz z dbałością o społeczeństwo, jednym z podstawowych celów działań jej ugrupowania.

Pani McDonald wysnuła także tezę, że w równym stopniu koronawirus, jak i Brexit, stały się podstawą do rozmów o zjednoczeniu obu Irlandii, co z kolei przełożyć się ma na kolejne lata. Szefowa największej partii opozycyjnej, a na marginesie można dodać, że i największej w irlandzkim parlamencie, stwierdziła również, iż przed całym państwem stoi kilka trudnych, ale ważnych zadań. Przede wszystkim należy wyjść z kryzysu zdrowotnego, na wielu płaszczyznach, ale i należy rozpocząć intensywne prace zjednoczeniowe.

Mary Lou McDonald:

– Brexit i Covid-19 sprawiły, że zjednoczenie Irlandii stało się częścią codziennych rozmów. Rozwój naszej gospodarki, ochrona naszej służby zdrowia, wzmocnienie naszego rolnictwa wymagają podejścia obejmującego całą Irlandię. Więc teraz jest czas, aby razem kontynuować tę podróż.

Przedstawiając swój punkt widzenia, liderka Sinn Féin dodała, iż pamiętać należy o czasie, w którym przyszło nam żyć, więc chodzi o koronawirus, a ten zawładnął wszelkimi wydarzeniami na wyspie i na świecie. McDonald powtórzyła też swoje słowa krytyki pod adresem gabinetu Micheála Martina, a kolejny raz mówiła o zamieszaniu informacyjnym oraz o zaniepokojeniu wśród mieszkańców, którzy nie wiedzą, w jakim kierunku to wszystko pójdzie.

Pani McDonald podkreśliła jednak w swojej internetowej wypowiedzi, że pandemia, nie osłabiła „apetytu na zmiany, a jeżeli już, to tylko go wzmocniła”.

Mary Lou McDonald:

– Potrzebujemy zmiany i uczciwości, jak nigdy wcześniej ich nie potrzebowaliśmy. Budżet w następnym miesiącu – musi być pierwszym krokiem do naprawienia sytuacji. Musimy naprawić warunki mieszkaniowe i opiekę zdrowotną, musimy naprawić edukację i naszą gospodarkę oraz musimy zaplanować zjednoczenie naszego kraju. Na tym bym się skupiła, gdybym była premierem.

Szefowa Sinn Fein pochwaliła się również najnowszym badaniem opinii społecznej, które przeprowadzone zostało na zlecenie The Sunday Times, a w tym jej ugrupowanie, jest wyraźnym zwycięzcą. Jak się okazuje, Sinn Féin może teraz liczyć na 32% głosów wyborczych, a na drugim miejscu, znalazła się partia Leo Varadkara. Fine Gael Może teraz mieć nadzieję, że jej elektorat stanowi 30% z ogółu uprawnionych do głosowania, co jest wynikiem całkiem dobrym, jak na partię, która współrządzi.

Na pozycji trzeciej widzimy Fianna Fáil Micheála Martina, a to ugrupowanie po dużym potknięciu, notuje wzrost popularności. Partia premiera ma obecnie 19% poparcia społecznego, więc wobec poprzedniego badania zanotowała spadek o 1%, a o ile przyjrzymy się badaniu The Irish Times, wzrost o 9%.

Reszta ugrupowań, wciąż nie może wyjść z politycznego cienia, a wyborcy w Irlandii, jakby zaczęli się od nich odwracać, bo straty w porównaniu z wynikami z ostatnich wyborów parlamentarnych, są duże. Słaby wynik koalicjanta, czyli Partii Zielonych, pokazuje równię pochyłą, i to od chwili wejścia do formacji rządowej. Wynik daje ugrupowaniu Eamona Ryana, zaledwie 5% elektoratu. Podobnie źle dzieje się u Alana Kelly z Partii Pracy, bo szumne zapowiedzi, o odzyskiwaniu pola, stają się wyłącznie mrzonką. Laburzyści mają teraz zaledwie 3% głosów poparcia.

O dramacie i małej sile przekonywania może mówić Socjaldemokracja oraz wyrosła na sprzeciwie wobec wprowadzenia opłat za wodę Solidarność w koalicji z PBP, gdyż te polityczne twory, nie mają więcej, niż po jednym procencie poparcia.

Posłowie niezależni zawłaszczyli ogółem 9% sceny politycznej.

*

Z dużym zainteresowaniem patrzę na zmiany, jakie zachodzą od kilku lat w Sinn Féin, a ściśle rzecz ujmując, od czasu, kiedy Mary Lou McDonald, zastąpiła Gerry’ego Adamsa na fotelu lidera ugrupowania. Przyznaję, że na początku, nie było we mnie przekonania, iż popularność Sinn Féin wzrośnie do takiego poziomu, chociaż już wtedy zachodziły przesłanki, że partia kojarzona i łączona bezpośrednio z IRA, może osiągnąć lepszy wynik. Do tego wszystkiego przyczyniło się kilka faktów, więc nielubiany w końcówce jego rządów gabinet Fine Gael w koalicji z Partią Pracy, a następnie dalsze polityczne mariaże, które doprowadziły do współpracy parlamentarnej Fine Gael i Fianna Fáil, więc odwiecznych wrogów. Jakby tego było mało, powstała też koalicja i po prawie stuletniej bratobójczej walce o władzę, w związek polityczny wstąpiły niejaka Fianna Fáil i jej daleka kuzynka Fine Gael. To zaczęło kłócić się wyborcom obu ugrupowań i rozpoczęli poszukiwania partii, którą mogliby wesprzeć, pozostając w zgodzie z przynajmniej częścią swoich przekonań.

Tak właśnie doszło do wzrostu poparcia Sinn Féin, ale nie tylko dlatego. Samo ugrupowanie także zaczęło ewoluować i przez kilka miesięcy po zmianie wewnętrznej, szukało swojej politycznej drogi, by odebrać głosy przeciwnikom. Na początku ugrupowanie McDonald postawiło na sprawy gospodarcze, ale skoro to, nie przyniosło specjalnych zmian w stanie posiadania, akcenty przerzucone zostały na sprawy społeczne i wtedy dopiero się zaczęło. Sinn Féin kierując się do elektoratu z klasy średniej i niskiej, w taki sposób przedstawiało i przedstawia różne zagadnienia, iż są one zrozumiałe dla każdego, a i trafiają do dużej grupy odbiorców. Widząc wzrost poparcia, Sinn Féin utrzymuje kierunek marszruty, pokazuje możliwości zmian, nierzadko trochę oderwany od realiów, ale zdobywa w wyborach najwięcej mandatów, chociaż nie jest w stanie utworzyć gabinetu, nawet koalicyjnego.

Idą jednak raz obraną drogą, zaczynają tworzyć ciche koalicje, czyli zbierają popleczników, by zdetronizować politycznych hegemonów. Teraz można już mówić, a na dodatek z dużą dozą prawdopodobieństwa, że kolejne wybory, staną się dla Sinn Féin jeszcze większym sukcesem, a wskazują na to sondaże.

Co ważne, małe ugrupowania w irlandzkim parlamencie, nie patrzą już na Sinn Féin, jak na kobietę z brodą, czyli jakieś dziwadło, które psim swędem dostało tyle głosów, bo poparcie dla największej partii opozycyjnej wciąż jest bardzo wysokie, a na dodatek niewiele, ale rośnie. Jest to też sygnałem, że pod skrzydłami „SF” zyskać może polityczny plankton i wejść po kolejnych wyborach powszechnych na salony Leinster House.

Sukces Sinn Féin, nie zawdzięcza oczywiście samej sobie i programowi, bo chyba tylko Mary Lou McDonald, a ta wytyczyła kierunek działań, pokazała, jaką powinno się być opozycją, co ta, powinna robić i mówić, ale przede wszystkim za krytyką działań rządu, powinny iść rozwiązania problemów, a tak się dzieje. Sinn Féin w mojej ocenie zyskuje z jeszcze jednego powodu i tym ponownie jest McDonald. Otóż o ile Gerry Adams, nie mógł wyprzeć się swojej przeszłości i bezpośrednich związków z IRA, tak już Mary Lou McDonald, nigdy do IRA nie należała, a i daleko jej do ideałów przyświecających temu zbrojnemu ramieniu Sinn Féin. Wiem, że Mary będzie mi miała za złe to ostatnie zdanie, ale taka jest moja opinia na ten temat, a skoro ja tak myślę, to myślą też Irlandczycy, czyli jeszcze dużo wody w rzece Shannon upłynie, by w społeczeństwie ten pogląd został zatarty.

Bogdan Feręc

Źr: The Sunday Times

Polska-IE: Udostępnij...
Nauczyciele przygoto
Irlandia nie powinna
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish