Premier Micheál Martin oficjalnie poparł apele o podniesienie limitów dochodów uprawniających do ubiegania się o mieszkania socjalne w hrabstwie Tipperary. Decyzja ta jest reakcją na alarmujące głosy, że tysiące pracujących rodzin o niskich i średnich zarobkach znalazło się w strukturalnej pułapce i są zbyt „bogaci” na pomoc państwa, ale zbyt ubodzy na własny dom.
Obecny próg dochodowy dla osoby samotnej w Tipperary wynosi zaledwie 30 000 euro rocznie. Poseł Seamus Healy (WUA) określił te przepisy jako całkowicie przestarzałe i odklejone od realiów rynkowych.
Rodziny przekraczające ten próg automatycznie tracą prawo do:
- Mieszkań komunalnych,
- Zasiłku mieszkaniowego (HAP).
Jednocześnie ich zarobki uniemożliwiają uzyskanie kredytu hipotecznego. Mimo rządowych programów wsparcia, takich jak Help to Buy, ludzie żyjący z tygodnia na tydzień nie są w stanie odłożyć na wkład własny. W efekcie są skazani na dożywotni, drastycznie drogi wynajem na rynku prywatnym.
Lokalni samorządowcy zwracają uwagę na patologie systemu wsparcia. Radny z Cashel Liam Browne podkreślił, że beneficjenci dodatku mieszkaniowego HAP i tak muszą dopłacać z własnej kieszeni ogromne kwoty. Przy wsparciu rzędu 500–600 euro i rynkowym czynszu na poziomie 1200–1300 euro, różnica drenuje budżety domowe silniej, niż opłaty za lokal komunalny. Sytuacja doprowadziła więc do absurdu, a według relacji radnego Browne’a, zdesperowani mieszkańcy Tipperary otwarcie rozważają porzucenie stałej pracy tylko po to, by obniżyć swoje dochody, zmieścić się w kryteriach i zyskać dach nad głową.
Taoiseach przyznał, że problem grupy pracowników, którzy utknęli w tej finansowej luce, jest poważny, a limity powinny zostać podniesione, a ostatnia korekta o około 5000 euro miała miejsce trzy lata temu. Sprawie przygląda się obecnie minister mieszkalnictwa James Browne, choć intencje premiera są jasne, w parlamencie nie padły konkretne deklaracje dotyczące wiążących terminów wdrożenia nowych progów.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Love Ireland on Unsplash

