Rok dwudziesty i drugi

Wsłuchiwałem się ostatnio w słowa ekonomistów, którzy snują wizje przyszłości Irlandii, a z większością ich tez, nie mogę się zgodzić, bo wydaje się, że trzymają się utartych schematów, pomijając wszystko, co dzieje się tu i teraz.

Ekonomia w sensie stricte to nie wszystko, co kształtować będzie klimat gospodarczy w Irlandii, gdyż zapomina się w tych prognozach o ludziach, którzy mogą namieszać i to całkiem poważnie. Obecnie widać już, że pandemiczne pomysły, słowa i zapewnienia, zaczynają być przez społeczeństwa weryfikowane, więc jeżeli w przyszłym, 2022 roku, nie będzie masowych protestów, będzie to graniczyć z cudem. Ważne jest, że wypowiedzi polityków, które odnosiły się bezpośrednio do pandemii, związanymi z nią szczepionkami, okazują się, przynajmniej w części, pozbawionymi podstaw, co oznacza, że dłużej, nie można brnąć w tę retorykę i albo ludzie otrzymają twarde dowody, albo ulica powie, co na ten temat myśli.

2022 może być więc rokiem niepokojów społecznych, które władza w mniejszym lub większym stopniu będzie chciała uciszyć, ale w mojej ocenie, z marnym skutkiem, bo pandemii, mają dosyć wszyscy i nawet część kół politycznych zaczyna odstawać od nakreślonej narracji, więc wskazuje, iż sprawę należy załatwić raz na zawsze. To ciekawe, bo w jaki sposób? Czy przyznać się do fałszerstwa, co sugerują niektórzy, a może powiedzieć, że koronawirus został pokonany, albowiem znalazł się cudowny lek?

W pierwszym przypadku będzie to miało zgubny wpływ na rządzących, gdyż wykaże ich pokrętne działania, a i będzie to demontażem rozpoczętego jakoby przemodelowania świata. W drugim natomiast przypadku też tak będzie, ale świat polityki, bo ten trzeba oskarżyć o sytuację na świecie, wyjdzie z tego z twarzą, chociaż umazaną błotem.

Istotne jest jednak, że rok przyszły, charakteryzować się będzie stale rosnącą inflacją, więc ceny detaliczne, nadal wędrować będą obraną ścieżką, a powód jest prosty, czyli sytuacja międzynarodowa. Rosja mieszać będzie na kontynencie europejskim, a ma mocne atuty, bo to i gaz i ropa, więc coś, bez czego kraje unijne, nie mogą funkcjonować. Przykręcenie kurka z gazem i ropą, da efekt wzrostu cen tych nośników energii, nawet w przypadku, kiedy kończyć się będzie okres zimowy, czyli zastopowania podwyżek energetycznych, w ogóle się nie spodziewam, a mówią o tym spece od ekonomii i gospodarki światowej. Dodatkowo niepewna sytuacja w rozgrywkach na Ukrainie, więc potencjalne działania wojskowe, zdestabilizują sytuację w całej Europie Wschodniej, a do pionu postawione zostanie NATO, co może przynieść wzrost napięcia na kilku kierunkach. Jeżeli rozmowy Putin – Biden, nie przyniosą jakiegoś rozwiązania, sytuacja wyciszona przez okres świąt i Nowego Roku, może zacząć zaogniać się już w pierwszych dniach stycznia, więc będziemy mieli eskalację zachowań militarnych.

Sam konflikt Rosja – Ukraina, może wydawać się odległy od Irlandii, jednak z całym przekonaniem powiem, iż wpłynie na sytuację, nawet w naszym regionie. Republika, jako kraj neutralny, nie jest oczywiście członkiem NATO, ale pamiętajmy, że przez wyspę, a konkretnie przez lotnisko w Shannon, ciągną trasy amerykańskich samolotów wojskowych, więc pomysłodawcy stworzenia NATO, który doprowadził do zawiązania Sojuszu Północnoatlantyckiego, co miało miejsce 4 kwietnia 1949 roku.

Już tylko fakt międzylądowań samolotów Sojuszu (czytaj amerykańskich), może mieć wpływ na Irlandię, która może spotkać się z intensywną inwigilacją rosyjskich służb wywiadowczych, a może nawet czymś więcej, czego przedsmak mieliśmy w początkach tego roku, gdy nastąpił atak na serwery HSE.

Dla niektórych sytuacja gospodarcza może wydawać się prosta, bo wystarczy otworzyć sklepy, żeby prawidła ekonomii zaczęły działać, ale nie w tym przypadku, czyli czasów po Brexicie i pandemii, bo uznam, że ta jest w zaniku. Właśnie zagadnienie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, będzie miało znaczący wpływ na Szmaragdową Wyspę, gdyż nawiązywanie nowych kontaktów gospodarczych, po utracie rynku ze wschodu, hamować może w stopniu wysokim rozwój gospodarczy. Mamy tego przykłady, jak np. w sektorze motoryzacyjnym, a w tym narzeka się, że po wyjściu z UE, z Wielkiej Brytanii, przestały pojawiać się w Irlandii samochody używane i nazywa się to załamaniem rynku. Na tym nie koniec, chociaż mniej już brexitowo, bo łańcuchy dostaw, nadal nie zostały odbudowane, co też wpływa na sprawne działanie gospodarek i nie można z tego wyłączać Irlandii, bo uzależniona jest od dostaw i to najczęściej drogą morską.

Tak dochodzimy do transportu, który zaczął kształtować ceny na świecie, albowiem drożejące paliwa, są składową inflacji, więc także podnoszenia cen detalicznych. Koniec z wizjami na rok przyszły? Nie, gdyż to tylko te najbardziej widoczne, które dadzą jasny obraz stopowania rozwoju wyspy, a będzie też czynnik ludzki.

Całkiem niedawno wicepremier Leo Varadkar z radością informował, że sytuacja w Irlandii zaczyna się normalizować, więc oczekuje, iż osoby, które skryły się przed pandemią w swoich ojczyznach, zaczną tutaj powracać. Tak się nie stanie, bo i w ojczyznach, można znaleźć pracę, gdyż tam również brakuje siły roboczej, a wyjazdy, jak trwały, tak mają miejsce nadal. W mojej ocenie, z Irlandii do tej pory, a od chwili „wprowadzenia” pandemii, wyjechało ok. 20 000 Polaków, ale moja opinia może być zweryfikowana przez osoby, które mają więcej wspólnego z tymi zagadnieniami, a mówią nieoficjalnie, że mogło to być już nawet 40 000. Tego dowiemy się przy kolejnym Spisie Powszechnym Ludności, ale nie powinniśmy się spodziewać, że te liczby zmienią się diametralnie i przyjmijmy na potrzeby noworocznych rozważań teoretycznych, że z wyspy, do Polski wyjechało na stałe od 20 do 40 tysięcy naszych rodaków.

Ci z kolei pozostawili po sobie pustkę pracowniczą, a tej nie jest w stanie zapełnić irlandzki rynek pracy, co też wpływa na wynik ekonomiczny, w tym przypadku firm, ale i to jest ważne, przełoży się na sferę budżetową.

Czynnikiem pobudzającym rozwój Irlandii może być natomiast budownictwo, które takim raczej się nie stanie, bo to i drogie materiały budowlane, brak rąk do pracy, żądania płacowe, co da niski efekt tempa oddawania do użytku nowych domów i budynków przemysłowych.

Firmy mogą też być zamykane, co wywołane będzie czynnikiem braku towarów, ale i rosnącymi czynszami oraz zadłużeniem wywołanym pandemią. Jest jeszcze jeden element, więc zmiana naszych przyzwyczajeń zakupowych, co w prostych słowach oznacza, iż wolimy kupować teraz częściej w internecie, niż było to jeszcze niecałe dwa lata temu. Tym samym, stacjonarny handel detaliczny, zmierzyć się musi i z tą niedogodnością, czyli walczyć o przetrwanie.

I tu nie można zakończyć tych czysto akademickich rozważań, bo pamięć nasza powinna podążyć w kierunku rewolucji środowiskowej, kosztownej i prowadzonej na wyspie bez pomysłu, co pociągać będzie za sobą jedynie koszty, a efekty będą mizerne. Nie proponuje się, a tego poglądu nie zmieniam od przynajmniej 18 miesięcy, chociaż na pewne kwestie zwracałem uwagę już ponad 6 lat temu, że zaczynamy modernizować kraj klimatycznie od końca, zamiast wcześniej dać, a nie, jak ma to miejsce teraz, odbierać. Te właśnie działania, dobijać będą przyszłoroczny i kolejne budżety, czyli wychodzenie z ekonomicznej zapaści, potrwa, myślę, przez najbliższe 5 – 6 lat. Dług publiczny, bo i on kołacze mi się po głowie, nie zniknie sam, pandemiczne pożyczki trzeba będzie spłacać, co prowadzi nas do wniosku, iż mniej pieniędzy będzie można przeznaczyć na inwestycje krajowe, czyli państwowe, które mają być motorem rozwojowym Irlandii.

Sytuacja ekonomiczna Irlandii, zmierzać będzie w mojej ocenie w dobrym kierunku, ale będzie się to dziać znacznie wolniej, niż przewidują ekonomiści, gdyż niepewność, potknięcia związane z możliwymi również w 2022 roku ograniczeniami, przynajmniej dla niektórych sektorów, staną się czynnikami opóźniającymi wybuch odrodzenia ekonomicznego Republiki Irlandii.

Bogdan Feręc

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
"Śpiący minister"
Szczęśliwego Noweg
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська