Szmaragdową Wyspą wstrząsają protesty kierowców i rolników.
Szef portalu Polska-IE.com Bogdan Feręc zaznacza, że coraz więcej miast ma powody, by dołączyć do demonstracji:
A przyczyną bezpośrednich demonstracji, (…) choć to nie tylko te rosnące na naszej pięknej Szmaragdowej Wyspie ceny paliw, które uderzają w domowe budżety, ale też działalność firm, te protesty przerodziły się w masowe protesty, bo to już nie tylko Dublin
Usłyszeć można także o przewrotności ograniczeń i praw wprowadzanych w UE.
Jak zauważają Tomasz Wybranowski i Bogdan Feręc, Irlandia znalazła się w czasie kryzysu, bo w ciągu ostatnich czterech dni kraj został sparaliżowany przez protesty sektora rolno-transportowego. Od środy (8 kwietnia 2026) niezadowolenie Irlandczyków i rezydentów przerodziło się w szeroko zakrojone blokady dróg i baz logistycznych. W Dublinie zablokowano kluczowe arterie, w tym most O’Connella oraz oba nabrzeża, co spowodowało poważne opóźnienia w transporcie publicznym. Tramwaje Luas Green Line były częściowo zablokowane, a autobusy musiały korzystać z objazdów. Lotnisko w Dublinie działało bez zakłóceń operacyjnych, ale dostęp do transportu publicznego został mocno ograniczony, co zwiększyło zapotrzebowanie na taksówki.
Wysokie ceny wpływają na zmiany postaw politycznych wśród obywateli. Jak stwierdza redaktor Bogdan Feręc Irlandia zbliża się do momentu, kiedy partie rządzące, będą musiały się namęczyć podczas kolejnej kampanii wyborczej, żeby tę władzę utrzymać.
Tymczasem irlandzki rząd nie kryje krytyki wobec formy protestu. Taoiseach Micheál Martin nazwał blokady centralnych ulic Dublina „niedopuszczalnymi”, a wicepremier Simon Harris podkreślił, że kraj dysponuje wystarczającymi zapasami paliwa. Minister stanu Seán Canney określił działania protestujących jako „trzymanie kraju w niewoli”, a minister Jack Chambers stwierdził, że część protestów jest „nieodpowiedzialna i szkodliwa dla interesu publicznego”. Premier Martin posunął się jeszcze dalej, określając protest mianem „aktu sabotażu narodowego”, co spotkało się ze wściekłością opinii publicznej. Wściekłość podlana informacją, że irlandzkie wojsko z ciężkim sprzętem ma „udrażniać zablokowane magistrale i szlaki komunikacyjne”.
Problemy nie ograniczyły się do stolicy Dublina. Galway, Limerick i Cork także doświadczają blokad stacji paliw, składów paliw i konwojów drogowych. W Galway około 20 ciężarówek zablokowało dystrybucję paliwa, a w Limerick 80 pojazdów zatrzymało ruch na autostradzie M7 w Ballysimon. Podobne utrudnienia zgłoszono w Tipperary, Macroom oraz na trasie N21 między Adare a Limerick.
Tomasz Wybranowski dopowiada, że z drugiej strony protestujący podkreślają, iż ich działania są wymuszone sytuacją ekonomiczną. Domagają się limitów cen paliw oraz zawieszenia podatku węglowego na sześć miesięcy. Zaznaczają, że dotychczasowe rozmowy rządu z organizacjami branżowymi nie odzwierciedlały rzeczywistych problemów szerokiej grupy pracowników. Ich celem nie jest utrudnianie życia mieszkańcom, lecz zwrócenie uwagi władzy na narastające problemy.
W tym kontekście słowa premiera brzmią jak sygnał nerwowości władz. Nadto określenia typu „sabotowanie narodu”, którego użył premier Martin, zamiast wzywać do dialogu, stawiają obywateli przeciwko sobie. Tymczasem ludzie stojący pod rafinerią Whitegate czy blokujący drogi w Dublinie nie sabotują Irlandii dla idei, lecz reagują na realny kryzys gospodarczy i rosnące ceny paliw.
W Studio Dublin mówiono także o kontrowersyjnych regulacjach wprowadzanych przez Unię Europejską: standardy produktów, ochrona danych, RODO. Według redaktora Wybranowksiego ograniczają one swobodę firm, i tylko niby to chronią obywateli.
Radio Wnet
Fot. Katarzyna Sudak

