Przedłużający się kryzys kosztów utrzymania stawia gabinet przed fundamentalnym dylematem ekonomicznym, który bezpośrednio uderzy w portfele obywateli. Na szali ważą się losy zapoczątkowanego w kwietniu pakietu paliwowego, który przyniósł kierowcom odczuwalną ulgę na stacjach benzynowych. Choć obecne przepisy obniżające akcyzę mają wygasnąć już w lipcu, w koalicji coraz głośniej mówi się o możliwości wydłużenia tego okresu ochronnego.
Decyzja ta niesie jednak za sobą potężne konsekwencje budżetowe, które mogą całkowicie zablokować wyczekiwane przez pracowników obniżki podatku dochodowego.
Przypomnijmy, że dotychczasowe interwencje fiskalne rządu doprowadziły do zredukowania obciążeń podatkowych na stacjach. W ramach ścisłej współpracy z Komisją Europejską gabinet zdecydował o obniżeniu akcyzy na olej napędowy o dodatkowe 10 centów z VAT, co łącznie przełożyło się na spadek ceny tego paliwa aż o 32 centy. Podobny krok wykonano wobec benzyny, gdzie łączna bonifikata wynosi obecnie 27 centów, a zielony olej napędowy został ostatecznie odciążony o 7,4 centa na litrze. Te głębokie cięcia podatkowe dały oddech transportowi i milionom ludzi dojeżdżających do pracy, lecz wygenerowały gigantyczną wyrwę w dochodach państwa.
Minister energii Darragh O’Brien zapytany na antenie podcastu Indo Politics o to, czy rząd zdecyduje się na utrzymanie tych ulg po lipcowym terminie, zajął bardzo elastyczne stanowisko. „Nie ma rzeczy niemożliwych. Jeśli będzie to potrzebne w danym momencie, tak, będziemy na to otwarci. Nie zamierzam niczego odrzucać” – zadeklarował jednoznacznie szef resortu energii.
Minister O’Brien podkreślił jednocześnie, że w obecnych realiach geopolitycznych i gospodarczych rynki surowców pozostają skrajnie niestabilne. „Bardzo trudno przewidzieć, jaka będzie cena detaliczna ropy naftowej, gazu, benzyny i oleju napędowego. Byliśmy w stanie zareagować dość znacząco i zawsze deklarowaliśmy, że zachowamy elastyczność, aby zareagować ponownie, jeśli zajdzie taka potrzeba”. Warto zauważyć zmianę filozofii rządu w walce z drożyzną. Wcześniejsze programy opierały się w dużej mierze na bezpośrednich dopłatach, takich jak kredyty energetyczne, które kosztowały budżet astronomiczne 3,3 miliarda euro.
Minister O’Brien przyznał, że choć były one wówczas właściwym rozwiązaniem, to obecnie gabinet preferuje długofalowe zmiany systemowe wprowadzane bezpośrednio przez mechanizmy podatkowe. „Zdajemy sobie sprawę, że koszty utrzymania wzrosły na wszystkich płaszczyznach. Myślę, że jednym z najlepszych sposobów wykorzystania środków jest system podatkowy, ponieważ ci, którzy ich najbardziej potrzebują, otrzymają je, a my będziemy nadal chronić najbardziej potrzebujących obywateli” – wyjaśnił minister energii.
Strategia ta budzi jednak poważny niepokój w resorcie finansów. Dwa dotychczasowe pakiety wsparcia paliwowego pochłoną w tym roku aż 750 milionów euro ze skumulowanej nadwyżki budżetowej. Z oficjalnych szacunków rządowych wynika porażający wniosek, że jeśli obniżki akcyzy na benzynę i olej napędowy zostaną przeciągnięte na kolejny rok, państwo nie będzie miało przestrzeni fiskalnej na poluzowanie śruby podatkowej pracownikom.
Mimo tych alarmujących wyliczeń minister finansów Simon Harris wciąż deklaruje chęć przeforsowania obniżek podatku dochodowego w nadchodzącym, październikowym budżecie. Rzecznik ministra w wypowiedzi dla dziennika Irish Independent zapewnił o determinacji szefa resortu. „Pan wicepremier wielokrotnie powtarzał, że spodziewa się wprowadzenia pakietu podatków dochodowych w kolejnym budżecie i to stanowisko się nie zmieniło”.
Sytuacja przypomina jednak stąpanie po cienkim lodzie, a wysocy rangą urzędnicy ministerialni za kulisami studzą optymizm. Koszt całościowego, rocznego utrzymania niższej akcyzy przewyższy bowiem wydatki na zeszłoroczny pakiet podatkowy. „Obecnie istnieje przestrzeń na obniżki podatku dochodowego, ale nie będzie to możliwe, jeśli obniżki akcyzy wejdą w życie w 2027 roku, a tego nie możemy teraz przewidzieć” – komentuje anonimowo źródło zbliżone do rządu.
Przed gabinetem Simona Harrisa stoi zatem niezwykle trudna decyzja o charakterze strategicznym. Rząd musi wybrać, czy woli dalej dotować paliwo bezpośrednio na dystrybutorach, z czego korzystają wszyscy kierowcy, czy też pozwolić akcyzie wrócić do dawnego poziomu, by w zamian zostawić więcej pieniędzy w kieszeniach osób zatrudnionych poprzez niższy podatek dochodowy.
Ostateczne rozstrzygnięcie pokaże, które z tych narzędzi przeważy w walce o głosy wyborców przed kolejnym rokiem budżetowym.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Jason Mitrione on Unsplash

