Odwołanie prezydenta Krakowa może być dopiero początkiem większych zmian. Zdaniem Elizy Dydyńskiej-Czesak, wiceprzewodniczącej klubu radnych Kraków dla Mieszkańców, mieszkańcy nie zaprotestowali wyłącznie przeciwko jednej osobie. – To bunt przeciwko pewnemu stylowi zarządzania – ocenia.
W tym artykule:
- Oczekiwania mieszkańców Krakowa
- Podwyżki cen i problemy komunikacji miejskiej
- Czy Kraków może odciąć się od dawnych układów?
- Kandydaci społeczni kontra partie
- Łukasz Gibała kandydatem? „Będę go zachęcać”
- Kraków nie chce być kolejną odsłoną wojny PO-PiS
- Co dalej z Radą Miasta?
- Radni czekają na rozwój wydarzeń
Referendum, które doprowadziło do odwołania prezydenta Krakowa, otworzyło nowy rozdział w polityce miasta. Trwa dyskusja nie tylko o tym, kto przejmie stery w magistracie, ale również o tym, dlaczego mieszkańcy zdecydowali się na tak zdecydowany krok.
Zdaniem Elizy Dydyńskiej-Czesak, wiceprzewodniczącej klubu radnych Kraków dla Mieszkańców, wynik głosowania należy interpretować szerzej niż jedynie jako ocenę pracy jednego samorządowca.
– Myślę, że jest to bunt przeciwko pewnemu stylowi zarządzania. Mieszkańcy bardziej interesują się tym, co dzieje się w ich miastach, chcą zmian i widzą, że często są blokowani przez partie, którym bardziej zależy na obsadzaniu swoich nominatów niż na rozwiązywaniu problemów mieszkańców – stwierdza radna.Brutalna czystka w Krakowie. „Sienkiewicz to platformiany wykidajło”„Zatrudniono do tej roboty znanego Bartek Cześciciela, czyli Sienkiewicza (…) to jest taki platformiany wykidajło – mó…
Oczekiwania mieszkańców Krakowa
Według radnej mieszkańcy, którzy zaangażowali się w inicjatywę referendalną, od początku wskazywali konkretne problemy wymagające rozwiązania.
Na pierwszym miejscu wymienia walkę z kolesiostwem i politycznymi nominacjami w miejskich instytucjach. Wśród najczęściej podnoszonych kwestii pojawiały się także finanse miasta oraz rosnące koszty życia.
– Mieszkańcy na własnej kieszeni odczuli to, co dzieje się w mieście. To podwyżki cen biletów komunikacji miejskiej, wywozu śmieci czy ceny wody. Te wszystkie usługi poszły w górę, a mieszkańcy widzą, że żyje im się po prostu gorzej – podkreśla Dydyńska-Czesak.
Jak zaznacza, szczególne niezadowolenie budzi sytuacja w komunikacji miejskiej.
Podwyżki cen i problemy komunikacji miejskiej
W ocenie przedstawicielki Krakowa dla Mieszkańców wzrost cen nie przełożył się na poprawę jakości usług.
– Ceny biletów poszły w górę, a liczba pasażerów rok do roku spadła. Te usługi po prostu są gorsze. Wypadają konkretne połączenia tramwajowe i autobusowe, zarówno planowo, jak i nieplanowo – mówi..
To właśnie codzienne doświadczenia mieszkańców miały, jej zdaniem, w dużej mierze przesądzić o frekwencji i wyniku referendum.PiS ma szansę na Kraków? Jeden warunek jest kluczowyCzy referendum w Krakowie może zmienić strategię całej prawicy? Zdaniem Mariusza Staniszewskiego PiS dostał właśnie poli…
Czy Kraków może odciąć się od dawnych układów?
W rozmowie pojawił się również wątek wieloletnich problemów miasta, które – jak zauważył prowadzący – nie zaczęły się wraz z ostatnią kadencją.
Dydyńska-Czesak przyznaje, że gruntowna zmiana nie będzie łatwa ani szybka.
– Na pewno nie zrobimy tego w tej kadencji, którą musimy dokończyć, ale te zmiany trzeba zacząć. Mieszkańcy mieli bardzo duże oczekiwania po rządach profesora Jacka Majchrowskiego i czują się zawiedzeni – wskazuje.
Jej zdaniem inicjatorzy referendum wyszli z założenia, że odkładanie zmian na kolejne lata mogłoby okazać się błędem.
– Za pięć lat może być już za późno. Teraz jest moment, żeby zastanowić się, jakiego Krakowa chcą mieszkańcy – podkreśla.
Kandydaci społeczni kontra partie
Coraz więcej emocji budzi także kwestia przyszłych wyborów prezydenckich w Krakowie. Na politycznej giełdzie pojawiają się kolejne nazwiska, jednak zdaniem radnej rosnąć może znaczenie kandydatów społecznych.
– Kandydaci społeczni mają przewagę nad partyjnymi, bo nie ciąży nad nimi cały aparat polityczny. Nie dostają poleceń z Warszawy i nie są zobligowani do zatrudniania osób związanych z ich politycznym zapleczem – argumentujePiS wyłoniło kandydata na prezydenta Krakowa. Michał Drewnicki obiecuje rewolucję w SCT„Strefa czystego transportu w obecnym kształcie po prostu musi zostać zlikwidowana” – deklaruje Michał Drewnicki. Nowo w…
Według niej samorząd powinien opierać się przede wszystkim na ekspertach i osobach dobrze znających lokalne problemy.
– Kraków potrzebuje ludzi z doświadczeniem, którzy znają swoje dziedziny i potrafią rozwiązywać konkretne problemy mieszkańców – dodała.
Łukasz Gibała kandydatem? „Będę go zachęcać”
W rozmowie nie zabrakło również pytania o potencjalny start Łukasza Gibały.
Choć oficjalnej deklaracji jeszcze nie ma, Dydyńska-Czesak nie ukrywa, że widziałaby go w wyścigu o fotel prezydenta miasta.
– Będę go do tego gorąco zachęcać. To osoba, która doskonale zna Kraków, działa w samorządzie od wielu lat i zna problemy mieszkańców nie z dokumentów czy zza biurka, ale z bezpośrednich rozmów – mówi.
Jak podkreśla, jej zdaniem miasto jest gotowe na prezydenta, który będzie koncentrował się przede wszystkim na interesach mieszkańców.
Kraków nie chce być kolejną odsłoną wojny PO-PiS
Zdaniem radnej błędem byłoby interpretowanie sytuacji w Krakowie wyłącznie przez pryzmat ogólnopolskiego sporu politycznego.
– W Krakowie nie jest to tak mocno zarysowane na linii PO-PiS. Mamy swoją specyfikę i bardzo silne środowiska samorządowe – zaznacza.
Dydyńska-Czesak zwróciła uwagę na rolę klubu Kraków dla Mieszkańców, który – jak twierdzi – od lat pełni funkcję skutecznej opozycji wobec władz miasta.
– Patrzymy urzędnikom i politykom na ręce, kontrolujemy działania magistratu i nagłaśniamy to, co dzieje się źle – podkreśla.
Co dalej z Radą Miasta?
Choć referendum doprowadziło do odwołania prezydenta, nie zmieniło składu Rady Miasta. To oznacza, że przyszły włodarz Krakowa będzie musiał znaleźć sposób na współpracę z obecnymi radnymi.
Dydyńska-Czesak przypomniała jednak, że Koalicja Obywatelska nie rządzi samodzielnie.
– Nie można zapominać, że większość tworzy wspólnie z Nową Lewicą. Wiele decyzji, które dotknęły mieszkańców, nie zostałoby podjętych bez głosów radnych Lewicy – stwierdza.
Jej zdaniem najbliższe miesiące mogą przynieść polityczne przetasowania, zwłaszcza jeśli do władzy dojdzie prezydent spoza obecnego układu.
Radni czekają na rozwój wydarzeń
Na razie – jak ocenia radna – w krakowskim samorządzie dominuje ostrożność.
– Jeśli pojawiają się projekty mogące wzbudzić większe emocje, to często są odsyłane do komisji, żeby jeszcze raz się im przyjrzeć. To moment wyczekiwania – mówi.
Przyszłość Krakowa pozostaje więc otwarta. Jedno jest jednak pewne – referendum nie zakończyło politycznej dyskusji w mieście. Dla wielu mieszkańców było dopiero początkiem walki o zmiany, których domagali się od lat.
Autorzy:
Opracowanie:
Photo by Tomasz Tomal on Unsplash

