Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Ryanair żąda od gabinetu natychmiastowego zniesienia limitów dla lotniska w Dublinie

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawie ograniczeń przepustowości portów lotniczych, zamiast uspokoić nastroje, wywołało kolejną falę napięć w irlandzkim sektorze lotniczym. Wyrok, który potwierdza prawo do nakładania limitów ruchu, stał się dla linii Ryanair pretekstem do wywierania bezprecedensowej presji na gabinet Micheála Martina.

Dyrektor generalny Ryanair Michael O’Leary w swoim charakterystycznym, bezkompromisowym stylu podkreśla, że czas na wahania i polityczne zwlekanie się skończył. Apeluje o natychmiastowe usunięcie archaicznego limitu 32 milionów pasażerów rocznie, który zagraża rozwojowi krajowej gospodarki i turystyki.

Osią sporu jest rażąca rozbieżność pomiędzy realnymi możliwościami infrastrukturalnymi dublińskiego portu a ograniczeniami natury prawnej. Limit 32 milionów pasażerów został uchwalony w warunkach planistycznych z 2007 roku, w całkowicie innej rzeczywistości gospodarczej i technologicznej.

Od tamtego czasu sytuacja uległa diametralnej zmianie:

Co ważne, w 2026 roku realny ruch pasażerski w Dublinie sięgnie 36 milionów pasażerów, a prognozy na rok 2027, zgodne z prognozami i decyzjami IAA o obniżeniu opłat lotniskowych, mówią już o 40 milionach przylatujących i odlatujących z Dublina. Obowiązujący przepis zmusza zatem lotnisko do funkcjonowania w stanie permanentnego przepełnienia i ryzyka łamania prawa.

Problem nie leży jednak w braku narzędzi prawnych po stronie państwa. Rząd Micheála Martina uchwalił już przepisy dające ministrowi transportu pełną swobodę w zakresie zniesienia szkodliwego limitu. Mimo to, 21 miesięcy po złożeniu obietnic wyborczych i zapisaniu deklaracji w Programie dla Rządu na rok 2025, decyzja wykonawcza wciąż nie zapadła.

Zwłoka ta zaczyna przynosić dotkliwe konsekwencje na arenie międzynarodowej: „Amerykańskie linie lotnicze grożą odebraniem praw do lądowania Aer Lingus w Nowym Jorku, jeśli Irlandia nie zniesie tego głupiego i samobójczego limitu. Nadszedł czas, aby to zrobić” – powiedział Michael O’Leary.

Tego typu presja ze strony partnerów z USA pokazuje też, że wewnętrzny paraliż decyzyjny zaczyna bezpośrednio uderzać w interesy narodowego przewoźnika oraz relacje gospodarcze ze Stanami Zjednoczonymi, co irlandzki rząd powinien wziąć pod uwagę.

Zarówno Ryanair, jak i cała branża turystyczna wskazują, że utrzymywanie sztucznego kagańca nałożonego na najważniejszy port lotniczy w kraju, to prosta droga do utraty konkurencyjności. Zniesienie barier otworzyłoby natomiast drzwi do:

  1. Obniżki cen biletów: Większy ruch i konkurencja między liniami przełożyłyby się na tańsze podróżowanie dla pasażerów.
  2. Rozbudowa siatki połączeń: Tworzenie nowych tras zwiększyłoby dostępność komunikacyjną kraju.
  3. Inwestycji w turystykę: Odblokowanie potencjału lotniska stanowić będzie kluczowy impuls dla całej irlandzkiej gospodarki.

Mając do dyspozycji nowoczesne lotnisko o potencjale przepustowym 60 milionów pasażerów rocznie, dalsze utrzymywanie sztucznych ograniczeń z 2007 roku staje się trudne do obrony. Jednak w tym konkretnym przypadku widzimy też, że gabinet podchodzi do sprawy z dużą opieszałością.

Bogdan Feręc

Źr. Ryanair

Photo by Frugal Flyer on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version