Poradnik kierowcy: Jak oszukać Gardę podczas kontroli drogowej

„L” i „N” to litery, które pojawiają się na szybach irlandzkich samochodów, w których zasiadają młodzi stażem kierowcy.

Litera „L” oznacza, że kierujący, uprawniony jest do poruszania się po drogach publicznych, ale wyłącznie pod nadzorem osoby, która posiada pełne prawo jazdy. Inaczej jest w przypadku samochodów oznaczonych literą „N”, bo wtedy mamy do czynienia z pełnoprawnym kierowcą, ale nie na tyle doświadczonym, by przez innych użytkowników dróg, obdarzony mógł być, chociażby ograniczonym zaufaniem.

Różnica jest też w obu przypadkach na drogach, ponieważ kierowcę „N”, kontroluje się na standardowych zasadach, ale kiedy samochodem z emblematem „L” na przedniej i tylnej szybie poruszać się będzie jedna osoba, ta może liczyć na kontrolę drogową przez dowolny patrol An Garda Siochána.

Na wszystko jest jednak rada, więc i na tę niedogodność znaleziono, a chcę wierzyć, że nie wymyślili tego Polacy, chociaż to oni ujawnili mi ten proceder. Podczas jednego ze spotkań towarzyskich, w ograniczonym gronie, i z zachowaniem wszelkich zasad separacji społecznej, rozmowy zeszły na tematy samochodowe. Na początku nic nie zwiastowało tego, czego miałem dowiedzieć się po kilku minutach, ale wraz z rozwojem dyskusji, jeden z jej uczestników stwierdził, że ma bombę, która z całą pewnością mnie zainteresuje. Miał rację i jak się następnie okazało, opisywane działanie, jest zwykłym oszustwem, o ile nie przestępstwem, ale to niech rozważą osoby do tego powołane.

Generalnie chodzi o to, iż kierowcy z zezwoleniem na naukę jazdy w warunkach ulicznych, czyli „L”, aby móc prowadzić swój pojazd bez zbytniego stresu, zamieniają tablice, i na szyby zakładają „N-ki”. Po co? Powód jest prosty, bo mogą samodzielnie jeździć samochodem, odwozić dzieci do szkoły, a i podjechać na zakupy, kiedy przyjdzie im na to ochota.

To jednak nie jest koniec historii, gdyż ta ma ciąg dalszy, bo przecież kontroluje się też kierowców „N”, może nawet częściej, niż tych bez naklejek, a to z powodu ich mniejszego doświadczenia, czyli Garda zwraca na tychże baczniejszą uwagę.

Kiedy dojdzie już do zatrzymania, niezależnie w tym przypadku, czy będzie to na punkcie kontrolnym, czy w innych okolicznościach, może wyjść na jaw, że nie mamy pełnego prawka, więc szykują się nieprzyjemności. Przykro to mówić, ale i na tę ewentualność znalazł się sposób i łatwowiernych irlandzkich funkcjonariuszy, oszukuje się w następujący sposób.

Kiedy policjant poprosi o dokumenty uprawniające do kierowania pojazdem mechanicznym, należy stwierdzić, że dziwnym zrządzeniem losu, akurat w tym momencie tych się nie posiada, gdyż przez nieuwagę zostały w domu. Irlandzki policjant, z gruntu wrażliwy, pomocny i jak się okazuje łatwowierny, „łyka” bajeczkę, ale nadal prosi o udokumentowanie swojego prawa do prowadzenia samochodu. Tu z pomocą przyjdzie druk ubezpieczenia, gdyż na tym znajduje się numer prawa jazdy, więc przedstawiając ów dokument, uprawdopodabnia się nabyte prawo do kierowania wozem marki zagranicznej, bo Irlandia przemysłu samochodowego nie posiada. Problemem w tym przypadku jest taki, że na druku ubezpieczenia, widnieje numer prawa jazdy, a nie ma tam wzmianki, że jest ono niepełne, czyli bez nadzoru, nie powinno się jeździć ulicami irlandzkich miast.

Metoda miała sprawdzić się już kilka razy, przynajmniej tak twierdził mój rozmówca, który zapewniał, że kilkoro jego przyjaciół, poprzez zamianę z „L-ki” na „N-kę” uniknęło odebrania im zezwolenia na dalszą naukę jazdy i kary za brak poszanowania dla przepisów.

Nie wiem, czy Garda zna ten sposób, nie wiem też, czy jest prawdziwy, ale zastanawiam się, jak głęboko zdegenerowane jest nasze społeczeństwo, posuwając się do takich i podobnych podstępów?

Bogdan Feręc

Polska-IE: Udostępnij...
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish