Najnowsze analizy Departamentu Finansów przynoszą niepokojące wieści dla krajowej gospodarki. Stopa inflacji w tym roku może okazać się zauważalnie wyższa, niż dotychczas szacowano, a rząd oficjalnie przyznaje, że sytuacja makroekonomiczna rozwija się według pesymistycznych założeń.
Wicepremier i minister finansów Simon Harris poinformował Komisję Nadzoru Budżetowego, że według zweryfikowanej oceny jego resortu inflacja w 2026 roku może sięgnąć poziomu 3,75%. To wyraźny wzrost w porównaniu z wiosenną prognozą, a z końca ubiegłego miesiąca, która zakładała średni wskaźnik na poziomie 3,3%, a także drastyczny skok wobec szacunków z początku roku, kiedy to spodziewano się inflacji rzędu zaledwie 1,8%.
Przemawiając przed Parlamentarną Komisją ds. Finansów minister Harris przypomniał, że Departament Finansów przygotował wcześniej trzy potencjalne ścieżki rozwoju sytuacji. Optymistyczny wariant zakładał stabilizację na poziomie 3,3%. Scenariusz niekorzystny, uwarunkowany długotrwałym utrzymywaniem się wysokich cen energii, przewidywał średnioroczny wzrost cen o 3,75%. Istnieje również wariant skrajny, w którym inflacja mogłaby dobić do 4,5%, generując potężną presję cenową w końcówce roku. Szef resortu finansów wprost zakomunikował parlamentarzystom, że choć dynamika wydarzeń jest wysoka, Irlandia realizuje obecnie scenariusz niekorzystny.
Głównym czynnikiem destabilizującym sytuację gospodarczą i zmuszającym urzędników do rewizji danych jest eskalacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie. Minister Harris podkreślił, że gdyby nie wojna z Iranem, gabinet miałby pełne podstawy do skorygowania prognoz wzrostu gospodarczego w górę. Konflikt ten rzutuje jednak bezpośrednio na rynki surowcowe. Potwierdzają to zresztą najświeższe dane Centralnego Urzędu Statystycznego. Wynika z nich, że ceny konsumpcyjne wzrosły do kwietnia o 3,7% w ujęciu rocznym, co stanowi najwyższą stopę inflacji od początku 2024 roku. Ten skok to przede wszystkim efekt drożejącej energii, w tym drastycznego wzrostu cen oleju opałowego, który w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy zdrożał o ponad 80%.
Prezentowana ocena sytuacji, będąca częścią Rocznego Raportu Postępu za rok 2026, wywołała ożywioną dyskusję nad kondycją finansów publicznych. Przedstawione dane skłoniły ministra finansów oraz ministra wydatków publicznych Jacka Chambersa do obrony dotychczasowej strategii rządu.
W trakcie debaty poseł partii Fine Gael Joe Neville przywołał ostrzeżenia Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który zwraca uwagę na relatywną słabość irlandzkiej bazy podatkowej w zderzeniu z systematycznie rosnącymi wydatkami państwa. Simon Harris odniósł się do tych uwag z dystansem, kwestionując medialny szum wokół corocznej wizyty delegacji MFW, choć jednocześnie przyznał, że tego typu audyty są pożytecznym przypomnieniem o strukturalnych wyzwaniach stojących przed Dublinem.
Pomimo niesprzyjających wiatrów wiejących z globalnej gospodarki, kluczowe przesłanie płynące z Departamentu Finansów zachowuje umiarkowanie pozytywny ton w obszarze PKB. Rząd spodziewa się wzrostu gospodarczego w każdym z analizowanych scenariuszy, aczkolwiek będzie on przebiegał w znacznie bardziej stonowanym tempie niż w ubiegłych latach i przy jednoczesnym uciążliwym wzroście kosztów życia.
Odpierając krytykę minister Jack Chambers zapewnił, że gabinet niezmiennie realizuje zrównoważoną i bezpieczną ścieżkę fiskalną. Z kolei Simon Harris podsumował, że nadrzędnym celem i trwałą nagrodą dla obywateli ma być wdrożenie głębokich zmian strukturalnych w gospodarce, a nie jedynie doraźne i powtarzalne programy osłonowe mające na celu czasowe obniżanie kosztów utrzymania.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by Immo Wegmann on Unsplash

