Rewolucja pożera własne dzieci

Te słowa wypowiedział 225 lat temu Georges Danton, ale nie miał na myśli rewolucji przemysłowej, a wcale handlowej, o Irlandii nawet nie wspominając.

Obecnie chodzi o drastyczne zmiany w podejściu do wytwórców, przez rynek detaliczny, który podczas zakupów hurtowych, woli zaopatrywać się u wielkich wytwórców, co z kolei wpływa na rodzimy przemysł, w tym przypadku rolny.

Irlandia od zawsze ziemniakiem stała, więc ta gałąź przemysłu rolnego jest jedną z wiodących w kraju, a może już teraz lepiej będzie powiedzieć, była.

Jak informuje Irlandzkie Stowarzyszenie Rolników (IFA), rok 2019 był drugim z kolei, kiedy na polach było najmniej nasadzeń ziemniaków. To niezbicie pokazuje, iż zmniejsza się areał pól ziemniaczanych, głównie krajowych, a te wypierają gatunki z zagranicy. Spada więc ilość nasadzeń rodzimych gatunków, czyli Kerr Pinks i Golden Wonders, a te od lat uprawiane były na Zielonej Wyspie, doceniane przez konsumentów.

Głównym problemem irlandzkich rolników zajmujących się uprawą ziemniaków, jest cena, a ta przestała odpowiadać ponoszonym przez nich kosztom i co ciekawe, wcale nie mówią oni o kosztach paliw, maszyn rolniczych i samych kosztach produkcji, a o rosnących kosztach przechowywania ziemniaczanych bulw.

W Irlandii niemożliwe jest właściwie, przechowywanie ziemniaków w kopcach, bo klimat tu raczej deszczowy, więc i o zalanie łatwo, co oznacza, iż rolnicy, zmuszeni są, budować specjalne chłodnie, by ziemniaki w odpowiedniej kondycji, przetrwały od chwili ich wykopania, do czasu zakupienia przez klientów.

Niestety chłodnie są energochłonne, co podnosi znacząco koszty produkcji ziemniaka, a to z kolei, wpływa na cenę finalną.

Tak dochodzimy do sprzedawców, bo ci kierowani chęciom zaproponowania klientom ziemniaków w niskich cenach, chociaż może być całkiem inaczej i kierują się np. zyskiem, wybierają ziemniaki podobnych odmian, ale pochodzące z zagranicy. Tym samym już w chwili zakupu, ziemniaki są tańsze, gdyż odchodzi koszt ich magazynowania, a do sprzedawcy, trafia jedynie zamówiona ich ilość.

Stowarzyszeni w IFA rolnicy są zdania, że za kilka lat może się okazać, iż w Irlandii, ziemniaczane pola stanowić będą ewenement, więc zniknie właściwie cały sektor, który od lat dawał utrzymanie wielu farmerskim rodzinom.

Niestety kontrola przez wielkie korporacje, zaczyna odciskać swoje piętno także na Irlandii, a przemysł rolny, jest pierwszą gałęzią, która zaczyna to mocno odczuwać. W tej sprawie nie można też liczyć na irlandzki zakupowy patriotyzm, bo klienci, kierując się ceną, wybierają produkt tańszy.

Marzą mi się czasy powrotu do naturalnych metod produkcji i zakończenia okresu wszechwładzy korporacji, ale cóż, zmieniły się czasy, zmienił świat, który teraz nowoczesnością pożera własną podstawę, czyli producentów, a tym nakazuje w odpowiedni sposób hodować zwierzęta i uprawiać rośliny, a z naturalnymi metodami, nie ma to wiele wspólnego.

Bogdan Feręc

Źr: IFA

Polska-IE: Udostępnij
Pierwsze posiedzenie
Powiedzieli to oficj
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish