Ponad 44 mld euro dla Polski w ramach programu SAFE ma wzmocnić obronność. Jednak – jak podkreślają przedstawiciele sektora prywatnego – środki są obwarowane niejasnymi warunkami.
44 miliardy euro – ale pod warunkami
W Sejmie przyjęto ustawę dotyczącą programu SAFE – wspólnej unijnej pożyczki na cele obronne. Do Polski ma trafić ponad 44 mld euro, czyli blisko 200 mld zł.
Krytycznie o mechanizmie wypowiada się m.in. wicemarszałek Sejmu, lider Konfederacji, Krzysztof Bosak, który stwierdził, że „program SAFE to KPO na sterydach – ma wszystkie wady KPO i jeszcze kilka innych”. Wskazuje przy tym na mechanizm warunkowości, uzależniający wypłaty środków od decyzji Komisji Europejskiej.
Obawy te podziela część przedstawicieli biznesu.
To jest zwyczajna pożyczka oprocentowana, którą trzeba oddać. Dodatkowo są uwarunkowania ze strony Komisji Europejskiej
mówi Artur Pawlak, prezes Krajowej Izby Przedsiębiorstw Przemysłu Obronnego (KIPPO). Gość „Popołudnia Wnet” nie wyklucza, że zmiana rządu w Polsce poskutkowałaby odebraniem środków.
Czy polski przemysł jest gotowy?
Zdaniem Pawlaka skala finansowania znacząco przekracza obecne możliwości produkcyjne krajowego sektora.
Polski przemysł obronny ma zdolności produkcyjne na poziomie około 20 miliardów złotych rocznie. Jak w takim razie te środki mają być wydane i w jakim czasie
Rozmówca Jaśminy Nowak zwraca uwagę, że nawet jeśli pieniądze trafią do Polski, państwowe i półpaństwowe podmioty mogą nie być w stanie szybko ich zaabsorbować. Jednocześnie sektor prywatny – jak podkreśla – nie był szeroko konsultowany w sprawie szczegółów programu.
Mamy listę 129 projektów, która jest tajna. Nikt jej nie widział. Środki są przeznaczone, ale w sumie nie wiadomo na co i dla kogo
/awk
Radio Wnet
fot. pixabay.com

