Profesor Mirosław Matyja: Ordynacja wyborcza w Polsce

Problemem polskiej semidemokracji jest niedemokratyczna, zła ordynacja wyborcza.


Polski Sejm – złożony z ubezwłasnowolnionych posłów, myślących pod partyjne dyktando, głosujących pod partyjne dyktando i wygłaszających hasła pod partyjne dyktando nie jest w stanie rządzić skutecznie, czyli dla dobra ogółu. Jest w stanie reprodukować się zaostrzając konflikty, obrzucając się wzajemnie epitetami, nakręcając emocje wokół spraw kompletnie niemających znaczenia dla funkcjonowania państwa.

Ocena zjawisk to jedno, a zrozumienie przyczyn to całkiem inna sprawa. Dlaczego polski Sejm jest sparaliżowany ostrym konfliktem, konformizmem posłów i nadmiernym upartyjnieniem? Dlaczego posłowie stali się maszynkami do głosowania, a nie czującymi i myślącymi ludźmi? I czy tak ma wyglądać demokracja?
Klasyk komunistycznej ideologii Włodzimierz Lenin w broszurze zatytułowanej „O partii proletariackiej nowego typu” opisał strukturę partii leninowskiej, odmienną od struktury partii demokratycznych.

Partia leninowskiego typu to partia kierowana jak oddział wojska. Jest wódz-ideolog, jest najbliższe otoczenie wodza – sztab i wreszcie masy członkowskie, których zadaniem jest nie dyskutować czy mieć własne zdanie. Zadaniem mas jest wykonywać polecenia wodza i sztabu. Nie ma tu stanowczo żadnej demokracji – jest tylko centralizm w najlepszym wydaniu, dla niepoznaki nazwany demokratycznym. Zasady są proste: polecenia idą od góry, a masy je „demokratycznie” wykonują, a kto ich nie wykonuje jest wrogiem i należy go zniszczyć.

Wszystkie polskie partie pasują do tego schematu. Kierowane są jak oddział wojska, w którym centralne stanowisko zajmuje wódz i jego najbliższe otoczenie, a masy mają wykonywać rozkazy płynące z góry.

W sposób oczywisty przyczyną paraliżu polskiego Sejmu (paraliżu postępującego) jest wadliwy system wyborczy. System przyjęty w Polsce daje ogromne przywileje partiom, a w zasadzie ich liderom i to właśnie stąd bierze się konformizm posłów.

To system wyborczy, w którym obywatel nie może indywidualnie kandydować do Sejmu daje przywilej kształtowania listy wyborczej prezesowi partii. Partii albo komitetu wyborczego, ale i tak na to samo wychodzi.
Mechanizmy we wszystkich partiach i komitetach były (i będą w najbliższych wyborach) takie same – dopóki nie zmienimy ordynacji wyborczej. Wódz wskazuje kandydatów na posłów i oni posłami zostają – oczywiście pod warunkiem, że partia przekroczy próg wyborczy.

Tu rodzi się banalne, retoryczne pytanie: „Kto wybiera posłów? Wyborca czy lider partii, który decyduje, kto będzie na pierwszym, drugim czy kolejnych miejscach, a kto w ogóle nie dostanie szansy na kandydowanie i uzyskanie statusu reprezentanta Narodu?”

Ordynacja wyborcza, polegająca na systemie list partyjnych, zmuszanie obywateli do kolektywnego kandydowania, wielkie okręgi, w których kampania bezpośrednia jest w istocie pozbawiona szans, a do tego ustawa o finansowaniu partii z budżetu – oto mechanizm likwidujący w Rzeczypospolitej demokrację, łamiący prawa obywatelskie i robiący z Sejmu karykaturę parlamentu.

Profesor Mirosław Matyja – Matyja Publishing

Polska-IE: Udostępnij
Edukacja seksualna p
Czy rząd ma jakiś
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian