Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Ryzykowna retoryka prezydenta Ukrainy w Davos – Zełenski uderza w Unię Europejską

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Wystąpienie Wołodymyra Zełenskiego na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos miało być kolejnym etapem mobilizowania Zachodu wokół sprawy ukraińskiej. Zamiast tego stało się sygnałem rosnącego napięcia między Kijowem a częścią unijnych elit i polityków. Ostra krytyka Unii Europejskiej wygłoszona z mównicy forum spotkała się z wyraźnie chłodnym odbiorem w niektórych europejskich stolicach.

Prezydent Ukrainy zarzucił UE brak „woli politycznej” w realnym przeciwstawianiu się Rosji i Władimirowi Putinowi. Wystąpienie było tym bardziej znaczące, że nastąpiło zaledwie kilka minut po jego spotkaniu z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Zełenski poinformował wówczas, że rozmowy z amerykańskim przywódcą doprowadziły do wypracowania ram powojennych gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy, choć nie ujawnił ich treści. Jak zaznaczył, porozumienie czeka na podpisy przywódców oraz ratyfikację przez parlament Ukrainy i Kongres USA.

Na tle tych deklaracji szczególnie mocno wybrzmiała zmiana tonu wobec Brukseli. Zełenski, dotychczas znany z wyważonej i wdzięcznej retoryki wobec unijnych partnerów, kluczowych sponsorów politycznych i finansowych Ukrainy, tym razem mówił o bezczynności i wewnętrznych sporach paraliżujących europejskie decyzje. Porównał działania UE do fabuły filmu „Dzień świstaka”, sugerując niekończące się opóźnienia i powtarzalność jałowych debat. „Czego brakuje: czasu, czy woli politycznej?” – pytał, odnosząc się m.in. do przeciągających się prac nad międzynarodowym trybunałem do spraw rosyjskich zbrodni wojennych. W jego ocenie Europa nie potrafi dziś mówić jednym głosem ani skutecznie reagować na globalne wyzwania.

Zamiast stać się prawdziwie globalną potęgą, Europa pozostaje pięknym, choć rozdrobnionym kalejdoskopem małych i średnich mocarstw” – stwierdził Zełenski, krytykując brak jedności i szczerości w europejskich debatach.

Szczególnie ostrą nutę miały jego uwagi pod adresem europejskiej strategii wobec Donalda Trumpa. Zdaniem prezydenta Ukrainy, UE jest „zagubiona” w próbach wpływania na amerykańskiego przywódcę, który, jak zaznaczył, „nie będzie słuchał takiej Europy”. Tymczasem sam Trump oceniał spotkanie z Zełenskim jako „dobre” i podkreślał konieczność zakończenia wojny. Kilka godzin później jego wysłannicy udali się do Moskwy na rozmowy z Władimirem Putinem, co w europejskich kręgach dyplomatycznych wywołało dodatkowe nerwowe komentarze.

Zełenski przyznał, że kluczową nierozstrzygniętą kwestią w rozmowach pokojowych pozostaje sprawa terytorium, zwłaszcza wschodniej części Ukrainy. Rosja okupująca około 20 procent kraju domaga się pełnej kontroli nad Donbasem, czemu Kijów stanowczo się sprzeciwia, ostrzegając przed ośmieleniem Moskwy do dalszej agresji. W tym kontekście ukraiński prezydent zapowiedział „trójstronne” rozmowy Ukrainy, USA i Rosji w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Szczegóły formatu negocjacji pozostają niejasne, podobnie jak realne szanse na przełom.

Wystąpienie w Davos pokazało jednak coś więcej niż tylko różnice taktyczne. Coraz wyraźniej widać zmęczenie wojną, napięcia między sojusznikami oraz rosnącą frustrację Kijowa wobec Zachodu. Krytycy Zełenskiego wskazują, że konfrontacyjny ton wobec Unii Europejskiej, obciążonej własnymi kryzysami i oskarżeniami o polityczną hipokryzję, może osłabić jego pozycję, zamiast ją wzmocnić. W dyplomacji bowiem nawet najsłuszniejsze racje, wypowiedziane zbyt ostro, potrafią zamknąć drzwi, które dotąd były uchylone.

Bogdan Feręc

Źr. RTE

Fot. Dzięki uprzejmości RTE

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version