Jeszcze tydzień temu na spokojnym osiedlu Hazelwood w Bridgetown panowała atmosfera niepewności, jakiej mieszkańcy nie pamiętali od lat. Drzwi kolejnych domów otwierały się na krótką, brutalną wiadomość, czyli wypowiedzenie umowy najmu. W sumie 36 gospodarstw domowych otrzymało nakazy eksmisji, które mogły dotknąć nawet około stu osób. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Firma, która wysłała zawiadomienia, wycofała się ze swojej decyzji po gwałtownej fali krytyki ze strony mieszkańców i lokalnych polityków.
Decyzję o cofnięciu wypowiedzeń ogłosiła spółka Patchflow Ltd, właściciel nieruchomości na osiedlu Hazelwood w Bridgetown w hrabstwie County Wexford. Firma przyznała, że jest świadoma „zaniepokojenia i niepewności”, jakie w ostatnich dniach ogarnęły lokalną społeczność. W wydanym oświadczeniu poinformowano, że aby stworzyć przestrzeń do rozmów i rozwiązania konfliktu, wszystkie wysłane zawiadomienia o eksmisji zostały wycofane.
Jeszcze w ubiegły piątek sytuacja wyglądała dramatycznie, ponieważ najemcy otrzymali wypowiedzenia zaledwie dwa dni przed wejściem w życie nowych przepisów dotyczących rynku najmu. Zmiany, które zaczęły obowiązywać 1 marca, wzmacniają ochronę części lokatorów. Nowe umowy najmu zawierane po tej dacie muszą obowiązywać przez co najmniej sześć lat, a przepisy dotyczące eksmisji stały się bardziej restrykcyjne.
Dla właścicieli nieruchomości oznacza to większe ograniczenia. Dla części z nich, również ryzyko finansowe. Właśnie dlatego, jak sugerują nagrania i relacje mieszkańców, decyzja o wysłaniu wypowiedzeń była próbą wyprzedzenia nowych regulacji.
Jedno z nagrań z kamery przy drzwiach jednego z domów pokazuje moment doręczenia zawiadomienia. Agent działający w imieniu właściciela zapukał do drzwi tuż po południu i rozpoczął rozmowę od słów: „Złe wieści. Słyszałeś o nowych zasadach najmu?”. Następnie poinformował lokatora, że doręcza nakaz eksmisji. W trakcie rozmowy przyznał, że zmiany prawne są, jego zdaniem, „bardzo niekorzystne dla wynajmującego”, dlatego właściciel rozważa sprzedaż nieruchomości. Nagranie szybko rozeszło się wśród mieszkańców i lokalnych działaczy, stając się symbolem napięć narastających na irlandzkim rynku mieszkaniowym. W kraju, gdzie dostępność mieszkań od lat pozostaje jednym z najtrudniejszych problemów społecznych, każda informacja o masowych eksmisjach wywołuje natychmiastową reakcję opinii publicznej.
Pod presją tej reakcji firma zmieniła stanowisko i Patchflow Ltd poinformowała, że rozpoczęła już rozmowy z częścią najemców, którzy wyrazili zainteresowanie kupnem zajmowanych przez siebie domów. W najbliższych tygodniach przedstawiciele spółki mają spotykać się z mieszkańcami indywidualnie, aby omówić ich sytuację i możliwe rozwiązania.
Jednym z głosów tej społeczności jest mieszkanka Hazelwood Tina Rowe, która niedawno zakończyła kolejną rundę leczenia nowotworu w czwartym stadium. Informacja o cofnięciu eksmisji nie przyniosła jej jednak pełnego spokoju. Przyznaje, że wciąż żyje w niepewności i nie wie, czy jej dom rzeczywiście pozostanie bezpiecznym miejscem na przyszłość. Według wcześniejszego wypowiedzenia musiałaby opuścić nieruchomość do czerwca tego roku. Teraz ma przynajmniej czas, by zastanowić się nad kolejnymi krokami.
W sprawę zaangażowała się również lokalna polityka i radna partii Fianna Fáil Lisa McDonald, która jako prawniczka pomagała części najemców, przyjęła decyzję właściciela z wyraźną ulgą. Podkreśliła, że cofnięcie wypowiedzeń daje przestrzeń do rozmów i zwiększa szansę na znalezienie sprawiedliwego rozwiązania dla mieszkańców.
Dziś na osiedlu Hazelwood nie ma już tej samej paniki, która zauważana była kilka dni temu, jednak cień niepewności wciąż unosi się nad domami stojącymi przy spokojnych ulicach Bridgetown. Wstrzymanie eksmisji nie oznacza przecież końca sporu, a raczej chwilowe zawieszenie broni.
*
Irlandzki kryzys mieszkaniowy sprawia, że każda taka historia staje się czymś więcej niż lokalnym konfliktem między właścicielem a najemcą. To kolejny rozdział w długiej opowieści o kraju, w którym dom przestał być oczywistością, a coraz częściej staje się luksusem dla wybranych, o który trzeba walczyć.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Fot. CC BY-SA 2.0 Gordon Griffiths

