Sadystka, seryjna zabójczyni i miłośniczka seksualnych orgii

W zamkowych podziemiach znajdowało się pomieszczenie, które można by dzisiaj nazwać łazienką. „Stała w niej beczka, nad którą kazano pochylić się dziewczynie, posłanej po wino. Gdy się nachyliła, podchodził do niej karzeł Fritzko, bardzo silny mimo swego maleńkiego wzrostu, i zadawał dziewczynie potężny cios, podcinał jej żyły, by się wykrwawiła. Krew ściekała do beczki. Następnie specjalną rynną spływała do drugiego pomieszczania, gdzie stała wanna”[1]. I to w niej kąpała się ona – pani zamku w Siedmiogrodzie. Arystokratka, która wierzyła, że zatrzyma czas i młodość.

Niektórzy wierzą jednak, że życie Elżbiety Batory było całkiem inne. A opowieści o jej sadyzmie i wyuzdanych orgiach to mit.

Czy rzeczywiście dopuściła się wszystkich czynów, o które ją oskarżono? A może stała się ofiarą wyrafinowanego spisku, który jej chciwa rodzina uknuła wspólnie z zadłużonym królem i Habsburgami? Prawda o jej życiu wydaje się być znacznie ciekawsza niż legenda, którą hrabina po sobie zostawiła…

Kim naprawdę była Elżbieta Batory?

Wydaje się, że o siostrzenicy króla Polski Stefana Batorego napisano już chyba wszystko. Biografowie jednak wciąż zastanawiają się nad tym, kiedy dokładnie zaczęło się szaleństwo Elżbiety. Nikt kiedykolwiek bowiem nie przypuszczał, że z pięknego dziecka, o lekko falujących włosach, jasnej cerze i delikatnych rączkach wyrośnie seryjna morderczyni zwana Wampirem z Siedmiogrodu lub Krwawą Hrabiną z Čachtic.

***

Przyszła na świat w upalny dzień, 7 sierpnia 1560 roku na Węgrzech.

Elżbieta była członkinią jednego z najbogatszych i najpotężniejszych rodów szlacheckich Siedmiogrodu; więzy pokrewieństwa łączyły ją jednak nie tylko z przyszłym królem Polski Stefanem Batorym, ale też z ludźmi cierpiącymi na różne choroby psychiczne, co było zapewne skutkiem ciągłych małżeństw pomiędzy członkami nieznacznej liczby tamtejszych możnych rodów. Jej ojciec, Jerzy Batory z linii na Ecsed, był pastorem. Poślubił on swoją daleką kuzynkę Annę z Batorych na Somlyó (siostrę polskiego króla) i razem z nią zamieszkał w Ecsed; tam urodziła się i wychowała Elżbieta[2].

Już jako dorastająca dziewczyna zachwycała nie tylko urodą, wyrazistym spojrzeniem i smukłą sylwetką, ale także inteligencją. Znała kilka języków obcych, biegle czytała po łacinie, niemiecku, śmiało dyskutowała o filozofii i otaczającym ją świecie. Dziś za pewne nie wzbudzałaby takiego zachwytu jak dawniej, ale w czasach, w jakich żyła, było czymś rzadkim, aby kobieta znała się na filozofii czy swobodnie posługiwała się innym językiem niż ojczysty.

Badacze życia Elżbiety Batory prześcigają się w domysłach, w którym dokładnie momencie rozpoczęło się jej szaleństwo…

Jedni przypuszczają, że było to wówczas, kiedy pewnego dnia siedziała przed lustrem, a służąca czesząc ją, przypadkiem, wyrwała jej włos. Arystokratka wpadła w szał i jednym ruchem uderzyła dziewczynę w twarz. Tej pociekła krew z nosa, opryskując przy okazji policzki hrabiny. Po kilku dniach Elżbieta, siedząc znowu przed lustrem, dostrzegła, że jej cera stała się gładsza, promienista i jędrniejsza. Wtedy uznała, że krew ma cudowne działanie. Że musi zrobić wszystko, aby dostarczać ją sobie regularnie. Bo tylko wtedy zachowa młodość. Bo tylko wtedy oszuka czas…

Drudzy jednak twierdzą, że sadyzm Elżbiety wcale nie zrodził się wtedy, kiedy krew uderzonej przez nią służki opryskała jej twarz, ale w momencie (jako mała dziewczynka) zobaczyła cygańskiego chłopa, którego zaszyto w brzuchu konia.

„Mając sześć lat, była świadkiem wydarzenia, które mogło mieć istotny wpływ na jej psychikę – jeden z Cyganów, zapewniających rozrywkę mieszkańcom zamku, został oskarżony o sprzedanie dzieci Turkom. Został uznany za winnego i skazany na śmierć; egzekucję wykonano przez zaszycie skazanego mężczyzny w rozciętym brzuchu konia. Podobny wpływ na Elżbietę mogła wywrzeć sytuacja, która miała miejsce około siedmiu lat później – jeden z jej kuzynów, ówczesny książę Siedmiogrodu, nakazał obciąć nosy i uszy 54 zbuntowanym chłopom”[3].

Są jednak i tacy, którzy uważają, że hrabina, usłyszawszy kiedyś pisk młodej dziewczyny, uznała, że wpływa to na nią kojąco, a migreny (na które notorycznie cierpiała) znikały…

Kiedy po raz pierwszy zaczęła zabijać…

Historycy uważają, że wszystko zaczęło się od porywania wiejskich dziewcząt i to wtedy kiedy hrabina nie miała jeszcze czterdziestu lat.

Elwira Watała  przekonuje jednak, iż prawdziwe szaleństwo Elżbiety zaczęło się w roku 1602, po śmierci hrabiego Ferenca Nadsady.

„Elżbieta ma już czterdzieści lat, co dla kobiety w szesnastym wieku było prawie wiekiem podeszłym. Lecz ona nie chce się starzeć, chce wyglądać zawsze młodo i powabnie. Nie dla mężczyzn, bo ich nienawidziła, lecz przede wszystkim dla samej siebie (…), a także dla swoich kochanek (…), które ze statusu służących awansowała do rangi jej koleżanek, powiernic i kochanek (…). [Wtedy] rozpoczyna się piekło w podziemiach zamku w Czachtice. Nocą słudzy księżnej polują w pobliskich i dalszych okolicach na młode dziewczęta (…)[4].

Elżbieta staje się potworem, który z premedytacją i nieukrywaną satysfakcją nie tylko każe zabijać dostarczane jej dziewczyny, ale zaczyna sama je okaleczać. W szaleństwie odgryza im części ciała; raz sutki, innym razem wyrywa zębami fragmenty skóry na ich plecach, ramionach, dekolcie… Cieszy się, kiedy ofiary krzyczą. Pije ich krew, a potem naciera nią własne ciało. Obłęd wymyka się spod kontroli.

Seksualne orgie z ciotką

I jakby tego było mało Elżbieta posuwa się krok na przód. Poza sadyzmem fascynują ją także spotkania u jej ciotki Klary Batory. Bierze udział w wyuzdanych orgiach, a w arystokratycznych komnatach kocha się z powabną A. Darvualia i słodką Dorką (jak nazywała pieszczotliwe D. Szentes). Obie kochanki tylko podsycały uwielbienie hrabiny do okrucieństwa i wielokrotnie, w otoczeniu „ludzi zamku” przewodniczyły w łapankach dziewczyn z okolicy.

Proces, który ze sprawiedliwością miał niewiele wspólnego?

Hrabina zmarła 21 sierpnia 1614 roku. 2 stycznia 1611 roku w zamku Bytczy odbył się proces sądowy, na który to zjechały tłumy ciekawskich. Każdy bowiem chciał zobaczyć na własne oczy morderczynię, sadystkę, kobietę pijącą ludzką krew. „Elżbiecie zarzucono zabójstwo 60 osób płci żeńskiej, lecz uparcie chodziły plotki, że ofiar było kilkaset. Słudzy zostali poddani torturom, a potem żywcem spaleni na stosie[5]”.

Elżbieta, ponieważ pochodziła z wysokiego arystokratycznego rodu, uniknęła tortur i kary śmierci, lecz zgotowany jej los był gorszy od śmierci. Zamurowano ją w jednym z pokoi jej zamku. W ścianie wykonano mały otwór, przez który podawano jej pożywienie. Po trzech latach zmarła.

Wielu historyków, badaczy uważa, że historia Elżbiety Batory została wymyślona przez jej kuzyna, hrabiego Thurzo, a sam proces z wymiarem sprawiedliwości miał niewiele wspólnego.

„György Thurzó został Palatynem (komesem pałacowym, odpowiednikiem polskiego wojewody) pod koniec 1609 roku. Tytuł ten dawał mu niemal nieograniczoną władzę we własnym kraju. W marcu 1610 roku Thurzó zaangażował się w spisek, mający na celu wyeliminowanie księcia Gabora. Co ciekawe – w tym samym czasie rozegrały się trzy wydarzenia, które ewidentnie były na rękę Habsburgom. Wspomniany zamach na życie Gabora w Siedmiogrodzie, uwięzienie Zygmunta Batorego w Pradze i pokazowy proces Elżbiety na Węgrzech. We wszystkich tych wydarzeniach palce maczał sam palatyn Thurzó. Spisek, mający na celu pozbawienie Elżbiety silnej pozycji, Thurzó od razu zaczął wprowadzać w życie. Miał przy tym swój osobisty powód – pragnął przejąć jej majątek. Na początku XVII wieku to skarbiec królewski przejmował majątki osób skazywanych za zbrodnie, które popełnili. Król Węgier Mátyás II (Maciej II) miał ogromny dług zaciągnięty u Ferenca Nádasdy, więc w przypadku skazania hrabiny nie tylko pozbyłby się wierzyciela, to dodatkowo dysponowałby ogromnym majątkiem skazanej zbrodniarki, którym mógł dowolnie dysponować. Zmowa pomiędzy królem a Thurzó dotyczyła więc podziału między nich dóbr rodziny Batory, z zastrzeżeniem jednak zapewnienia dzieciom Elżbiety środków finansowych do dalszego życia…[6]. 31 lipca 1614 roku podyktowała testament, w którym cały majątek zapisała właśnie potomkom. W ten sposób uniknęła groźby skonfiskowania 1/3 jej majątku. Miesiąc później znaleziono ją w celi, leżącą bezwładnie na podłodze.

Była martwa.

Jak więc zmarła „Krwawa Hrabina”?

To wciąż pozostaje zagadką. Może Elżbieta popełniła samobójstwo, a może została otruta? Nie wiadomo także, dlaczego pochowaną ją dopiero trzy miesiące po jej śmierci w krypcie kościoła w Cachticach? Mieszkańcy, którzy szczerze nienawidzili i zarazem bali się morderczej hrabiny zażądali usunięcia jej ciała. Pochowano ją ponownie w roku 1617 w Nagyecsed, w północno-wschodnich Węgrzech, gdzie znajdowała się rodowa siedziba rodziny Elżbiety Batory.

Ciekawostką jest także to, że kiedy w roku 1995 otworzono rodzinną kryptę, nie znaleziono w niej szczątków arystokratki. A niektórzy historycy twierdzą nawet, że jej kości pochowano gdzieś na cmentarzu w Budapeszcie[7]

Co więc jest prawdą, a co legendą?

Wciąż tajemnica Elżbiety nie została odkryta…

Agencja Informacyjna

Ewelina Rubinstein

Agencja Informacyjna

Znajdź nas:

Uważaj na oszustów
Aplikacja kulinarna
Translate »
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn