Polski handel zwiera szyki na drugą falę

Zgodnie z oczekiwaniami, jesień przyniosła duże wzrosty zakażeń koronawirusem i widmo kolejnych rządowych obostrzeń. Od soboty 10 października cała Polska znajduje się w strefie żółtej, a 32 powiaty i sześć miast w strefie czerwonej. W związku z tym w całym kraju obowiązuje szereg dodatkowych obostrzeń, w tym obowiązek zakrywania ust i nosa w przestrzeni publicznej. Ponadto, 15 października do sklepów wracają godziny dla seniorów. Czy handel jest przygotowany do kolejnego lockdownu? Branża deklaruje, że tak. A czego nauczyliśmy się po pierwszej fali? O wirusie niewiele, ale jedno jest wiadome – handel, a przynajmniej niektóre kanały, nie jest odporny na skutki ekonomiczne pandemii.

Drugi egzamin przed nami?

Wiosną handel zdał egzamin. Po kilkudniowej panice zakupowej, podczas której klienci supermarketów i dyskontów dosłownie wyczyścili półki sklepowe, markety znów były zatowarowane. Ale rządowe obostrzenia, w tym limit osób mogących w tym samym czasie robić zakupy w sklepie, zrobiły swoje. Teraz sieci obawiają się tego samego.
A jakie były wtedy nastroje w branży?
– Sytuacja w polskim handlu nie jest dobra. Ograniczenia w handlu w związku z epidemią koronawirusa spowodowały zmniejszenie przepustowości handlu oraz spadek liczby klientów, co odbija się negatywnie na wynikach sprzedaży. Firmy handlowe generują straty finansowe, które trudno będzie odrobić. Spadki sprzedaży wynoszą w sektorze spożywczym około 30 proc., a niespożywczym – ponad 50 proc. – mówiła pod koniec kwietnia Renata Juszkiewicz, prezes POHID. – Firmy handlowe robią wszystko, co w ich mocy, aby utrzymać miejsca pracy, zapewnić bezpieczeństwo pracownikom i konsumentom oraz realizować swoją misję, jaką jest zaopatrzenie Polaków w towary. Jednakże wiele z tych firm w wyniku spadków sprzedaży ponosi realne straty – wskazywała Juszkiewicz.
Czy obecnie sklepy są przygotowane na ewentualne przywrócenie obostrzeń z wiosny? Czy możemy być spokojni o ciągłość dostaw?
– Sieci handlowe na bieżąco monitorują sytuację epidemiczną i reagują elastycznie w zależności od jej rozwoju. Dokładają wszelkich starań, aby zapewnić ciągłość dostaw towarów, tak jak to uczyniły w czasie pierwszej fali pandemii. Utrzymują w placówkach handlowych i centrach dystrybucji rygorystyczne procedury bezpieczeństwa i reżim sanitarny wykraczający poza wymogi GIS. Mają opracowane scenariusze awaryjne uwzględniające różne warianty rozwoju sytuacji. Sklepy są przygotowane na wzmożony ruch klientów i zwiększone zakupy żywności i artykułów pierwszej potrzeby. Nie ma powodów do niepokoju. Ciągłość dostaw żywności pozostanie nieprzerwana – uspokaja Renata Juszkiewicz.
Na początku października zapytaliśmy kilku przedstawicieli sieci handlowych czy w związku z obawą przed kolejnym lockdownem w sklepach znowu zaczyna się panika i wykupowanie towarów z dłuższym terminem przydatności do spożycia? Sieci Aldi i Kaufland na razie nie obserwują takich zachowań. Sądząc jednak po stale rosnącej liczbie zachorowań, nie można wykluczyć powrotu zwyczajów zakupowych z pierwszej fazy.


– W pierwszej fazie rozwoju koronawirusa w Polsce zauważyliśmy zmiany w trendzie zakupowym niektórych grup asortymentowych. W szczególności były to produkty z dłuższym terminem przydatności oraz produkty, które można przechować przez długie miesiące w domowej spiżarni. Klienci przychodzili do sklepów rzadziej, ale za to z konkretną listą zakupów i robili większe zakupy na zapas, co było spowodowane chęcią ograniczenia czasu spędzanego w sklepach. Obecnie nie odnotowujemy tendencji powrotu do zwyczajów zakupowych z okresu początku pandemii Covid 19. Sądząc po stale rosnącej liczbie zachorowań, nie możemy wykluczyć nadejścia drugiej fali epidemii oraz powrotu zwyczajów zakupowych z pierwszej fazy. Procedury stosowane i wypracowane przez nas dotychczas okazały się skuteczne. Wiele z nich wciąż obowiązuje w naszych sklepach, w międzyczasie rozbudowaliśmy także procedury sztabu kryzysowego, aby przygotować się na nadejście drugiej fali epidemii – mówiła Agata Biernacka, kierownik działu komunikacji i PR Aldi.


– Obecnie nie obserwujemy takiego wzrostu sprzedaży produktów o długim terminie przydatności do spożycia czy środków higieny, jak miało to miejsce na początku wybuchu epidemii w marcu br. Zapewniamy natomiast, że nieustannie obserwujemy bieżącą sprzedaż oraz zapotrzebowanie i dbamy o to, aby produkty, których aktualnie szukają nasi konsumenci, były dostępne w naszych sklepach – dodali przedstawiciele sieci Kaufland.

Biedronka już gotowa

Sieć Biedronka postanowiła nie czekać na rozwój sytuacji i 9 października jako pierwsza ogłosiła, że wraca do Akcji 24. To powrót do inicjatywy z wiosny. Od weekendu ponad 40 ze sklepów w całej Polsce zaczęło działać całodobowo, a ok. 650 – do 23.30. W najbliższym czasie wydłużenie godzin będzie dotyczyło kolejnych placówek, których sieć ma ponad 3 tysiące. Wydłużenie godzin otwarcia sklepu ma wpłynąć na mniejszą liczbę klientów w jednym momencie, co zwiększy bezpieczeństwo zakupów.

– Jako lider rynku czujemy się odpowiedzialni za promowanie dobrych rozwiązań. Akcja 24 umożliwia zakupy niezbędnych produktów w całej Polsce w bezpiecznych warunkach. Klienci docenili to rozwiązanie za pierwszym razem, wierzymy, że teraz będzie tak samo – mówi Paweł Stolecki, dyrektor operacyjny w sieci Biedronka.


Czytaj całość na portalspozywczy.pl

Polska-IE: Udostępnij...
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish