Przełomowe przedsięwzięcie infrastrukturalne na zachodzie Irlandii stanęło pod znakiem zapytania za sprawą stanowczej deklaracji władz największego przewoźnika niskokosztowego w Europie.
Ryanair oficjalnie ostrzegł, że planowana w porcie lotniczym Shannon inwestycja o wartości 50 milionów euro, połączona ze stworzeniem 300 wysokospecjalistycznych miejsc pracy, zostanie wycofana z regionu i skserowana do Polski, jeśli procedura planistyczna i proces wydawania pozwoleń budowlanych napotkają jakiekolwiek opóźnienia biurokratyczne.
Projekt zapowiedziany przez linię w lipcu zakłada wzniesienie nowoczesnego, czterostanowiskowego hangaru przeznaczonego do obsługi technicznej, napraw i przeglądów samolotów (MRO), a także utworzenie dedykowanej Akademii Inżynierskiej. Rozbudowa ta miałaby diametralnie zwiększyć dotychczasowy potencjał serwisowy przewoźnika w Shannon, gdzie funkcjonujący obecnie trzystanowiskowy obiekt zapewnia zatrudnienie dla ponad 200 wysoko wykwalifikowanych oraz dobrze wynagradzanych mechaników i inżynierów.
Nowe przedsięwzięcie miało być kolejnym filarem stabilizacji gospodarczej dla całego regionu.
Kluczowym czynnikiem narzucającym presję czasu jest harmonogram odnowy i powiększania floty przewoźnika. Zgodnie z planami, już na początku 2027 roku Ryanair ma odebrać pierwszą maszynę z zamówienia opiewającego na 300 nowych samolotów typu Boeing MAX-10. Tak gwałtowny przyrost liczby maszyn wymusza zabezpieczenie odpowiedniego zaplecza technicznego najpóźniej do 2028 roku. Z punktu widzenia kierownictwa linii, budowa obiektu w Shannon musi ruszyć bezwzględnie na początku 2027 roku, co nie pozostawia marginesu na przewlekłe procedury administracyjne czy ewentualne odwołania w procesie wydawania zgód budowlanych.
Władze spółki stawiają sprawę na ostrzu noża, podkreślając, że rynek lotniczy wymaga bezwzględnej terminowości i elastyczności. Dyrektor operacyjny Ryanair Neal McMahon zaznaczył, że firma jest gotowa do natychmiastowej alokacji kapitału w Shannon, jednak nie zamierza akceptować przewlekania sprawy w urzędach.
Przedsiębiorstwo traktuje plan wzniesienia hangaru i akademii jako ogromną szansę dla lokalnej społeczności oraz impuls do kształcenia nowych kadr inżynieryjnych, lecz w przypadku jakichkolwiek zatorów planistycznych bez wahania wybierze alternatywną lokalizację na terenie Polski.
Rozwój wypadków wokół centrum w Shannon pokaże, na ile lokalny system wydawania pozwoleń jest w stanie sprostać wymaganiom dynamicznie rozwijającego się międzynarodowego biznesu lotniczego. Widmo utraty tak znacznego zastrzyku gotówki oraz trzystu prestiżowych etatów na rzecz Europy Środkowo-Wschodniej stanowi z kolei poważne wyzwanie dla władz lokalnych i organów odpowiedzialnych za planowanie przestrzenne. Czasu na podjęcie wiążących decyzji pozostaje niewiele, a stanowcze ultimatum przewoźnika wyraźnie przenosi ciężar odpowiedzialności na stronę administracji publicznej.
Bogdan Feręc
Źr. Ryanair
Fot. Ryanair


