Półwysep Dingle bez zakażeń

Są w kraju miejsca, gdzie nie można mówić ani o epidemii, ani tym bardziej o pandemii koronawirusa.

W Irlandii to Półwysep Dingle, czyli miejsce bardzo popularne pod względem turystycznym, a jakby tego było mało w poprzednim sezonie turystycznym, kiedy wolno było spędzać wakacje poza miejscem zamieszkania, półwysep odwiedziła ogromna ilość wczasowiczów.

Do tej pory jest mało ciekawie, bo Półwysep Dingle, jako rejon turystyczny, każdego roku cieszy się rzeszą turystów, ale ważne jest to, że nie odnotowano tam żadnego zakażenia wirusem, który krąży po kraju i doprowadził do decyzji rządu, by zamknąć Irlandię na dobre.

W Irlandii pandemia o różnym stopniu nasilenia trwa już właściwie od roku, bo w połowie marca będziemy mieli tę niechlubną rocznicę, ale co wato podkreślić, na Półwyspie Dingle, od 9 miesięcy, nie zanotowano nawet jednego zakażenia koronawirusem.

Mieszkańcy tego regionu nie rozumieją więc, dlaczego i oni, muszą się izolować, skoro mogliby prowadzić normalne życie, przy podstawowych środkach ochrony osobistej. W Dingle mówi się również, że wystarczyłoby wprowadzić zakaz wjazdu na Półwysep Dingle, by chronić tamtejszą społeczność, a ta, w całkiem normalny sposób mogłaby funkcjonować.

O dziewięciomiesięcznym braku zakażeń, poinformował właściciel Clinic Cois Abhann w Dingle dr Peadar Ó Fionnain.

To nie wszystkie miejscowości, które wirus omija szerokim łukiem, bo w ostatnich dwóch tygodniach, o braku zakażeń wirusem SARS-CoV-2 i jego mutacjami, mówią też w Granard w hrabstwie Longford i Corca Dhuibhne w hrabstwie Kerry.

*

Wirus w odwrocie?

Bogdan Feręc

Źr: Independent

Polska-IE: Udostępnij
Kobiety i mężczyź
Bogdan Feręc: Gospo
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian