Światowy układ sił przechodzi najgłębszą transformację od czasów zakończenia zimnej wojny. Przez całe dekady filarami globalnego porządku politycznego i finansowego pozostawały państwa Zachodu, ze szczególną rolą Stanów Zjednoczonych oraz grupy G7.
Dziś jednak ten tradycyjny model równowagi napotyka opór ze strony bloku BRICS, który wyrósł na potężny, wielobiegunowy ośrodek wpływu. Dzięki ogromnej sile gospodarczej, dysponowaniu kluczowymi surowcami i potężnemu kapitałowi ludzkiemu, grupa przestała być jedynie luźnym forum dyskusyjnym, a stała się realną przeciwwagą dla dotychczasowej dominacji Waszyngtonu i Brukseli.
Fundamentem tej rosnącej potęgi są twarde wskaźniki makroekonomiczne. Łączny, nominalny Produkt Krajowy Brutto grupy BRICS+ sięga obecnie około 32 bilionów dolarów, co przekłada się na blisko 28% całkowitego światowego PKB. Jeszcze bardziej wymowne są zestawienia oparte na parytecie siły nabywczej (PPP), który trafniej odzwierciedla realny koszt dóbr, usług oraz rzeczywistą pojemność rynku wewnętrznego.
W tym ujęciu udział krajów BRICS w globalnej gospodarce wynosi od 35% do nawet 40%, ewidentnie dystansując grupę G7, której przypadło w udziale 28–29%. Zastosowanie wskaźnika PPP pozwala dostrzec rzeczywistą wagę dynamicznie rozwijających się rynków, na czele z Indiami i Chinami.
Analiza wnętrza bloku wskazuje jednak na wyraźne zróżnicowanie potencjałów jego poszczególnych uczestników. Głównym silnikiem napędowym pozostają Chiny, generujące niemal 70% całkowitego PKB całej grupy. Drugą siłą są Indie z udziałem rzędu 13%, natomiast trzecie miejsce zajmuje Rosja, odpowiadająca za około 9% łącznego dochodu bloku. Na tym tle udział Brazylii kształtuje się na poziomie 7%, a Republiki Południowej Afryki – w granicach 2%.
Choć zatem BRICS manifestuje potęgę jako zbiorowość, w wymiarze wewnętrznym opiera się na mocnej asymetrii, gdzie kluczowe karty trzymają Pekin i New Delhi.
Skokowy wzrost znaczenia BRICS wiąże się bezpośrednio z procesem jego stopniowego rozszerzania. Przyłączenie do pierwotnej struktury ważnych graczy regionalnych, takich jak Egipt, Etiopia, Iran, Zjednoczone Emiraty Arabskie czy Indonezja, nadało blokowi niespotykany dotąd wymiar globalny. Obecnie BRICS+ skupia niemal połowę światowej populacji, stając się bezkonkurencyjnym bastionem siły roboczej i największym rynkiem konsumenckim świata.
Niezwykle istotnym atutem bloku jest jego dominacja na rynku surowcowym i energetycznym. Państwa członkowskie kontrolują blisko 30% światowej produkcji ropy naftowej i odpowiadają za 22–23% globalnego eksportu towarów. Obecność w jednej strukturze największych ekspertów surowcowych (jak Rosja, Iran czy ZEA) obok największych na globie importerów energii (Chiny i Indie) tworzy samowystarczalny, spójny system gospodarczy. Taka konfiguracja gwarantuje blokowi decydujący głos w debatach dotyczących globalnego bezpieczeństwa energetycznego oraz przebiegu światowej transformacji ekologicznej.
Jednym z najważniejszych punktów zwrotnych w działaniach BRICS jest konsekwentne dążenie do dedolaryzacji handlu międzynarodowego. Proces odchodzenia od amerykańskiej waluty w transakcjach dwustronnych zyskuje na znaczeniu podczas kolejnych szczytów ugrupowania. Zwiększanie rozliczeń w walutach lokalnych oraz budowanie niezależnych systemów płatniczych mają na celu ograniczenie wrażliwości państw członkowskich na presję sankcji gospodarczych i politykę finansową Waszyngtonu.
Reorganizacja światowej architektury ekonomicznej przestaje być jedynie teoretycznym rozważaniem. Wzrost znaczenia bloku BRICS, co skrzętnie pomijane jest w europejskich mediach, jednoznacznie wskazuje, że przyszłość polityki w ujęciu globalnym, kształtować się będzie w oparciu o silniejsze uwzględnienie interesów Globalnego Południa, a jednostronny monopol Zachodu na zarządzanie światową gospodarką przechodzi właśnie do historii.
Bogdan Feręc
Źr. Info Brics
Graf. Wygenerowana przez AI

