Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Rząd obiecywał ulgę – dał duszenie, a kryzys najmu puchnie jak balon, którego nikt nie trzyma

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Kiedy gabinet premiera Martina zapewniał z poważnymi minami, że ich działania i program zahamują wzrost czynszów i wreszcie przyniesie oddech rynkowi najmu, wielu ekspertów oraz opozycja nie kupowało tej narracji nawet po promocyjnej cenie. Rynek mieszkaniowy ma swoją własną logikę, swoją bezlitosną matematykę i swoje kapryśne prawa popytu oraz podaży, a próbę ich ujarzmienia można było już jakiś czas temu nazwać déjà vu.

Teraz mamy potwierdzenie czarno na białym i najnowszy raport pokazuje, że nie dość, że polityka rządu nie zadziałała, to jeszcze pogorszyła sytuację. Czynsze rosną szybciej niż w latach poprzednich, dostępność mieszkań spada w tempie, którego nie pamięta się od niemal dwóch dekad, a na rynku wyczuwa się nerwowe napięcie, takie, które zwiastuje, że będzie jeszcze gorzej. Według analizy Daft.ie czynsze rynkowe wzrosły w 2025 roku o 4,4 procent, bardziej niż rok wcześniej. Średni czynsz za dwupokojowe mieszkanie przebił 2080 euro. To już nie są kwoty, które prowadzą do rozmów przy kuchennym stole. To są liczby, które przepędzają młodych ludzi z miast, wypłukują oszczędności rodzin i wypychają całe branże na margines, a mimo to rząd wciąż udaje, że sytuacja jest pod kontrolą, jakby recytował starą formułkę, której już nikt nie słucha.

Dostępność mieszkań w kraju spadła o 22 procent rok do roku. 1 lutego w całym kraju dostępnych było mniej niż 1800 domów, czyli najmniej od 2006 roku, więc to długi cień, który kładzie się na całym rynku. W Dublinie sytuacja wygląda jeszcze gorzej, bo dostępność spadła o ponad jedną trzecią. W Galway czynsze skoczyły natomiast o ponad 11 procent, w Cork o 7,5, w Waterford o 6,9, w Limerick o 5. W całym Leinster i Munster inflacja czynszów przekracza sześć procent. To obraz kraju, którego rynek najmu pędzi w przeciwnym kierunku niż opowiada rządowa bajka o stabilizacji.

Profesor Ronan Lyons z Trinity College mówi wprost, iż niepewność wywołana nowymi regulacjami tylko pogłębiła niedobory. Właściciele nie wiedzą, czego się spodziewać, więc wycofują swoje nieruchomości z rynku albo je sprzedają, zanim kolejne przepisy uczynią ich sytuację jeszcze mniej przewidywalną. Efekt jest więc taki, że mamy na rynku najmu mniej mieszkań i wyższe, ale za to rosnące czynsze. Ekonomia pierwszego roku, którą rząd, zdaje się, dawno już porzucił na dnie szuflady i zastanawia się, gdzie schowały się efekty ich zapowiadanych działań.

Wynajem pokoi również leży i kwiczy, bo ich dostępność spadła dramatycznie, a sami najemcy funkcjonują w stanie permanentnej prowizorki, jakby byli skazani na życie z walizką pod łóżkiem i oczami utkwionymi w kolejne ogłoszenia, które znikają zanim zdążą kliknąć „zobacz szczegóły”.

Gabinet premiera Martina trwa jednak w swojej opowieści o „długoterminowych efektach”, o „niezbędnych zmianach”, o „nowym otwarciu”, tyle że ta narracja zaczyna brzmieć jak zaklęcie, które nikt już nie wierzy, a rynek najmu, jakby na złość, co tydzień pokazuje nowe rekordy. I to niestety nie te, które chciałby oglądać jakikolwiek rząd. Jeśli więc program – ten ostatni i wszystkie poprzednie miały poprawić sytuację, to poprawiły ją tylko dla właścicieli mieszkań i domów, którzy z braku konkurencji windują ceny jak chcą. Reszta społeczeństwa widzi tylko rosnące słupki i malejące szanse na godne życie. Może właśnie tu tkwi największy dramat, w tym rozjeździe między rządową narracją a rzeczywistością, która wali po oczach twardymi liczbami.

Dziś trudno nie odnieść wrażenia, że rząd zaprojektował reformę z myślą o świecie idealnym, w którym przepisy tworzą mieszkania, a deklaracje powstrzymują inflację. Tymczasem rzeczywistość wygląda jak stara, skrzypiąca kamienica i jeżeli nie zadbasz o fundamenty, to żadna farba nie przykryje pęknięć. A Irlandia właśnie patrzy na ściany, z których zaczyna odpadać tynk.

Niestety z rynku nie płyną nawet sygnały, że po skokowej podwyżce te staną się ostatnimi, więc nadzieja, nawet ta, które umiera ostatnia, jest już chyba w stanie agonalnym.

Bogdan Feręc

Źr. RTE

Photo by AnaCristina Smith on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version