Wicepremier i minister finansów Simon Harris udał się do Brukseli na posiedzenie Rady ECOFIN, gdzie ministrowie finansów państw Unii Europejskiej debatują nad możliwymi krokami odwetowymi wobec Stanów Zjednoczonych oraz nad gospodarczymi konsekwencjami zapowiadanych przez administrację Donalda Trumpa ceł. Spotkanie odbywa się w cieniu narastającego sporu wokół Grenlandii, który z politycznego konfliktu coraz wyraźniej przechodzi w fazę otwartej presji gospodarczej.
W miniony weekend prezydent USA zagroził wprowadzeniem do początku lutego 10-procentowych ceł na osiem państw europejskich, które wysłały wojska na Grenlandię. Zapowiedział również eskalację do poziomu 25% do początku czerwca, jeśli nie zostanie osiągnięte porozumienie w sprawie statusu wyspy. Na liście znalazły się sześć państw UE, czyli Dania, Szwecja, Finlandia, Holandia, Francja i Niemcy, a także Norwegia i Wielka Brytania.
Choć podczas wczorajszego wieczornego spotkania ambasadorów UE w Brukseli zbagatelizowano sugestię prezydenta Francji Emmanuela Macrona, by natychmiast sięgnąć po tzw. instrument anty-przymusowy, wachlarz możliwych działań pozostaje szeroki. Wśród realnych opcji wymienia się uruchomienie pakietu ceł odwetowych o wartości 93 mld euro, który został zawieszony po zawarciu latem ubiegłego roku porozumienia taryfowego UE–USA. Coraz głośniej mówi się także o wstrzymaniu w tym tygodniu w Parlamencie Europejskim formalnego zatwierdzenia tej umowy oraz o późniejszym użyciu narzędzi finansowych mających przeciwdziałać przymusowi gospodarczemu.
Dzisiejsze posiedzenie ECOFIN ma być pierwszym testem unijnej spójności na poziomie stricte gospodarczym. Przed wylotem do Brukseli Simon Harris podkreślił, że ubiegłoroczna umowa taryfowa ze Stanami Zjednoczonymi miała zapewnić europejskim firmom „pewność i jasność”. Jak zaznaczył, najnowsze groźby Waszyngtonu stanowią „jawne naruszenie tego porozumienia”.
Minister finansów ostrzegł, że nowe cła byłyby szkodliwe dla gospodarki UE, dla łańcuchów dostaw i dla zasad otwartego handlu, na których opiera się europejski wzrost. Zapowiedział, że w rozmowach z europejskimi odpowiednikami skupi się na skutkach amerykańskich działań, w tym tych bezpośrednio związanych z Grenlandią. W jego ocenie w czasach globalnej niepewności eskalowanie napięć handlowych grozi dalszą destabilizacją i uderza we wszystkie strony sporu.
Sprawa będzie miała swoją kontynuację w kolejnych dniach. W środę w Davos podczas Światowego Forum Ekonomicznego pojawi się Donald Trump oraz przywódcy UE, co może stać się okazją do pierwszych bezpośrednich rozmów politycznych. Z kolei przewodniczący Rady Europejskiej António Costa zwołał na czwartek nadzwyczajne posiedzenie europejskich liderów, poświęcone właśnie tej kwestii.
Dzisiejsza obecność Simona Harrisa w Brukseli wpisuje się więc w szerszą europejską próbę odpowiedzi na nowy rodzaj nacisku, więc połączenie żądań geopolitycznych z groźbami handlowymi. Od wyników rozmów ECOFIN i decyzji zapadających w najbliższych dniach zależeć będzie, czy Unia ograniczy się do dyplomatycznych ostrzeżeń, czy też zdecyduje się na realne środki obrony swoich interesów gospodarczych i własnej przyszłości.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Fot. Dzięki uprzejmości RTE

