Irlandia może stanąć w obliczu kolejnego poważnego kryzysu gospodarczego, a przewoźnicy ostrzegają, że przez rosnące ceny paliw oraz narastające koszty działalności mogą zmusić branżę transportową do ogólnokrajowych protestów, które w skrajnym scenariuszu doprowadzą do zablokowania Dublina. Zdaniem ekspertów skutki odczują niemal natychmiast konsumenci, przede wszystkim w postaci wyższych cen w supermarketach.
Przedstawiciele branży transportowej mówią wprost, że sytuacja zaczyna przypominać chaos, który może zachwiać funkcjonowaniem całej gospodarki. W tle znajduje się gwałtowny wzrost cen paliw wywołany konfliktem na Bliskim Wschodzie, a do tego rosnące koszty energii uderzają w sektor transportowy, który stanowi kręgosłup systemu dostaw w Irlandii. Prezes Irlandzkiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych (IRHA) Ger Hyland ostrzegł, że branża znalazła się w sytuacji, którą określił jako „chaotyczną”. Według niego przewoźnicy coraz częściej nie otrzymują terminowych dostaw paliwa, a nawet nie są w stanie poznać jego ceny aż do momentu przyjazdu cysterny. Taka zmienność sprawia, że planowanie działalności transportowej staje się praktycznie niemożliwe.
Hyland zwraca uwagę na paradoks obecnej sytuacji, ponieważ Irlandia posiada strategiczne rezerwy paliwa wystarczające na około 90 dni. W jego ocenie rodzi to poważne pytania o skalę obecnych podwyżek. „Jeśli to paliwo jest w Irlandii, to zostało kupione miesiąc lub sześć tygodni temu, gdy ceny były znacznie niższe. Dlaczego więc obserwujemy tak ogromne podwyżki?” – pyta retorycznie szef IRHA.
Według branży transportowej wzrost cen paliw jest jedynie częścią znacznie szerszego problemu. Od początku roku przewoźnicy mierzą się z szeregiem nowych obciążeń finansowych. Wśród nich znajduje się m.in. opłata za tzw. lepsze paliwo, która podniosła koszty o dodatkowe 6 centów za litr. Do tego dochodzą rosnące koszty pracy, związane m.in. z podwyżkami płacy minimalnej oraz zmianami w systemie zatrudnienia. Kolejnym problemem są rosnące opłaty drogowe i administracyjne, które szczególnie dotykają firmy działające poza największymi miastami. W efekcie, jak twierdzą przedstawiciele branży, marże przewoźników topnieją w szybkim tempie.
Transport drogowy jest podstawą irlandzkiej logistyki i około 77 procent rynku przewozowego w kraju stanowią małe firmy posiadające od jednej do pięciu ciężarówek. Dla takich przedsiębiorstw gwałtowne wzrosty kosztów mogą oznaczać finansową katastrofę. Przedstawiciele sektora ostrzegają, że firmy te nie są w stanie dłużej absorbować rosnących wydatków, co w praktyce oznacza jedno, przełożenie kosztów na konsumentów. Wówczas skutki będą widoczne niemal natychmiast w tzw. koszyku zakupów, a podrożeć mogą zarówno artykuły codziennego użytku, jak i produkty spożywcze od płatków śniadaniowych po odzież czy obuwie.
W obliczu narastających problemów przewoźnicy przygotowują się do protestów w całym kraju, a jednym z rozważanych scenariuszy jest demonstracyjna blokada kluczowych tras transportowych, w tym dróg prowadzących do Dublina. Branża ostrzega, że bez natychmiastowej interwencji rządu wielu przedsiębiorców może nie przetrwać najbliższych tygodni.
IRHA apeluje przede wszystkim o zawieszenie 19-centowego podatku węglowego oraz wprowadzenie pilnego pakietu wsparcia dla sektora transportowego.
***
Jeśli scenariusz protestów się ziści, skutki mogą odczuć nie tylko przewoźnicy i rząd, ale także miliony irlandzkich konsumentów. W kraju, który dopiero niedawno wychodził z kryzysu kosztów utrzymania, widmo kolejnej gospodarczej burzy zaczyna ponownie wisieć nad codziennością mieszkańców wyspy.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Artem Balashevsky on Unsplash

