Profesor Mirosław Matyja: Weto obywatelskie po raz drugi – przykład

Weźmy pierwszy lepszy przykład. Wiemy, ze w Polsce kolejne ekipy rządowe zmieniają ustawę o systemie oświaty, co wprowadza zaprogramowany chaos w polskim systemie edukacji i doprowadza uczniów, rodziców i nauczycieli do rozpaczy.

Najprościej jest wiec zaprotestować wobec aktualnej, niezadowalającej nikogo (oprócz ministra ds. edukacji) ustawy i wystąpić z własnym projektem ustawy: Kto to może zrobić? Każdy…. Nie, to nie żart – każdy uprawniony do glosowania obywatel może wyjść z propozycja weta obywatelskiego.

Oczywiście, jeśli to robi jakaś organizacja lub ugrupowanie społeczne czy polityczne, wówczas rosną szanse na szybkie zebranie 250 tys. podpisów i późniejsze pozytywne przegłosowanie sprawy. Przyjmijmy wiec, ze np. Związek Nauczycielstwa Polskiego, przy ogromnym poparciu rodziców z różnych środowisk: intelektualnych i robotniczych, bogatych i biednych, miejskich i wiejskich, występuje z projektem weta.

Ludzie mają po prostu dość eksperymentów edukacyjnych na polskich dzieciach. Dzięki wetu obywatelskiemu, zamiast protestować, pisać skargi i zażalenia (których i tak nikt nie czyta) i nawoływać rządzących do opamiętania się, zbierają ćwierć miliona podpisów w ciągu 180 dni, co jest podstawa do przeprowadzenia referendum.

Ukonstytuowany komitet inicjatywny zgłasza w kancelarii rządu protest/weto przykładowo następującej treści: „Czy jesteś za zmianą ustawy o szkolnictwie i przywróceniem poprzedniego modelu nauczania w Polsce?”

Jeśli tylko ktoś trochę zna realia szkolnictwa w Polsce, a są to przede wszystkim właśnie nauczyciele i rodzice, nie mówiąc już o uczniach, nie może odpowiedzieć na to pytanie negatywnie. Toczy się oczywiście debata przedreferendalna. Różne opcje polityczne polecają glosowanie na tak lub nie. Niektóre z partii politycznych próbują nawet prowadzić kampanie wyborcza w okresie przed referendum, a wiec zideologizować cala sprawę.

Dobrym prawem rządu jest postulowanie utrzymania wykreowanej przez niego obowiązującej ustawy. Rząd nawołuje wiec do odpowiedzi na nie. Zapewne inne stanowisko zajmie szeroka rzesza społeczeństwa. W ten sposób toczy się kampania przedreferendalna i każdy ma prawo do własnej opinii. Próby ideologizowania referendum nie maja wielkich szans na powodzenie bowiem glosowanie (referendum) ma charakter rzeczowy. Rodzic pozostaje rodzicem, nie słucha bajek partyjnych, tylko jest zainteresowany rozwojem i edukacja własnego dziecka.

Wreszcie nadchodzi dzień referendum. Kto uważa za słuszne, idzie do urny i głosuje. Glosowanie jest oczywiście bezprogowe i wiążące. W wypadku negatywnej odpowiedzi większości na zadane w referendum pytanie, wszystko zostaje „po staremu”. Gdy jednak glosujący opowiedzą się przeciwko aktualnej ustawie (a wiec zagłosują na tak), wówczas rząd ma 1 rok czasu na wycofanie istniejącej ustawy i przywrócenie poprzedniej.

Wszystko to wydaje się proste. Ostateczny glos ma suweren i nikt do nikogo nie może mieć pretensji – każdy obywatel głosował, albo mógł głosować według własnego uznania.

Należy jednak zastanowić się, czy w ramach oddolnej demokracji doszłoby w ogóle do zmiany ustawy oświatowej z inicjatywy ministra? Może wcześniej pan minister zastanowiłby się nad skutkami ewentualnego referendum? Być może – ze względu na szacunek dla społeczeństwa – nie wyszedłby w ogóle z takim pomysłem? A może również zastanowiłby się, czy warto cos takiego w ogóle ryzykować, bojąc się o „własny stołek”? Ale wróćmy do codziennej polskiej rzeczywistości. Mamy w Polsce demokracje pośrednią, odgórną i połowiczną. Urzędnicy rządowi zachowują się jak niekoronowani królowie, którzy posiedli prawo decydowania o tym, co dobre, a co złe w kraju i dla społeczeństwa. Jakim prawem ludzkim (a może boskim?) urzędnik rządowy, choćby nawet był ministrem, może decydować o szczęściu albo nieszczęściu polskich uczniów? Czy bezduszna i niekompetentna machina administracyjna ma prawo decydować o losach polskich rodzin?

Weto obywatelskie jest instrumentem ochronnym przeciwko takim praktykom polityków, jak ta, dotycząca ustawy w sprawie polskiego systemu edukacji i oświaty. Instrument ten można zastosować w ramach demokracji oddolnej wobec dowolnej ustawy – również tej dotyczącej aborcji…

Profesor Mirosław Matyja – Matyja Publishing

Polska-IE: Udostępnij
Witold Gadowski: "Na
Fala protestów w Po