Na irlandzkich drogach po raz kolejny gwałtownie rośnie napięcie. Przewoźnicy mobilizują siły i zapowiadają na 31 sierpnia masową akcję protestacyjną połączoną z blokadami dróg. Wydarzenie pod nazwą „Narodowy Protest Paliwowy – część druga” zyskuje potężne wsparcie w mediach społecznościowych. Obok branży transportowej swój udział deklarują zwykli kierowcy, oburzeni drastycznymi podwyżkami na stacjach benzynowych i planowanym przez rząd stopniowym wycofywaniem obniżek akcyzy.
Rynkowy skok i rządowa presja
Problem potęguje fakt, że stawki na stacjach rosną w zastraszającym tempie jeszcze przed jakimikolwiek decyzjami podatkowymi. Z sierpniowych danych AA Ireland wynika, że średnia cena oleju napędowego skoczyła z lipcowych 1,73 euro do 1,92 euro za litr, a to wzrost aż o 11%. Benzyna podrożała w tym samym czasie z 1,75 euro do 1,84 euro za litr (o 5%). Zmiany te wynikają z sytuacji na rynku hurtowym, m.in. przez ograniczenie ruchu w Cieśninie Ormuz przez Iran.
Obecne obniżki akcyzy o 32 centy na litrze oleju napędowego i 27 centów na benzynie, wywalczono kwietniowymi protestami rolników i przewoźników, które paraliżowały stolicę. Jeśli jednak rząd zrealizuje plan i od 1 września zacznie przywracać dawne obciążenia akcyzowe, ceny natychmiast przebiją granicę 2 euro, zagrażając stabilności finansowej tysięcy firm i gospodarstw domowych.
Stacje paliw na krawędzi i polityczne ostrzeżenia
Paradoks obecnej sytuacji polega na tym, że na wysokich cenach wcale nie zyskują właściciele stacji. Dyrektor generalny Fuels for Ireland Kevin McPartlan zwraca uwagę, że punkty sprzedaży paliw działają na tak minimalnych marżach, i gdzieniegdzie sprzedają benzynę nawet ze stratą. Realny zarobek przynosi im wyłącznie sprzedaż produktów gastronomicznych czy drobne zakupy klientów, w tym bułek śniadaniowych, chleba, batonów i kawy.
Reprezentujący największych sprzedawców McPartlan zaznacza, że chociaż jego organizacja nie popiera formy protestu uderzającej w ciągłość ruchu, to logiczne konsekwencje decyzji rządowych są nieuchronne. Ostrzega, że jeśli stawka 2,20 euro za litr wyciągnęła ludzi na ulice, to po skoku do 2,30 euro należy spodziewać się dokładnie tego samego.
W podobnym tonie wypowiada się lider Aontú Peadar Tóibín, podkreślając, że brak wstrzymania podwyżek akcyzy, bezsprzecznie wywoła falę społecznego oporu, która może rozlać się na cały kraj.
Bogdan Feręc
Źr. Independent/Extra.ie/Facebook
Graf. Facebook – Ireland – Rising from the Ashes

