W branży lotniczej rzadko dochodzi do sytuacji, w której spektakularny sukces komercyjny miesza się z tak głębokim niepokojem o stabilność operacyjną całego kontynentu. Ryanair, niekwestionowany lider niskokosztowych przewozów w Europie, opublikował właśnie dane przewozowe za czerwiec, które z jednej strony wyznaczają historyczny szczyt, a z drugiej – stanowią dramatyczne tło dla apelu o zatrzymanie nowej unijnej urzędniczej machiny.
Przewoźnik obsłużył w ubiegłym miesiącu rekordowe 21,2 miliona pasażerów, co oznacza siedmioprocentowy wzrost w skali roku i pobicie dotychczasowego rekordu z sierpnia 2025 roku. Przy flocie wykonującej ponad 116 tysięcy lotów i imponującym współczynniku wypełnienia samolotów na poziomie 95 procent, irlandzka linia lotnicza udowodniła swoją rynkową dominację. Zamiast świętowania sukcesu, kierownictwo bije jednak na alarm, wskazując, że pośpiesznie i niefortunnie wdrożone unijne przepisy graniczne grożą całkowitym paraliżem kluczowych portów w szczycie sezonu urlopowego.
Głównym źródłem narastającego kryzysu stał się unijny system wjazdu/wyjazdu, znany w nomenklaturze lotniczej jako EES, który wszedł w życie w kwietniu.
Analizy operacyjne Ryanaira pozwoliły na precyzyjne wytypowanie siedmiu strategicznych europejskich portów lotniczych, w których pasażerowie już teraz doświadczają drastycznych opóźnień. Na czarnej liście przewoźnika znalazły się przede wszystkim kluczowe bazy wakacyjne w Hiszpanii, do których należą Teneryfa Południe, Palma de Mallorca, Alicante oraz Malaga. Problem dotyka również innych kluczowych punktów na mapie połączeń przewoźnika – poważne zatory odnotowano na lotnisku Mediolan Bergamo we Włoszech, w podkrakowskich Balicach w Polsce oraz w porcie Paryż Beauvais we Francji.
Według oficjalnego stanowiska linii lotniczej, obiekty te są absolutnie nieprzygotowane na obsługę masowego ruchu pasażerskiego w reżimie nowych kontroli. Infrastruktura tych lotnisk cierpi na drastyczne niedobory personelu Straży Granicznej, rażący brak dedykowanych samoobsługowych stanowisk odpraw oraz niedopracowanie technologiczne samego systemu informatycznego.
Aby w pełni zrozumieć mechanikę tego zatoru operacyjnego, należy przyjrzeć się strukturze i założeniom systemu EES. Został on zaprojektowany w celu cyfryzacji i uszczelnienia granic zewnętrznych strefy Schengen, która obecnie zrzesza dwadzieścia dziewięć państw europejskich, w tym turystyczne potęgi takie jak Francja, Włochy, Hiszpania, Grecja czy Portugalia, a także kraje Europy Środkowej i Skandynawii. Nowe procedury nakładają obowiązek pobierania odcisków palców oraz wykonywania zdjęć biometrycznych od każdego obywatela państwa trzeciego przekraczającego granicę strefy.
Dla brytyjskich turystów, którzy stanowią potężny odsetek pasażerów Ryanaira podróżujących na południe Europy, oznacza to drastyczne wydłużenie czasu pojedynczej odprawy paszportowej. Co ciekawe, sama Irlandia zdecydowała się na pozostanie poza systemem EES, korzystając z przysługującej jej klauzuli opt-out w celu zachowania płynności ruchu w ramach Wspólnego Obszaru Podróży z Wielką Brytanią. Niemniej jednak, samoloty Ryanaira łączą wyspy z kontynentem, przez co pasażerowie startujący z lotnisk wolnych od tych obostrzeń lądują wprost w biurokratycznej próżni na lotniskach docelowych.
Reakcja pionu operacyjnego Ryanaira na ten stan rzeczy jest niezwykle stanowcza i pozbawiona korporacyjnej dyplomacji. Dyrektor operacyjny linii Neal McMahon wprost zarzucił europejskim decydentom traktowanie podróżnych oraz ich rodzin jak królików doświadczalnych wewnątrz niesprawdzonego mechanizmu logistycznego. Przewoźnik wystosował oficjalny apel do rządów europejskich o natychmiastowe zawieszenie wdrażania systemu EES przynajmniej do września, kiedy to letnia fala migracji turystycznej naturalnie opadnie, dając portom lotniczym czas na eliminację błędów systemowych. Jako wzór racjonalnego zarządzania kryzysowego wskazano Grecję, która wykazała się pragmatyzmem i odłożyła wdrożenie tych procedur na bezpieczniejszy moment.
Mimo formalnych pism i monitów kierowanych do rządów krajów najbardziej narażonych na logistyczną zapaść, Ryanair nie doczekał się dotychczas żadnej konstruktywnej odpowiedzi, która mogłaby realnie rozwiązać narastający problem. W obliczu braku reakcji ze strony administracji państwowej, linia lotnicza zmuszona została do wydania nadzwyczajnych rekomendacji dla pasażerów. Przewoźnik doradza podróżnym udającym się do krajów strefy Schengen znacznie wcześniejsze niż zwykle przybycie na lotniska, ostrzegając jednocześnie, że tradycyjne rodzinne wyjazdy wakacyjne mogą w tym roku rozpocząć się od wielogodzinnego chaosu w kolejkach paszportowych.
Z punktu widzenia ekspertów rynku lotniczego sytuacja ta dowodzi, że nawet najbardziej optymalny model biznesowy i punktualność linii lotniczej stają się bezużyteczne w starciu z niewydolną infrastrukturą naziemną i niedopasowanym tempem wdrażania reform administracyjnych.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by Aron Marinelli on Unsplash

