Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Rodziny na granicy wytrzymałości. Wysokie koszty życia i niedomagające państwo oczami irlandzkich rodziców

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Irlandzka rodzina coraz częściej liczy każdy cent, a nowe badanie Schooldays.ie, przeprowadzone wśród 1878 rodziców dzieci w wieku szkolnym w całym kraju, pokazuje obraz codzienności daleki od folderowej idylli. Jedna czwarta rodziców przyznaje wprost: koszty wychowania dzieci zaczynają ich przerastać.

Najbardziej bezlitosna jest proza zakupów i co czwarta rodzina wydaje na artykuły spożywcze ponad 200 euro tygodniowo, a kolejne 37 procent – od 150 do 200 euro. W połączeniu z rosnącymi rachunkami za energię i kosztami powrotu dzieci do szkoły tworzy to finansową pętlę, która coraz mocniej się zaciska. Już 23 procent gospodarstw domowych z dziećmi deklaruje realne problemy finansowe wynikające z rosnących kosztów utrzymania.

Pieniądze to jednak tylko jedna strona kryzysu. Druga dotyczy zdrowia psychicznego i edukacyjnych potrzeb dzieci. Ponad jedna czwarta rodziców wskazała, że ich dziecko przeszło ocenę pod kątem specjalnych potrzeb edukacyjnych. Tylko osiem procent uznało cały proces i oferowane wsparcie za doskonałe. Dla kontrastu: 45 procent określiło dostępne usługi jako niewystarczające, a łącznie 45 procent oceniło ich jakość jako słabą lub bardzo słabą.

Jeszcze gorzej wypada system wsparcia zdrowia psychicznego. Pomocy w tym obszarze potrzebowało 28 procent dzieci. Spośród rodzin, które sięgnęły po poradę lub opiekę psychiatryczną, niemal 59 procent opisało swoje doświadczenia jako słabe lub wręcz okropne. Ponad 61 procent czekało na pomoc co najmniej sześć miesięcy. W świecie dzieci i nastolatków pół roku to epoka – wystarczająco długa, by problem urósł do niebezpiecznych rozmiarów.

Rodzice nie są jednak bierni, bo badanie pokazuje również wyraźną zmianę stylu wychowania i niemal 77 procent deklaruje, że zamiast kar stawia na rozmowę oraz tłumaczenie. Psycholog dr Mary O’Kane podkreśla, że taka postawa sprzyja lepszym wynikom emocjonalnym u dzieci. Podobnie wspólne posiłki – niemal połowa rodzin jada razem codziennie, a kolejne 40 procent kilka razy w tygodniu. W czasach pośpiechu i ekranów to drobny rytuał o dużej sile społecznej.

Ekrany zresztą też budzą niepokój. Większość rodziców uważa, że pierwszy telefon komórkowy powinien trafić do dziecka między 11. a 15. rokiem życia, najczęściej około 13. roku. Aż 72 procent popiera ograniczenie lub całkowity zakaz korzystania z telefonów w trakcie dnia szkolnego. Rodzice rozmawiają z dziećmi o przemocy i znęcaniu się, ale aż 34 procent nie porusza tematu alkoholu i narkotyków, uznając często, że to rola szkoły.

Zapytani o to, co zmieniliby jako premierzy Irlandii, respondenci nie mieli wątpliwości: 40 procent wskazało bezpłatną opiekę zdrowotną dla wszystkich, 21 procent – powszechny dostęp do mieszkań, 11 procent – darmową opiekę nad dziećmi. To z olei można zakwalifikować nie jako postulaty ideologiczne, lecz wołanie o stabilność.

Richard Murphy z Schooldays.ie podkreśla, że badanie pozwoliło po raz pierwszy od 20 lat tak wyraźnie usłyszeć głos rodziców. Wnioski są jednoznaczne: rodziny robią, co mogą. Rozmawiają z dziećmi, dbają o relacje, próbują wychowywać mądrze w świecie, który przyspiesza i drożeje. Jednocześnie coraz wyraźniej widać, że bez realnego wsparcia państwa ta codzienna żonglerka finansami, emocjami i odpowiedzialnością staje się po prostu nie do udźwignięcia.

To raport, który powinien leżeć nie tylko na biurkach rodziców, ale przede wszystkim decydentów, bo za statystykami kryją się zwykłe kuchenne stoły, szkolne plecaki i dzieci, które nie powinny płacić ceny za systemowe niedomagania dorosłych.

Bogdan Feręc

Źr. RTE

Photo by Silverius Trandafir on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version