Procedury deportacyjne w Irlandii stanęły w obliczu poważnej krytyki po tym, jak na jaw wyszły szczegółowe dane dotyczące liczby funkcjonariuszy zaangażowanych w eskortowanie osób wydalanych z kraju. Z informacji przekazanych komisji parlamentarnej Oireachtas wyłania się obraz operacji o ogromnej skali logistycznej i finansowej, w których liczba stróżów prawa wielokrotnie przewyższa liczbę samych deportowanych.
Sytuacja ta wywołała głębokie zaniepokojenie opinii publicznej oraz polityków, którzy wprost pytają o zasadność masowego dysponowania siłami policji w czasie, gdy lokalne społeczności w całym kraju usilnie domagają się większej liczby patroli na ulicach.
Jaskrawym przykładem tej dysproporcji był niedawny lot deportacyjny do Republiki Południowej Afryki. Na pokładzie wyczarterowanego samolotu, którym transportowano zaledwie 63 osoby, znajdowało się aż 133 funkcjonariuszy Gardy. Koszt samego tylko wynajęcia maszyny na tę jedną misję wyniósł niemal 720 tysięcy euro. Podobny schemat powtórzył się podczas operacji skierowanej do Wschodniej Europy. Minister sprawiedliwości Jim O’Callaghan potwierdził, że w niedzielę 24 maja z lotniska w Dublinie wystartował samolot deportacyjny przewożący 22 obywateli Polski oraz 12 obywateli Litwy, wobec których ciążyły zarzuty popełnienia przestępstw. Choć z kraju wydalano łącznie 34 osoby, w podróż do Warszawy i Wilna udała się eskorta złożona ze 113 policjantów, co wygenerowało koszt czarteru na poziomie ponad 150 tysięcy euro.
Kolejne kontrowersje budzi też listopadowy lot do Gruzji, a wówczas deportowano 52 osoby, wśród których znajdowało się siedmioro dzieci, zaangażowano podczas tej operacji 117 funkcjonariuszy, a koszt najmu samolotu zamknął się w kwocie 230 tysięcy euro.
Komisja ds. Rachunków Publicznych Oireachtas (PAC) bije na alarm i żąda od Departamentu Sprawiedliwości pełnej transparentności oraz szczegółowego rozliczenia wydatków. Państwo wydało dotychczas około 2 miliony euro na wyczarterowanie ośmiu lotów, jednak dokumentacja przekazana parlamentarzystom pozostawia więcej pytań niż odpowiedzi. Członkowie komisji zwracają uwagę na rażący brak kluczowych danych. Oficjalne raporty rządowe nie zawierały nawet informacji o liczbie osób deportowanych na pokładach poszczególnych maszyn, a dane te przewodniczący komisji John Brady musiał rekonstruować samodzielnie na podstawie publicznie dostępnych źródeł. Parlamentarzyści nie otrzymali również żadnych wyliczeń dotyczących kosztów personelu medycznego, zaangażowania tłumaczy czy wypłat z tytułu nadgodzin dla funkcjonariuszy.
Przewodniczący John Brady w ostrych słowach skomentował dotychczasowe ustalenia, zauważając, że choć bezpieczeństwo podczas operacji lotniczych jest kwestią bezdyskusyjną i nadrzędną, to parlament nie otrzymał żadnego racjonalnego uzasadnienia dla stosowania tak wysokich przeliczników liczby eskortujących do eskortowanych. Niepokój budzi także fakt, że część z tych czarterowanych lotów opłacona była tylko w jedną stronę. To z kolei rodzi pytania o dodatkowe koszty logistyczne i bilety powrotne dla ogromnych grup policjantów powracających do Irlandii, a także o czas, jaki funkcjonariusze spędzali w krajach docelowych przed powrotem do służby w kraju.
W podobnym tonie wypowiada się poseł partii Fianna Fáil Seamus McGrath, który wprost zarzuca Departamentowi Sprawiedliwości ukrywanie istotnych faktów i przedstawianie opinii publicznej sprawozdań o wysokim stopniu ogólności. Choć resorty rządowe zasłaniają się argumentem, że wszelkie koszty związane z bezpieczeństwem i logistyką personelu są wewnętrzną sprawą budżetu Gardy, parlamentarzyści nie zamierzają rezygnować z drobiazgowej kontroli.
W dobie napięć społecznych i ograniczonych zasobów kadrowych w policji, wysyłanie setek funkcjonariuszy na misje zagraniczne bez jasnego i precyzyjnego uzasadnienia staje się więc problemem politycznym, który wymaga natychmiastowych wyjaśnień ze strony rządu.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Josue Isai Ramos Figueroa on Unsplash

