Powinniśmy czerpać z zachowań Irlandczyków

Koronawirus zdominował życie w Irlandii, ale ta zaczyna powoli zmieniać swoje dotychczasowe przyzwyczajenia, przynajmniej w kwestii zakupów.

Wspomnieć należy irlandzki handel detaliczny, który położony został już teraz na obie łopatki i na pełną skalę działają wyłącznie sklepy spożywcze oraz mięsne. Wiadomo też, że od początku wybuchu irlandzkiej epidemii, zalecano nam ostrożność, pozostawanie w domach, a i nieoddalanie się od domów podczas izolacji i na marginesie można dodać, że tak będzie do 5 maja.

Tu właśnie zaczyna się kolejny kontekst całej historii, bo chodzi o zmiany, jakie zaczęły zachodzić w sprzedaży detalicznej. Mnóstwo sklepów uruchomiło lub rozwinęło sprzedaż online i proponują swoim klientom dostawy, byle ci pozostawali w domach i stosowali się do zaleceń władz. W tym zakresie widać, o czym mówią detaliści różnych branż, że był to strzał w dziesiątkę, czyli klienci, zamiast kręcić się po sklepach, urzędują w ich wersjach cyfrowych.

Kolejnym przykładem karności Irlandczyków, a ten wymaga chyba popularyzacji, jest ich znane zamiłowanie do marek własnych, ale też rozwinięty obecnie do granic patriotyzm konsumencki.

Wzywano niedawno mieszkańców wyspy, by wspierali lokalny handel, więc ci w odpowiedzi, znacznie częściej odwiedzają osiedlowe, niewielkie, często rodzinne sklepy. Szczególnie dobrze zjawisko widoczne jest aktualnie na wsiach i małych społecznościach miejskich, co może cieszyć, szczególnie właścicieli sklepów spożywczych i oferujących mięso.

Z danych CSO wynika, że w ostatnich 4 tygodniach, ilość klientów w małych placówkach handlowych, nienależących do sieci, a zajmujących się sprzedażą szeroko pojętych artykułów spożywczych, wzrosła o prawie 12%. W takim przypadku można użyć określenia, iż to „ogromny wzrost”, bo zaledwie w skali miesiąca, a porównywalny tylko ze wzrostem, jaki niedawno zanotowała, ale przez cały kwartał jedna ze znanych sieci detalicznych w kraju.

Tu właśnie przychodzi refleksja, bo Irlandczycy, którzy odpowiedzieli na apel o wsparcie lokalnych przedsiębiorców, powinni być wzorem do takiego postępowanie także dla nas. Skoro wzywało się konsumentów, by szli za głosem lokalnego i konsumenckiego patriotyzmu, cóż stoi na przeszkodzie, byśmy i my wsparli polski handel na wyspie, więc częściej kupowali u polskich przedsiębiorców. O ile o polskich sklepach spożywczych w Irlandii wiemy wszyscy, to przecież są też inne firmy, bo zarówno piekarnie, jak i wytwórcy/sprzedawcy mydeł, ale mamy na wyspie również sprzedawców mebli, drzwi, okien, odzieży i kosmetyków, a wszyscy mają swoje strony internetowe i tam prowadzą obecnie swoją działalność.

Pamiętajmy, że koronawirusowy kryzys, doprowadzić może do upadku niewielkich polskich biznesów w Irlandii, więc może warto wesprzeć w tych ciężkich chwilach naszych rodaków. Blokada trwać będzie jeszcze trzy tygodnie, a tego okresu, wielu naszych polskich przedsiębiorców w Irlandii może po prostu nie przetrwać.

Bogdan Feręc

Zdj: Philadelphia Technical Staffing USA

Polska-IE: Udostępnij...
Zajączek nie króli
Światełko jednośc
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish