Profesor Mirosław Matyja: Polityka – Ekonomia – Etyka – w drodze do nowej Polski

Wykład prof. M. Matyi wygłoszony w Karpaczu 7. września 2021
na I Forum Nowej Polski

Często zadajemy sobie pytanie, czy istnieje coś takiego jak etyka w polskiej i nie tylko polskiej polityce? Ktoś powie, że w polityce etyka nie istnieje. To nieprawda, etyka w społeczeństwie jest wszem i wobec zawsze obecna, inaczej nie potrafilibyśmy na przykład określić, jakie działania są w danym obszarze życia nieetyczne.

Nie jest tajemnica, ze sprawowanie władzy i jej utrzymanie w Polsce kłóci się z zasadami etycznymi, ponieważ politycy określają poniekąd sami swoje własne normy i wymogi etyczne i swój własny kodeks postępowania. Dlaczego tak robią? Ponieważ posiadają monopol władzy. Czy jednak krętactwo, matactwa finansowe, nagminnie występujące kłamstwo i korupcję możemy określać mianem etyki albo moralności?

Konstelacje w polityce i ekonomii generowały zawsze w historii nowatorskie koncepcje w stosunkach między społeczeństwem, państwem i gospodarką – oczywiście nie były one zawsze udane i optymalne, a już na pewno nie zawsze miały wiele wspólnego z etyka czyli ogólnie przyjętymi normami postepowania. Wymienić wystarczy chociażby idee państwa socjalnego pod koniec XIX wieku, projekt socjalnej gospodarki rynkowej tuż po II Wojnie Światowej, lub rewolucje systemowe w Polsce i w innych krajach Europy Środkowo-Wschodniej w ostatniej dekadzie XX wieku.
W wypadku tych nowych koncepcji wspólnego funkcjonowania społeczeństwa, państwa i gospodarki, na centralnym miejscu pojawiał się problem zdefiniowania nowej relacji między instytucjami państwowymi, rynkiem i obywatelami i rola etyki w tych relacjach.

Już nawet pionier gospodarki rynkowej, Adam Smith, widział optymalny rozwój procesu ekonomicznego w skoordynowanej relacji dwóch metafizycznych zasad, mianowicie „ręki widzialnej“ (rynek) i „ręki niewidzialnej“ (sprawiedliwość i sumienie).
Koncepcja państwa socjalnego, która rozwinęła się pod koniec XIX wieku, po raz pierwszy wzięła pod uwagę wartości etyczne, posiłkując się ideałami kościołów. Niemałą rolę odegrała wówczas również papieska encyklika „Rerum novarum” z 1891 roku. Państwo socjalne rozumiane było jako pewnego rodzaju etyczna korekta rynku.

Podobnie było w wypadku powstania socjalnej gospodarki rynkowej po II Wojnie Światowej, kiedy próbowano zdefiniować społeczno-etyczne ramy dla gospodarki rynkowej i jej regulacji przez instytucje państwowe.

Proces rozwoju demokracji parlamentarnej i gospodarki rynkowej w Polsce w ostatnich 30 latach pokazał, iż aspekty etyczne należałoby brać konsekwentnie pod uwagę. Trójkąt społeczeństwo-państwo-gospodarka nie jest w stanie funkcjonować sprawnie, jeśli nie zostanie zagwarantowana równowaga społeczno-ekonomiczna wspierana przez politykę. Etyka ma tu odgrywać kluczowa role, jako punkt odniesienia dla sprawiedliwych działań na rzecz społeczeństwa. Ostrzegających sygnałów takich jak dominacja partii rządzącej, naruszenie praworządności, pogoń za pieniądzem, indywidualizacja społeczeństwa, niszczenie środowiska naturalnego, manipulacja społeczeństwem czy niewykorzystywanie zasobów własnych i tym podobnych nie brakuje, i nie można ich w żaden sposób lekceważyć. Zarówno rynek jak i społeczeństwo zawsze reagują na te ostrzegawcze zjawiska, które wynikają głównie z zaślepionego dążenia jednostek do maksymalizacji zysku (wymiernego i niewymiernego), co grozi bezpośrednio rozproszeniem wartości etycznych. I to się stało w Polsce.

Trywialnie mówiąc, polityka i etyka są sprzeczne ze sobą. Politycy postępują, albo udają, że postępują racjonalnie, ale działają przede wszystkim partyjnie, natomiast moraliści stawiają na pierwszym miejscu wrodzone człowiekowi zasady etyczne. Postępowanie partyjne polityków zdefiniowane jest jako subiektywny wybór najlepszej spośród możliwych opcji danej alternatywy, ale takiej opcji, która odpowiada interesom ich partii, a nie społeczeństwu jako całości. Politycy koncentrują się przy tym na wyborcy, a nie na obywatelu, a to jest subtelna różnica. Etyka natomiast to postępowanie moralne oparte albo na własnych, indywidualnie określonych, wyniesionych z domu, lub ogólnie przyjętych preferencjach. W konsekwencji, politycy kierujący się partyjnym interesem, są ograniczeni (przez ich wodza partyjnego) w swojej subiektywnej wolności optymalnego dla nich wyboru. Kierują się tzw. interesem partyjnym i maksymalizacja różnie pojmowanego przez nich zysku (dążenie do zdobycia władzy albo utrzymania się przy władzy).

Ludzie, również politycy, zawsze działają dla jakiegoś zysku, nie tylko na rynku, ale nawet jeśli zysk jest niewymierny i nieprzeliczalny na pieniądze. Etyka odgrywa przy tym ogromna role, bowiem wskazuje nam obiektywna drogę działania, dzięki czemu unikamy dzialan niemoralnych i nieuczciwych.
Naturalnie, hierarchie wartości ludzi są różne i z tego powodu zysk dla jednego jest czymś innym, niż zysk dla drugiego. Tam gdzie dominują dobra materialne, celem jest zgromadzenie jak największej ilości i jak najcenniejszych różnie pojętych dóbr. Gdzie ceniona jest nade wszystko władza, celem jest zdobycie dominacji nad innymi.
Etyka jest elementem, który występuje jednak w każdym z tych przypadków, niezależnie od motywów działania. Ważne jest, aby ogólnie przyjęte aspekty moralno-etyczne były respektowane przez działające podmioty, które dążą do osiągnięcia zysku. Jeśli zasady te nie są respektowane, dochodzi wówczas do naruszenia równowagi w relacji społeczeństwo-państwo-ekonomia, co w konsekwencji wcześniej czy później prowadzi do kryzysu ekonomicznego, społecznego i moralnego. W Polsce obecnie mamy do czynienia z polityczno-społeczno-moralnym kryzysem i wszyscy o tym wiemy.
Powszechnie wiadomo, że etyki nie można inaczej interpretować jak tylko w powiązaniu z pojęciem odpowiedzialności. W tradycyjnym rozumieniu etyki każdy ponosi odpowiedzialność za skutki własnego działania. Z prawnego i moralnego punktu widzenia oznacza to konieczność świadomego sterowania własnym postępowaniem, i wynagrodzenia poniesionych strat (spowodowanych świadomie lub nieświadomie).
I tu mamy problem z politykami, którzy nie chcą, nie potrafią albo nie musza ponosić odpowiedzialności za popełnione błędy. Dlaczego tak się dzieje? Bowiem posiadają monopol na bezkarne działanie – bez kontroli społeczeństwa.

Nie jest żadną tajemnicą, że w Polsce równowaga w relacjach społeczeństwa, państwa i gospodarki, jest co najmniej zachwiana, a polityka – powiedzmy sobie szczerze – była zawsze daleka od respektowania jakichkolwiek wartości etycznych.
Długoterminowe uzdrowienie relacji społeczeństwo-państwo-gospodarka wymaga stworzenia nowej politycznej i ekonomicznej koncepcji dla sprawnego funkcjonowania polityki i gospodarki rynkowej. I my to omawiamy tutaj w Karpaczu: dziś, jutro i pojutrze.
Koncepcja ta powinna być związana z udziałem społeczeństwa w procesie decyzyjnym Państwa Polskiego. Wartości etyczne w polityce i gospodarce mają tylko wtedy szanse, gdy te dwa filary są oddolnie kontrolowane przez obywateli, nie zaś przez decydentów posiadających subiektywną interpretację wartości moralnych. Należy powiązać postępujący proces informacyjny i aktualny stan środowiska społecznego z potrzebami dzisiejszego społeczeństwa obywatelskiego. Wynikiem będzie stworzenie nowych relacji między ekonomią, społeczeństwem i państwem. A to właśnie samo społeczeństwo wie najlepiej czego mu potrzeba, i powinno współdecydować i współodpowiadać za podjęte decyzje. Wówczas zostanie zagwarantowany obiektywizm społecznych wartości moralnych.
Oczywiście dążeniem do maksymalizacji zysku trudno jest sterować bez ingerencji państwa. Stąd wynika regulacyjna i kontrolna rola państwa i organizacji ogólnonarodowych, ale pod jednym warunkiem – na tyle, na ile to konieczne! A wiec mamy tu zasadę subsydiarności.
W procesie działalności gospodarczej trzeba usankcjonować wprowadzenie kodeksów etycznych (code of ethics), które odpowiadałyby obiektywnemu pojęciu etyki i nie kreowały, jak na przykład dotychczas instytucje finansowe, własnych subiektywnych systemów wartości moralnych.
Kto jest przekonany o tym, iż postępuje etycznie, powinien zadać sobie pytanie, czy sam jest moralnym modelem dla innych. Myślę tu również o politykach polskich…. W tym wypadku nie może zdać się na partyjne oceny, gdyż inni również będą postępować w ten sam sposób, co spowoduje, że wówczas etyka będzie pojęciem egalitarnym i zupełnie niezdefiniowanym. Dlatego ważny jest głos ogółu, na przykład w referendum ogólnonarodowym. Decyzja podjęta w ramach referendum nie może być i nie jest subiektywna. Taka decyzja ma charakter ogólnoetyczny i społeczny. Oczywiście, to państwo powinno określać i egzekwować reguły harmonizacji życia społeczno-politycznego z ekonomią, co stworzy możliwość znalezienia skutecznych rozwiązań. Ale jakie państwo? Oczywiście bezpośrednio-demokratyczne, kierowane nie odgórnie, lecz oddolnie i subsydiarnie, włączając całe społeczeństwo w procesy decyzyjne.
Jakość życia obywateli należy oceniać na podstawie szeroko pojętego społecznego zysku, który byłby opłacalny dla wszystkich uczestniczących podmiotów. Każdy obywatel powinien mieć świadomość współodpowiedzialności za prawidłowe i etyczne funkcjonowanie trójkąta społeczeństwo-państwo-gospodarka.

Demokracja komplementarna, oparta również na instrumentach bezpośrednio-demokratycznych: referendum, inicjatywy obywatelskiej i weta obywatelskiego, powinna doprowadzić do długo oczekiwanego przez Polaków przesunięcia środka ciężkości w procesie polityczno-decyzyjnym na korzyść obywatela. To właśnie obywatel w ramach tego typu demokracji zaczyna pojmować należną mu funkcję w społeczeństwie – funkcję suwerena i (współ)decydenta. Przyjrzyjmy się bliżej zmianie układu sił w polskim systemie politycznym po ewentualnym wprowadzeniu narzędzi bezpośredniej demokracji.
Otóż, stosując oddolno-demokratyczne instrumenty, dochodzi do oczekiwanego osłabienia wszechmocnego i partyjnie wybieranego Sejmu, który musi się liczyć z siłą i potencjałem naturalnej opozycji, jaką staje się społeczeństwo/elektorat. To właśnie społeczeństwo przejmuje po części funkcję decyzyjną, ale wbrew pozorom nie ona jest najważniejsza. Dużo ważniejsza staje się funkcja kontrolna obywateli, którzy reagują w sposób bardzo wrażliwy na wszelkie posunięcia i decyzje parlamentu. Sejm i Senat nie mogą w tych warunkach odgrywać nadal roli „niekoronowanych królów”. Mają świadomość tego, że każda uchwalona przez te organy ustawa może spotkać się z protestem elektoratu w postaci weta obywatelskiego. Również rząd staje się ostrożniejszy w swoich posunięciach. Społeczeństwo „nie śpi i czuwa” – kontroluje poczynania najwyższych organów państwa.
Przeciwnicy demokracji bezpośredniej zarzucają często temu systemowi politycznemu osłabienie roli parlamentu. Paradoksem w polskich uwarunkowaniach politycznych jest to, że właśnie o to chodzi – o osłabienie wszechmocnej roli partyjnego parlamentu. Posłowie i senatorowie muszą reprezentować interesy swoich wyborców i konsultować się z nimi – w przeciwnym razie „lud sięgnie po swoją broń”: weto lub inicjatywę. Parlament staje się, bo musi się stać, bardziej obywatelski i demokratyczny. Poza tym, niezadowolenie społeczeństwa lub jego poszczególnych ugrupowań nie musi się przejawiać w demonstracjach ulicznych, marszach i publicznych protestach. Inicjatywa obywatelska i weto obywatelskie to najskuteczniejsze metody protestu – usankcjonowanego prawnie, pokojowego i wchodzącego w skład systemu politycznego. Społeczeństwo, świadome posiadania tych instrumentów w swoim ręku, staje się bardziej odpowiedzialne za sprawy państwa i narodu i bardziej obywatelskie.

W demokracji komplementarnej dochodzi również do osłabienia partii politycznych – obywatele nie muszą „stawiać” na którąś z nich, aby się ponownie rozczarować, bo sami współdecydują. Przynależność partyjna przestaje być atrakcyjna, gdyż pojawiają się inne możliwości wpływu na decyzje instytucji państwowych. Dzięki praktyce weta obywatelskiego, inicjatywy obywatelskiej i referendum następuje zdezawuowanie roli wiodących partii masowych typu wodzowskiego. Krótko mówiąc, przywódcze partie tracą monopol pełni władzy czyli dominacji nad narodem, która de facto należy do społeczeństwa obywatelskiego, a więc rzeczywistego suwerena. Partie polityczne muszą walczyć o glosy wyborców, proponując im konkretne rozwiązania problemów, a nie „jałmużnę”.

Rząd posiada w demokracji komplementarnej taki charakter, jaki powinien posiadać, a więc nie tylko władczy, ale przede wszystkim wykonawczy. Do jego zadań należy między innymi sprawne i zgodne z obowiązującym prawem przeprowadzanie referendum i wdrażanie w życie decyzji głosowań ogólnokrajowych (ustaw i zmian Konstytucji). Administracja państwowa traci swoją niekontrolowaną i wszechmocną rolę, której dzisiaj nikt nie jest w stanie zrozumieć. W rękach elektoratu znajduje się instrument (weto obywatelskie), dzięki któremu może (i powinno) dojść do redukcji nadmiernej biurokracji w kraju. Kto (współ)decyduje i płaci podatki, ten wymaga odpowiedniego traktowania go w urzędach.

Świadomość współrządzenia wywołuje w społeczeństwie pozytywną energię, a to dzięki poczuciu współodpowiedzialności nie tylko za przyszłe losy kraju, ale także za bieżącą politykę. Zjawisko to sprawia, że dotąd potulna i letargiczna część narodu czuje się doceniana, potrzebna i zainteresowana polityką. Rozwija się społeczeństwo w pełni obywatelskie i uczestniczące. Proces politycznej socjalizacji obywateli przybiera pozytywny kierunek. Debaty przedreferendalne są rzeczowe, a nie ideologiczne. Nie może być inaczej, bowiem obywatele głosują we własnym interesie, znając najlepiej swoje problemy i bolączki, a nie w imię partii politycznej. Funkcjonuje to na zasadzie: „ja i tak wiem lepiej, czego potrzebuję”.

Proces decyzyjny w demokracji oddolnej/komplementarnej jest nieco dłuższy, niż w demokracji parlamentarnej, ale redukowana zostaje ilość „produkowanych” ustaw. Uchwalone ustawy są filtrowane w ramach całego społeczeństwa/elektoratu. Poza tym Konstytucja odzyskuje swoje wiodące znaczenie, jako prawo praw i obowiązków. Sztuka efektywnego rządzenia polega bowiem na respektowaniu dobrej Konstytucji i uchwalaniu rzeczowych i „ludzkich” ustaw, po ich uprzedniej konsultacji ze społeczeństwem. W procesie rządzenia liczy się przecież jakość i efektywność, a nie ilość i pospiech. Instrumenty demokracji oddolnej uniemożliwiają albo ograniczają korupcję, afery gospodarcze, nieuczciwe bogacenie się polityków, marnotrawstwo i rozkradanie majątku narodowego oraz podział społeczeństwa na „lepszych” i „gorszych”.

Czy wprowadzenie instrumentów demokracji bezpośredniej w Polsce to utopia czy może szansa na lepszą przyszłość dla milionów Polek i Polaków? No cóż, przykra prawda jest taka, że do stracenia mamy niewiele, a do zyskania ustrój prawdziwie demokratyczny z mocnymi akcentami etyczno-społecznymi, w którym obywatel przestaje być pionkiem na szachownicy, na której swój mecz szachowy rozgrywają nieudolni, sfrustrowani i skłóceni gracze. 

Profesor Mirosław Matyja – Matyja Publishing

Polska-IE - © MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM
Coveney nie rozciąg
COPE GALWAY SUPPORTE
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian