W kolejnym odcinku „Prawa bez cenzury” prof. Krystyna Pawłowicz przypomina o genezie i okolicznościach uchwalenia Konstytucji RP z 1997 r. To historia wyjątkowo nasycona komunizmem.
Trzeci już odcinek „Prawa bez cenzury” prof. Krystyna Pawłowicz poświęca naszej konstytucji z 1997 r. Wyjaśnia, że nie był to owoc pracy wolnych Polaków, tylko swoisty produkt spod znaku postkomunizmu.
Zachęcamy do wysłuchania tego krótkiego, lecz treściwego wykładu o stworzeniu postkomunistycznych podwalin pod naszą państwowość. Dla tych z Państwa, którzy nie mogą lub nie chcą wysłuchać materiału, prezentujemy poniżej jego treść.
***
Dziś przypomnę Państwu, jak, w jakich okolicznościach i w jakich warunkach tworzono obecnie obowiązującą konstytucję uchwaloną 2 kwietnia 1997 roku. Młodsi mogą tego nie wiedzieć, a starsi już nie pamiętać. Konstytucja ta, co każdy od dwóch lat wyraźnie już widzi, a często doświadcza na własnej skórze, jest w wielu z tych postanowieniach martwa, nierealna lub rozmija się ze społecznymi oczekiwaniami. Jak pokazała ponad 25-letnia praktyka jej stosowania, tworzy przez swoją nieprecyzyjność lub wadliwość konstrukcji sytuacje konfliktowe, jak też daje pole do wieloznacznych, niekiedy wykluczających się interpretacji. Systematycznie traciła i traci na tym autorytecie jako podstawowy regulator organizacji państwa polskiego wewnątrz i w jego stosunkach z zagranicą.
Spacyfikowanie suwerena
Można nawet powiedzieć, że w efekcie włączenia Polski do Unii Europejskiej i faktycznego podporządkowania jej niedemokratycznym, zwalczającym suwerenność państw członkowskich regułom i prawu, polska konstytucja całkowicie niemal została spacyfikowana i rozbrojona. A mówiąc precyzyjnie, spacyfikowany został w swym państwie polski suweren, to jest polski naród, którego konstytucyjny status członkostwo Polski w Unii zasadniczo zmieniło.
Zaraz po rozmowach okrągłego stołu pozostałe jeszcze u władzy dzięki grubej kresce „popeerelowskie” elity oraz lewicowa tzw. koncesjonowana opozycja, byli reformatorzy socjalizmu z niewielkim, niedominującym politycznie udziałem środowisk katolickich i narodowych podjęły przygotowania do napisania dla Polski nowej konstytucji. Miała ona uchylić komunistyczny relikt konstytucyjny z 1952 roku.
Na mocy ustawy z 1992 roku Komisja Konstytucyjna Zgromadzenia Narodowego podjęła w 1994 roku pracę, którymi kierowali głównie byli najwyżsi funkcjonariusze PZPR. Aleksander Kwaśniewski, Włodzimierz Cimoszewicz, Marek Mazurkiewicz, późniejszy sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Jednak już wcześniej, w 1991 roku Polska podpisała dziesięcioletni układ stowarzyszeniowy ze wspólnotami europejskimi, który zaczął obowiązywać od lutego 1994 oraz handlową umowę przejściową, która weszła w życie dwa lata wcześniej, w marcu 1992 roku.
Wielki unijny brat czuwał. Z pomocą „czerwonych”
Nowa konstytucja powstawała więc w cieniu wymogów i ograniczeń, które ówczesne polskie władze przyjęły w celu uzyskania członkostw w Unii Europejskiej, mimo iż zgody społecznej ani wiedzy na ten temat w polskim społeczeństwie wówczas jeszcze nie było. Pole konstytucyjnego manewru polskiego suwerena zostało więc a priori istotnie ograniczone przez decyzje polityczne postkomunistów z przełomu lat 80. i 90. Samą zaś treść konstytucji kształtowali przedstawiciele odchodzących PRL-owskich elit. Podobnie jej interpretacje przez lata dokonywane były przez Trybunał Konstytucyjny w składach wciąż zdominowanych przez sędziów wskazanych przez środowiska postkomunistyczne, w interesie tych środowisk. Uchwaloną 2 kwietnia 1997 roku przez Zgromadzenie Narodowe konstytucję przyjęto 451 głosami posłów i senatorów SLD, Unii Pracy i Unii Wolności. 40 posłów i senatorów ugrupowań katolickich, prawicowych i KPN byli przeciwko, podobnie jak 6 posłów PSL-u. Pod Sejmem odbywały się w tym czasie protesty przeciwko uchwaleniu tej nowej ustawy zasadniczej.
Twórcą niejednoznacznej preambuły do niej był Tadeusz Mazowiecki, przedstawiciel, jakbyśmy to dziś powiedzieli, katolewicy. Preambuła ta nie odcinała jednoznacznie Polski od tradycji systemu komunistycznego i jego zbrodni, tworząc jego specyficzną ciągłość. Odchodzący PRL spetryfikował korzystny dla siebie ustrojowy kształt pookrągłostołowej Polski i wprowadził do ustawy zasadniczej rozwiązania i mechanizmy, które nie pozwoliły Polsce i Polakom na jednoznaczne uporządkowanie swych spraw, na budowę rzeczywiście wolnej Rzeczpospolitej.
Konflikty i mała reprezentacja Polaków
Przyjęte rozwiązania były później zarzewiem ustrojowych konfliktów i politycznych przesileń. Stworzono układ często walczących ze sobą władz, wspierających się o zakresy swych niejasno rozdzielonych kompetencji.
Co więcej, dla referendum zatwierdzającego Konstytucję w 1997 roku odstąpiono od standardów i obniżono wymóg ważności referendum, to jest minimum 50 proc. frekwencji. W tak podstawowej przecież sprawie przyjęto ważność referendum dla zwykłej większości głosów, niezależnie od frekwencji. W efekcie w referendum konstytucyjnym z 1997 roku udział wzięło tylko około 43 proc. osób uprawnionych do głosowania. Oznacza to, że konstytucji tej brak jest pełnej wyborczej legitymacji wymaganej choćby dla innych zwykłych referendów.
Ustrojowe otwarcie na dyktat UE
Nową, obecnie obowiązującą konstytucję uchwalono w 1997 roku, gdy Polska była na półmetku dziesięcioletnich procesów dostosowywania się do unijnych wymagań. Konstytucja zawarła więc już nawet na potrzeby unijnego członkostwa dwa przepisy, artykuł 90 i artykuł 91, które szeroko i niemal nieograniczenie otwierały furtki dla przyszłej akcesji Polski do Unii Europejskiej i dla przyszłych negatywnych tego prawnych skutków. Jednocześnie Konstytucja nie zawierała żadnych regulacji określających status i decyzyjność polskiego suwerena w relacjach z rodzącym się państwem unijnym. Nie zabezpieczała przed niemal nieograniczonym zbywaniem suwerenności Rzeczpospolitej na rzecz ośrodków zewnętrznych konkurujących z Polską o jej władzę państwową. Pięć lat po uchwaleniu tej konstytucji w kwietniu 2003 roku rząd SLD Leszka-Millera i PSL Jarosława Kalinowskiego podpisały traktat o przystąpieniu Polski do Unii, wieńczący dziesięcioletni układ dostosowawczy. 1 maja 2004 roku Polska stała się członkiem tej organizacji. Były więc dwie główne okoliczności, które istotnie zdecydowały o kształcie, treści i znaczeniu obecnej konstytucji.
Złodzieje marzeń o wolnej Polsce
Jedna najpierw ukradła Polakom tę społeczną umowę, gdyż po obu jej stronach pisali ją przedstawiciele elit „popeerelowskich” i postkomunistycznych, którzy przyjęli ją z naruszeniem zasady demokratycznej reprezentatywności. Druga okoliczność, która później de facto obaliła czy też unieważniła zasadnicze postanowienia Konstytucji z 1997 roku, to finalizowane członkostwo Polski w Unii Europejskiej i nałożenie na polski system konstytucyjny kagańca tzw. unijnego dorobku prawnego, ze skandaliczną i zresztą pozatraktatową nielegalną zasadą narzuconą przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. To jest zasadą pierwszeństwa prawa unijnego przed prawem narodowym z ich konstytucjami włącznie.
Mimo wyraźnego postanowienia samej polskiej konstytucji z artykułu 8, iż to Konstytucja RP jest najwyższym prawem na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej. Konstytucję napisał nam, czy też ukradł PRL-bis, postkomuniści i Lewica. Ustawa zasadnicza nie była reprezentatywna dla poglądów, jak się zdaje większości Polaków, gdyż w latach 1989-1994 nie zorganizowały się jeszcze w pełni, nie odbudowały organizacyjnie różne środowiska polskiego społeczeństwa. Katolickie, narodowe, prawicowe, zawodowe, młodzieżowe i liczne inne. Za tydzień opowiem Państwu o zawartości obecnej konstytucji.
Krystyna Pawłowicz
Tytuł, lead i śródtytuły pochodzą od redakcji.
Radio Wnet
Fot. Tomasz Tołłoczko

