Historia 49-letniego Polaka, który po raz kolejny stanął przed irlandzkim wymiarem sprawiedliwości za prowadzenie samochodu bez ubezpieczenia, wywołała niemałe poruszenie na sali sądowej. Mężczyzna, mimo że już pięciokrotnie był skazywany za identyczne wykroczenie, tym razem uniknął bezwzględnej kary więzienia. Sędzia nie ukrywał jednak, że cierpliwość sądu jest na wyczerpaniu.
Andrzej Gral z Raynestown w Dunshaughlin w hrabstwie Meath został zatrzymany przez Gardę 1 czerwca 2026 roku w miejscowości Lisryan niedaleko Granard w hrabstwie Longford. Jak się okazało, prowadził pojazd pomimo obowiązującego go sześcioletniego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. To jednak nie wszystko. Mężczyzna został przyłapany na prowadzeniu samochodu bez ubezpieczenia już po raz szósty.
Jego sprawa trafiła przed Sąd Okręgowy w Longford, gdzie ujawniono, że obecny zakaz prowadzenia pojazdów został nałożony we wrześniu 2023 roku. Wcześniej Gral był już pozbawiany prawa jazdy między innymi w 2023, 2019 oraz 2017 roku.
Podczas rozprawy sierżant Enda Daly potwierdził bogatą historię wykroczeń drogowych oskarżonego. Jednocześnie przyznał, że w dniu zatrzymania Gral zachował się w sposób, który wyróżniał go spośród wielu innych kierowców łamiących przepisy. Jak usłyszał sąd, po zatrzymaniu przez Gardę mężczyzna natychmiast wysiadł z pojazdu i sam poinformował funkcjonariuszy, że obowiązuje go zakaz prowadzenia samochodów. Ta postawa oraz pełna współpraca z policją miały później istotny wpływ na ostateczny wyrok.
Obrończyni oskarżonego Michelle Reynolds publicznie przeprosiła sąd oraz Gardę w imieniu swojego klienta. Podkreślała, że Gral w pełni zdaje sobie sprawę z popełnionego czynu i nie próbuje unikać odpowiedzialności za swoje działania. Prawniczka zwróciła również uwagę na jego sytuację życiową i zawodową. Jak argumentowała, mimo niedawnej utraty pracy mężczyzna przez blisko dwie dekady pozostawał aktywny zawodowo. To właśnie ten fragment wystąpienia wywołał najbardziej nieoczekiwany moment całej rozprawy.
Sędzia Deane, odnosząc się do informacji o niemal dwudziestoletnim stażu pracy oskarżonego, pozwolił sobie na ironiczną uwagę, która wywołała stłumione śmiechy na sali sądowej. – Myślałem, że powie pani, iż przez większość tych 20 lat był zdyskwalifikowany jako kierowca – zauważył sędzia. Choć komentarz wywołał chwilowe rozluźnienie atmosfery, sam wydźwięk rozprawy pozostał bardzo poważny. Obrończyni przekonywała, że sąd powinien rozważyć możliwość zastosowania prac społecznych zamiast kary pozbawienia wolności.
Sędzia nie miał jednak wątpliwości, że sprawa znajduje się na granicy, za którą zwykle zapada wyrok bezwzględnego więzienia. W uzasadnieniu podkreślił, że gdyby nie pełna współpraca oskarżonego z Gardą, byłby „bardzo skłonny” do natychmiastowego osadzenia go w zakładzie karnym.
Ostatecznie Andrzej Gral został skazany na pięć miesięcy więzienia za prowadzenie pojazdu bez ubezpieczenia. Wykonanie kary zawieszono jednak na okres dwóch lat. Dodatkowo sąd nałożył na niego grzywnę w wysokości 500 euro. Mężczyzna otrzymał także kolejny, sześcioletni zakaz prowadzenia pojazdów.
Najmocniejsze słowa padły jednak pod koniec rozprawy. Sędzia Deane zwrócił się bezpośrednio do przedstawiciela Gardy, wskazując, jakie kroki należy podjąć, jeśli oskarżony ponownie złamie sądowe zakazy. Sędzia nie pozostawił miejsca na interpretację. Stwierdził, że jeśli Gral zostanie ponownie przyłapany za kierownicą, niezależnie od okoliczności powinien wrócić przed ten sam sąd, aby odbyć zawieszoną karę pięciu miesięcy więzienia.
Dla Andrzeja Grala wyrok oznacza prawdopodobnie ostatnią szansę na uniknięcie pobytu za kratami, na którą przecież wielokrotnie zasłużył.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Photo by Gabriella S on Unsplash

