Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Puste obietnice przy stoliku. Obniżka VAT nie dotarła do kieszeni konsumentów

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Lipcowy powrót do preferencyjnej 9-procentowej stawki podatku VAT przynieść miał ulgę portfelom obywateli i obniżyć koszty wizyt w restauracjach. Zamiast tego stał się finansowym zastrzykiem dla właścicieli lokali gastronomicznych oraz salonów usługowych. Wyrywkowa kontrola rynku przeprowadzona przez dziennikarzy „Irish Independent” nie pozostawia złudzeń: zjawisko obniżania cen po zmianie przepisów ma charakter absolutnie marginalny.

Spośród 60 przebadanych produktów i usług, których stawka podatkowa spadła z początkiem miesiąca, obniżkę odnotowano tylko w jednym przypadku. Było to dziecięce menu z kurczakiem i frytkami w kawiarni w hrabstwie Mayo, gdzie cena spadła o całe 10 centów – z 8,60 na 8,50 euro. W tym samym czasie pięć pozycji z wyznaczonej próby podrożało, a pozostałe 54 utrzymały dotychczasowy poziom cen. W stolicy burger wołowy podrożał z 14 do 14,60 euro, cappuccino z 3,70 do 4 euro, a popularna przekąska w chińskim barze z 9 do 9,80 euro. Wzrosty dotknęły również lokale poza Dublinem, gdzie podniesiono chociażby ceny pizzy czy dań z makaronem.

Bez zmian pozostały natomiast cenniki w sektorze usług fryzjerskich. Przegląd placówek w całym kraju – od stolicy, przez Cork, aż po Galway i Mayo – pokazał pełną stabilizację stawek. Strzyżenie męskie czy kompleksowe usługi fryzjerskie dla kobiet kosztują dokładnie tyle samo co przed 1 lipca, co potwierdza, że mechanizm podatkowy w żaden sposób nie przełożył się na korzyść klientów końcowych.

Tymczasem koszt tej decyzji dla finansów publicznych jest ogromny. Aktualne przywrócenie niższej stawki, wprowadzonej pierwotnie w listopadzie 2020 roku, jako tarczy osłonowej w czasie pandemii i cofniętej jesienią 2023 roku, pochłonie do końca tego roku 232 miliony euro z budżetu państwa. W kolejnym roku koszt tego rozwiązania wzrośnie do 681 milionów euro. Rząd oraz przedstawiciele resortu finansów tłumaczą te nakłady koniecznością ochrony ponad 150 tysięcy miejsc pracy i wsparciem przedsiębiorstw zmagających się ze wzrostem kosztów operacyjnych.

Branża gastronomiczna otwarcie przyznaje, że jej celem nigdy nie było dzielenie się oszczędnościami z konsumentami. Szef Stowarzyszenia Restauratorów Irlandii (RAI) Adrian Cummins zwraca uwagę na brak jakichkolwiek wymogów prawnych w tej kwestii: „Rząd nie wprowadził żadnych warunków dotyczących całkowitej obniżki cen. Nie wydano żadnych instrukcji dla branży, aby ceny w ogóle obniżyła. Powiedzieli, że chodzi o wsparcie branży i uczynienie jej bardziej rentowną w przyszłości, więc traktujemy to jak dobrą wolę”.

Przedstawiciele sektora argumentują, że retencja środków w przedsiębiorstwach uratowała wiele z nich przed likwidacją i zatrzymała falę upadłości. Według danych PwC liczba bankructw w branży hotelarsko-gastronomicznej w pierwszej połowie roku spadła o ponad jedną czwartą w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego. Dla właścicieli firm niższy VAT stał się natomiast buforem bezpieczeństwa i narzędziem do poprawy rentowności.

Dla przeciętnego klienta, z którego kieszeni sfinansowano obniżkę VAT, oznacza, że zyski z tego podatkowego udogodnienia zatrzymały się po drugiej stronie restauracyjnego kontuaru.

Bogdan Feręc

Źr. Independent

Photo by Louis Hansel on Unsplash

© Wszystkie materiały na stronie wydawcy Polska-IE chronione są prawem autorskim.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version