Prezydent w TVP Info: Apeluję o nieatakowanie rodzin kandydatów

Rocznica zaślubienia Polski z morzem to bardzo ważny dzień, ważna rocznica. Okrągła rocznica. Uroczystości odbywały się dzisiaj m.in. w Pucku, we Władysławowie i właśnie w Wejherowie, gdzie jesteśmy, a dokładnie w Filharmonii Kaszubskiej, a jeszcze dokładniej w studiu nagrań tejże filharmonii. Panie Prezydencie, jakie przesłanie płynie dzisiaj do mieszkańców całej Polski z Pomorza w tę ważną rocznicę?

Zobacz także:100. rocznica zaślubin Polski z morzem [PL/ENG]

Myślę, że można powiedzieć, że Polska była, jest i będzie nad morzem, nad naszym morzem. Bo jak dzisiaj wielokrotnie mówiono, jak mówili Kaszubi, „nie ma Kaszëb bez Polonii – bez Kaszëb Polśczi”. Ta część polskiej społeczności to jest ta część spośród całego naszego społeczeństwa, która z dziada pradziada walczyła o to, aby tutaj była Polska. Która ginęła za Polskę tutaj właśnie, na ziemi północnej naszego kraju, nad morzem, na Pomorzu, która nie dała się zgermanizować, której przedstawiciele jeździli do Paryża w czasie negocjacji, kiedy kształtowały się granice, kiedy kształtował się traktat wersalski, i walczyli dyplomatycznie o to, aby tutaj była Polska. I wywalczyli to. Ta rocznica, 10 lutego 2020 roku, a więc 100. rocznica powrotu Polski nad Morze Bałtyckie, zaślubin Polski z morzem, dokonanych wtedy przez generała Józefa Hallera, to jest wielkie święto ich jako tych, którzy pragnęli i zwyciężyli, i wywalczyli tutaj dla siebie Polskę. To jest też wielki nasz hołd dla nich, dla ich pradziadków, dziadków, ojców za to, że tego wielkiego dzieła dokonali, że tu mogli wkroczyć polscy żołnierze i że oni tę straż nad polskim morzem, nad Zatoką Pucką, nad Bałtykiem z rąk rybaków w ręce polskich żołnierzy przekazali.

Czy dzisiaj ten silny związek Wybrzeża, Pomorza i Kaszub z morzem jest wyczuwalny, jest silny? Jak Pan to, Panie Prezydencie, odbiera, spotykając się z ludźmi właśnie tutaj?

Bardzo silny. Bliskość morza, bycie nad morzem, bycie z morzem, można powiedzieć, determinuje życie całych rodzin i to jest tutaj wielka tradycja, bardzo silnie odczuwalna. Tutaj jest wiele rodzin, które często przez pokolenia były związane bezpośrednio z morzem, czy to posiadając kutry, czy to pracując na kutrach różnego rodzaju, czy w ogóle w marynarce, czy to w Marynarce Wojennej, czy marynarce cywilnej polskiej. To jest tutaj bardzo silny związek i on jest wyraźnie odczuwalny.

To jest też wielka duma tej społeczności. Ich tradycja, ich język, dlatego że oni mają swoją historię, jak dzisiaj mówili, od VI wieku naszej ery żyją na tej ziemi, a śmiało można powiedzieć, patrząc na historię ostatnich ponad 100 lat, że taką polską straż nad tą ziemią sprawują.

Jesteśmy w Wejherowie. To dość blisko Gdyni, a wspominamy o Gdyni, bo przecież była chlubą II Rzeczypospolitej. To było okno na świat, to było miasto z marzeń. W zasadzie po zaślubinach Polski z morzem ruszyła budowa Gdyni. Dzisiaj już takich gigantycznych projektów nie ma, ale są mniejsze, też ważne, podkreślające bliskość Polski z morzem, jak np. przekop Mierzei Wiślanej. To jest projekt oczywiście nieporównywalnie mniejszy z projektem budowy portu i całej Gdyni, ale też podkreśla związek Polski z morzem.

Panie Redaktorze, jeśli weźmie się dzisiaj program rozbudowy polskich portów, jeżeli weźmiemy pod uwagę gigantyczną planowaną, już właściwie realizowaną, rozbudowę  portu zewnętrznego w Gdyni jako zupełnie nowej części portu, portu centralnego w Gdańsku jako zupełnie nowej części portu, jeżeli weźmiemy pod uwagę plan rozbudowy jednocześnie portów w Szczecinie i Świnoujściu, może Pan przeczytać nawet w „Dzienniku Bałtyckim”, że to są inwestycje, jeżeli chodzi o wizję, porównywalne z tymi inwestycjami, które kiedyś w Gdyni, kiedy budowano Gdynię, realizował inżynier Tadeusz Wenda, który jest jednym z historycznych budowniczych Gdyni. To są gigantyczne inwestycje właśnie w rozwój polskich portów, które, mam nadzieję, pchną nas do przodu pod względem gospodarczym, pogłębią nasz związek z Bałtykiem, ale przede wszystkim poprawią warunki dla polskiego handlu morskiego, dla tego, żebyśmy, jeżeli jesteśmy, a jesteśmy, bardzo ważną częścią projektu Trójmorza, czyli współpracy państw Morza Bałtyckiego, Morza Adriatyckiego i Morza Czarnego, byli hubem handlowym, energetycznym, gdzie będzie dostarczany gaz z szelfu norweskiego, ze Stanów Zjednoczonych, z Kataru, z innych lokalizacji choćby do naszych gazoportów, gdzie możemy każdy gaz przyjąć z gazowca, czyli ze statku gazowego, gazociąg, który realizujemy właśnie z szelfu norweskiego. Te wszystkie możliwości związane z rozwojem polskich portów. Planujemy następny gazoport w Gdańsku. Więc są możliwości rozwojowe, mam nadzieję dzięki inwestycjom, które są realizowane, plus gigantyczne inwestycje kolejowe, bo musi być dostęp do portu gdańskiego, gdyńskiego łatwy, sprawny, nowoczesny. Ogromne są to inwestycje.

Także w centralnej Polsce, bo wiemy o tym, że ma być dostęp kolejowy do Centralnego Portu Komunikacyjnego, który połączy z innymi liniami kolejowymi, tak by z CPK można się było dostać w każdy rejon Polski.

Nie chciałbym mówić górnolotnie, ale biorąc pod uwagę wszystkie inwestycje komunikacyjne, które już realizujemy, i które są planowane – drogowe, kolejowe – plus inwestycje przemysłowe, my naprawdę mamy tak ambitne plany jak II Rzeczpospolita, która budowała Gdynię, która budowała Centralny Okręg Przemysłowy. To są ogromne inwestycje, które, jestem przekonany, pchną pod względem gospodarczym nasze państwo. Dla mnie najważniejsza jest jedna rzecz. Ja chcę, żeby Polacy żyli spokojnie. A ten spokój będzie zagwarantowany wtedy, kiedy będą bardzo dobre podstawy dalszego rozwoju gospodarczego, właśnie dzięki inwestycjom komunikacyjnym.

Te bardzo dobre podstawy dalszego rozwoju gospodarczego są tworzone i mam nadzieję, że dzięki temu będzie się rozwijała nasza gospodarka, będzie się rozwijał biznes, Polacy będą się coraz bardziej bogacili i będziemy po prostu żyli spokojniej, bo będzie zapewnione bezpieczeństwo, bezpieczeństwo energetyczne i bezpieczeństwo militarne, które cały czas budujemy, także dzięki współpracy sojuszniczej choćby ze Stanami Zjednoczonymi. Tych obszarów, w których działamy na co dzień, jest kilka. Te zmiany, które nastąpiły w ciągu ostatnich lat tutaj i które jeszcze, wierzę w to, nastąpią, są duże.

Ambicje, by się rozwijać, ma także Elbląg. Chciałby być nieco większym portem. Do tego oczywiście konieczny jest przekop Mierzei Wiślanej. Ale to jest krytykowane przez Moskwę i niestety także przez niektórych polskich polityków.

Ja myślę, że jeżeli coś jest krytykowane przez Moskwę, a dotyczy kwestii komunikacyjnych, to raczej dobrze dla nas. Do tej pory byliśmy od Rosji uzależnieni, jeśli chodzi o możliwość wpływania na Zalew Wiślany. Przekop nas uniezależni, wzmocni naszą suwerenność. To jest kwestia bezdyskusyjna.

Panie Prezydencie, marszałek Sejmu ogłosiła datę wyborów prezydenckich. Pierwsza tura odbędzie się 10 maja, ewentualnie dwa tygodnie później druga tura, czyli dokładnie za trzy miesiące będziemy mieli pierwszą turę wyborów prezydenckich. Pan potwierdził oficjalnie, że będzie się ubiegał o reelekcję. Ja chciałbym Pana zapytać, jaka, Pana zdaniem, będzie ta kampania? Czy to będzie głównie gra na emocjach, czy raczej możemy się spodziewać merytorycznych dyskusji? Jak to będzie wyglądać?

Ja bym chciał, żeby przede wszystkim w kampanii zostały zachowane zasady pewnej kultury. Kultury politycznej i kultury bycia, bo to jest dla mnie najistotniejsze. To jest bardzo ważne też i bardzo o to proszę, żeby nie atakować rodziny kandydatów, kandydatek, bo to jest po prostu nie fair. Mówię to z autopsji, bo w poprzedniej kampanii spotkała mnie taka bardzo przykra sytuacja.

Atakowano Pana córkę.

Niestety. Mam nadzieję, że wszyscy wyciągnęli z tego wnioski, bo to nie było miłe dla mnie ani dla mojej rodziny, ani dla nikogo, kto nas zna, chociażby moją córkę. To bardzo zabolało wtedy moją żonę. Mam nadzieję, że takie sytuacje więcej się nie powtórzą. Powtarzam jeszcze raz – nie chodzi o moją rodzinę, chodzi w ogóle o rodziny kandydatów. Polityka zawsze budzi emocje. W polityce są emocje, także samych kandydatów, bo to jest duże przeżycie kandydować, duża odpowiedzialność, duża też odwaga, natomiast przede wszystkim ważne jest to, żeby zachować pewne standardy. Jeżeli ja mogę o coś apelować, to właśnie o to bym apelował: żeby standardy były zachowane w kampanii. Żeby to była kampania uczciwa, na argumenty, na działanie, na prezentowanie swoich programów, swoich propozycji, jakie mamy dla naszych rodaków. Jestem przekonany, że jesteśmy w stanie tak kampanię prowadzić.

To są, Panie Prezydencie, już czwarte wybory z rzędu. Najpierw były wybory samorządowe, później do Parlamentu Europejskiego, do parlamentu krajowego i teraz wybory prezydenckie. Jeśli prześledzimy uważnie te wszystkie kampanie, które były do tej pory, to widzimy wyraźnie, że tam merytoryki nie było zbyt wiele. Bardziej gra na emocjach, już wspomnianych. To w ten sposób się odbywa, tak wyglądają kampanie w Polsce.

Nie tylko w Polsce. Jeśli ktoś prześledzi kampanie w innych państwach, jeśli ktoś popatrzy na kampanie w Stanach Zjednoczonych, gdzie to jest najbardziej szeroko zakrojone, to widać, że niestety emocje są nieodłączną częścią kampanii, ale powtarzam jeszcze raz: Chciałbym, aby to była kampania czysta. Ona nie będzie nigdy wolna od emocji, bo tak jak powiedziałem, sami kandydaci mają emocje, jesteśmy ludźmi, a kandydowanie to jest duże przeżycie. Jednak ważne jest, żeby zachować pewne standardy i pewne zasady. Tego bym bardzo chciał. Myślę, że to jest także kwestia tego, żeby nasi współobywatele mieli trochę spokoju i mogli na kampanię patrzeć spokojnie, żeby ich kampania nie denerwowała. Myślę, że to jest bardzo ważne. Ja bym chciał, żeby ludzie w Polsce mogli naprawdę spokojnie żyć. Na tym mi ogromnie zależy.

Ale jak tu spokojnie żyć, jeżeli grozi nam polexit, jak mówi jedna z Pana konkurentek do prezydenckiego fotela? Całkiem poważnie o tym mówi.

Jeżeli ktoś mówi o polexicie, to wyraźnie bardzo go pragnie. Ja osobiście nie chcę polexitu, chciałbym, żeby Polska była w Unii Europejskiej i żebyśmy czerpali z członkostwa wszystkie korzyści, które mieliśmy do tej pory, przy czym nie mówię tylko o korzyściach o charakterze finansowym, lecz także o korzyściach ogólnoludzkich: że jest wolność, że się możemy przemieszczać, że granice są dla nas otwarte, że możemy podróżować, że jest tyle swobody i tyle poczucia wolności, którego, zwłaszcza starszemu pokoleniu Polaków, brakowało. Najmłodsi to tego w ogóle nie pamiętają, ale moje pokolenie jeszcze pamięta, że granice były dla nas zamknięte. Kiedy nie mieliśmy paszportów, więc w ogóle się nie można było wydostać. Tylko nieliczni mogli podróżować, często płacąc za to wysoką cenę osobistą, współpracy z organami bezpieczeństwa komunistycznego państwa. To były sytuacje, które odbiły się tragicznie na życiu wielu ludzi. My dzisiaj żyjemy w wolnym kraju, możemy jeździć, dokąd chcemy, możemy podróżować z dowodem osobistym w kieszeni po krajach należących do Schengen i nikt nas w zasadzie nie kontroluje. I to jest piękne. Dzięki temu, że jesteśmy w Unii Europejskiej. To jest bardzo ważny dla Polaków element członkostwa. Myślę, że od tej strony przede wszystkim Unia jest pozytywnie przez ludzi oceniana.

Młodzi ludzie mają dzisiaj inne problemy. Martwią się o jakość środowiska, o ekologię. Co Prezydent robi, może robić i co będzie robił dla poprawy jakości powietrza, dla środowiska, dla ekologii?

Podejmujemy cały szereg działań w tym kierunku. To jest przede wszystkim wielki plan modernizacji polskiej energetyki. Już ostatnio uczestniczyłem w podpisaniu olbrzymich umów na przebudowę elektrowni Dolna Odra, gdzie znikną bloki węglowe a w ich miejsce pojawią się bloki gazowe, dużo przyjemniejsze dla środowiska. Ale to także w ogóle zmiana paradygmatu w przyszłości w polskiej energetyce, w przestrzeni najbliższych dziesięcioleci: znacznie więcej zielonej energii, farmy wiatrowe offshore’owe, właśnie na Morzu Bałtyckim, ale z dala od brzegu, tak, żeby nie przeszkadzały, żeby pozwalały ludziom spokojnie i zdrowo wypocząć; to energia solarna, której jest u nas coraz więcej. W zeszłym roku mieliśmy tylko 200 megawatów, w tym roku już 1500 megawatów z energii solarnej i to się jeszcze będzie powiększało, bo wielkie polskie firmy energetyczne w to inwestują.

Ale to także realizowany przeze mnie i przez moją żonę we współpracy z Lasami Państwowymi program sadziMY, program sadzenia lasów, dlatego, że nie kto inny, tylko rośliny zielone, a więc drzewa, pochłaniają dwutlenek węgla, oddając tlen. To jest więc bardzo przyjazne dla klimatu, aby drzew, roślin zielonych było jak najwięcej i my wspólnie z Lasami Państwowymi propagujemy sadzenie lasów, sadzenie drzew po to też, żeby były miejsca do wypoczynku. To jest także bardzo ważny element prowadzący ku ochronie klimatu.

Bardzo ważne jednak jest też to, że w czasie konferencji COP24 w Katowicach w grudniu 2018 roku przyjęliśmy program i zasadę Just Transition, czyli sprawiedliwej transformacji. My musimy przekształcać naszą energetykę, nasz przemysł, ale musimy to robić tak, żeby nie zagrozić stabilności i dobremu rozwojowi naszej gospodarki, żeby nie zagrozić miejscom pracy, żeby – w związku z tym – nie zagrozić bytowi rodzin. To jest kwestia elementarnego bezpieczeństwa moich rodaków, to jest kwestia spokoju życiowego, o którym mówiłem wcześniej. Naszą odpowiedzialnością jako rządzących, także wobec przyszłych pokoleń, jest dbać o to, żeby ta transformacja przebiegała, ale w sposób sprawiedliwy.

Panie Prezydencie, chciałbym teraz zmienić temat i na chwilę wrócić do Jerozolimy, bo Instytut Yad Vashem przeprasza za to, że podczas Światowego Forum Holocaustu zakłamywano historię. Pan tam nie pojechał, taką Pan podjął decyzję. Był Pan wtedy bardzo krytykowany przez opozycję.

Ja spokojnie i nie oglądając się na żadną krytykę realizuję to, co słuszne dla Polski, dla polskiej racji stanu i dla moich rodaków – tego, żeby byli godnie reprezentowani. Reprezentowani tam, gdzie trzeba, a tam, gdzie nie trzeba – żeby byli ostentacyjnie niereprezentowani. Tak właśnie działam. Spokojnie i konsekwentnie, kierując się polskim interesem i polską racją stanu.

To jeszcze inny zarzut opozycji. To Pan, Panie Prezydencie, kiedy ubiegał się o urząd Prezydenta, zarzucał Bronisławowi Komorowskiemu, że podpisuje wszystkie ustawy, które są mu do podpisu przekazywane, że był notariuszem Platformy Obywatelskiej. Dzisiaj opozycja ten sam argument wysuwa przeciwko Panu.

A czy Pan Redaktor pamięta jakąkolwiek ustawę, która została zawetowana przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego, Prezydenta Platformy Obywatelskiej?

Wiem, że było ich mniej, Pan zawetował ich więcej, jeśli chodzi o statystykę.

Tak, ja zawetowałem 9 ustaw. Wśród nich były słynne ustawy sądowe, wśród nich była – na prośbę samorządowców – ustawa o regionalnych izbach obrachunkowych, wśród nich była – na prośbę mniejszych partii, także tych, które zasiadały wówczas w polskim parlamencie – ustawa o ordynacji do Parlamentu Europejskiego, która bardzo drastycznie podnosiła progi wyborcze, i która im praktycznie uniemożliwiała jakąkolwiek szansę na wejście do tego Parlamentu. Przedstawiciele tych ugrupowań byli u mnie i prosili mnie, bym tę ustawę zawetował, w związku z czym podejmowałem odpowiedzialne decyzje po to, aby zachować pewną stabilność w Polsce. Uważałem, że taki jest obowiązek Prezydenta. Prezydent nie może się zgadzać na takie rozwiązania, które de facto eliminują część ugrupowań ze sceny wyborczej – ugrupowań, na które jednak ludzie głosują i są to ugrupowania ich wyboru. Przez szacunek do tych wyborców uważałem, że powinienem wtedy złożyć weto i złożyłem je.

Są także ustawy, które kierowałem do Trybunału Konstytucyjnego. Jak ktoś chce powiedzieć przeciwko mnie, to oczywiście zawsze znajdzie argument, choćby był to argument kłamliwy, natomiast obiektywnie to była i jest pod tym względem bardzo spokojnie realizowana prezydentura i w wielu przypadkach ten głos – i społeczny, i głos ważnych grup zawodowych, czy ważnych grup publicznych, jakimi są choćby przedstawiciele samorządu terytorialnego – był wysłuchiwany. Nawet wbrew woli ugrupowania, z którego kandydowałem w wyborach prezydenckich, i z którego wyszedłem, bo przecież ja nie wstydzę się tego, że wyszedłem z Prawa i Sprawiedliwości, byłem kandydatem Prawa i Sprawiedliwości. Prawo i Sprawiedliwość miało większość w polskim parlamencie w ramach Zjednoczonej Prawicy i wszystkie te ustawy były przez nich uchwalone, a jednak ja uważałem i uważam, że moim obowiązkiem jako Prezydenta Rzeczypospolitej jest patrzeć szerzej na tę sprawę i tak patrzyłem.

Był Pan we wszystkich powiatach. Odwiedził Pan 380 powiatów, spotykał się Pan tam z ludźmi, z mieszkańcami. Jesteśmy ciekawi odpowiedzi – jak sądzę, również telewidzowie – z jakimi problemami zgłaszają się do Pana ludzie? O czym mówią najczęściej? Co chcieliby zmienić, co poprawić? O czym chcą z Panem rozmawiać podczas tych spotkań?

To ewoluuje. W miarę tego, jak dokonujemy w Polsce zmian, które ja oceniam jako pozytywne, to ewoluuje. Kiedyś domagano się przede wszystkim obniżenia wieku emerytalnego, podniesionego przez Donalda Tuska i jego współpracowników.

Władysław Kosiniak-Kamysz odpowiadał wtedy za to.

Wtedy odpowiadał akurat on, rzeczywiście. Można więc powiedzieć, że jest współautorem tamtego działania, przeciwko któremu było tylu Polaków, było tyle protestów. Głównym postulatem poprzedniej kampanii prezydenckiej było obniżenie wieku emerytalnego i to zostało dokonane. Dzisiaj już ludzie o obniżenie wieku emerytalnego nie proszą.

Domagano się pomocy dla rodziny. My mówiliśmy o programie 500+, ja mówiłem o programie 500+. Ten program został zrealizowany. Dzisiaj właściwie rodziny już nie mówią, żeby były w związku z wychowaniem dzieci w jakiejś trudnej sytuacji materialnej.

Dzisiaj jeszcze emeryci cały czas proszą o to, żeby ich wesprzeć. Takie głosy słychać też ze strony rencistów, ze strony osób z niepełnosprawnościami, żeby to wsparcie ze strony państwa dla nich było większe, więc to jest kwestia, która na pewno musi być jeszcze załatwiana. Ale dlatego jest wypłacana 13. emerytura i renta, żeby pomóc tym ludziom. To są ogromne kwoty, bo zeszłoroczna „trzynastka” to było 11 miliardów złotych w skali kraju, więc to była gigantyczna kwota, ale w tym roku też będzie wypłacona. Wprawdzie słyszę, że próbowano w Senacie to zablokować i zaproponowano takie poprawki, które mają de facto zniweczyć wypłatę trzynastej emerytury i renty, ale wierzę w to głęboko – zresztą rozmawiałem też dzisiaj na ten temat – że w Sejmie te poprawki zostaną odrzucone, i że spokojnie będziemy w stanie tę 13. emeryturę wypłacić, bo to jest także moje zobowiązanie wobec polskich emerytów i rencistów. To jest efekt także mojej rozmowy z panem premierem i z przedstawicielami większości parlamentarnej, sejmowej. Głęboko w to wierzę, że mimo tych blokad, których próba założenia była w Senacie, będzie to możliwe do wykonania.

To też pokazuje, jak bardzo trzeba pilnować, żeby na przyszłość te działania prospołeczne, takie wyciągnięcie ręki w kierunku ludzi, budowanie klimatu lepszego życia w Polsce, było możliwe. Niestety, jak widać, jest niebezpieczeństwo, że tego typu działania będą blokowane.

Zaraz do tego wrócimy. Dzisiaj problemem są na przykład rosnące ceny. Te ceny różnych produktów rosną szybciej niż jeszcze kilka lat temu i ludzie są zaniepokojeni.

Ceny rosną, to prawda. Proszę jednak też pamiętać, że rosną wynagrodzenia. Te wynagrodzenia są najczęściej wypłacane przez tych, którzy wytwarzają te produkty, sprzedają je, więc im rosną koszty pracy. To są niestety naczynia połączone, pewne procesy ekonomiczne, których przy podwyższaniu wynagrodzeń nie dało się po prostu uniknąć, dlatego że to jest gospodarka rynkowa. Jeżeli podwyższamy płacę minimalną, jeżeli wypłacamy dodatkowe świadczenia, jeżeli ludzie mają więcej pieniędzy, jeżeli, w związku z tym, także i koszty dla pracodawcy są wyższe, niestety, mimo że wprowadzamy mały ZUS+, to jednak mimo wszystko widać, że ten wpływ jest i on prawdopodobnie będzie. Problem polega tylko na tym, żeby w dobry sposób starać się tyle, o ile to jest możliwe, ukierunkować to tak, żeby jednak cały czas relatywnie ta stopa życiowa się podnosiła, a jeżeli o to chodzi, to ten głos w społeczeństwie jest jednak wyraźny. Ludzie odczuwają dzisiaj swoją sytuację lepiej niż pięć lat temu.

Niektórzy politycy jednak bardzo mocno krytykowali – teraz już trochę mniej – program 500+, mówiąc, że wymaga on najpierw likwidacji, później głębokich zmian. Krytykowane były również inne programy pomocowe. Jakby Pan to ocenił?

Uważam, że ten program był ogromnie potrzebny. Był ogromnie potrzebny polskiej rodzinie, która wychowuje dzieci, ponieważ to był bardzo szybki sposób spowodowania de facto z dnia na dzień, że ta rodzina stała się zamożniejsza. To są pieniądze, które wpłynęły do domowego, rodzinnego budżetu. To była ogromna zmiana. Ją widać chociażby tu właśnie nad polskim morzem w czasie wakacji, o ile więcej rodzin mogło z tych wakacji skorzystać. Nie mam w związku z tym żadnych wątpliwości, że ten program był słuszny i myślę, że on dzisiaj niektórych polityków – zwłaszcza tych, którzy rządzili wcześniej przez wiele lat i niczego takiego dla ludzi nie zrobili – bardzo zabolał. Bo okazało się, że się dało, że można było w sposób bezpośredni pomóc polskiej rodzinie, tylko po prostu o niej nie myślano, nie robiono tego.

Ale to się udało, jak przekonuje Platforma Obywatelska, dzięki temu, że trzymali w ryzach finanse publiczne. Przez to, jak Prawo i Sprawiedliwość przejęło władzę, mogliście te pieniądze dać ludziom.

Panie Redaktorze, gdzie w takim razie uciekało te 50 mld złotych w postaci tak zwanej luki VAT, której oni w żaden sposób nie potrafili, a może nie chcieli załatać? Okazało się, że paroma niewielkimi zmianami ustawowymi i stworzeniem Krajowej Administracji Skarbowej można było spowodować, że ogromna pula tych pieniędzy znalazła się w budżecie państwa i dzięki temu, między innymi, możliwe było wypłacanie 500+, potem można było wypłacać 500+ na każde dziecko – nie tylko tak ostrożnie, poczynając od drugiego dziecka, jak na początku – i jeszcze na te „trzynastki” wystarcza i na wiele innych świadczeń. Właśnie dlatego, że w okresie, kiedy byłem Prezydentem i kiedy rządzi Zjednoczona Prawica, była prowadzona skuteczna polityka podatkowa przede wszystkim wobec tych, którzy okradali polskie społeczeństwo z podatku VAT. Okradali, bo inaczej tego nazwać nie można.

Powiem otwarcie. Nie wiem, gdzie się te pieniądze podziewały. Bardzo chciałbym się tego dowiedzieć i mam nadzieję, że to zostanie ustalone, ponieważ mam nieodparte wrażenie, że nie u nas w kraju, bo nie widać było, żeby one wspierały polską gospodarkę.

Bardzo dziękuję za rozmowę. Specjalnym gościem był Prezydent Andrzej Duda. A my rozmawialiśmy w Filharmonii Kaszubskiej w Wejherowie, gdzie zwieńczone zostały uroczystości setnej rocznicy Zaślubin Polski z Morzem.

Dziękuję bardzo.

Z Prezydentem Andrzejem Dudą rozmawiał Michał Adamczyk.

Prezydent.pl

Polska-IE
OPERACJA EURO 2020 D
Praliny Heinz Tomato
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish