Politycy nie znają się na niczym?

Twierdzenie, że jeżeli człowiek nie zna się na niczym, powinien zostać politykiem, chyba zostało kolejny raz potwierdzone, chociaż można też odnieść wrażenie, że krewni i znajomi królika, także powinni być wynagradzani, bo w końcu płaci się im nie swoimi pieniędzmi.

Jeżeli przyjrzeć się ostatnim posunięciom ministra ds. klimatu i transportu Eamona Ryana, teza zostanie raczej potwierdzona, gdyż ten wybitny polityk, lider Partii Zielonych, ma teraz dwóch szefów personelu, sześciu doradców specjalnych, a w ostatnim tygodniu zatrudnił trzech dodatkowych doradców specjalnych, by wspierali go w sprawowaniu urzędu szefa resortu.

Co ciekawe, kilku z doradców, zarabia, a nawiasem mówiąc, jest to zgodne z przepisami, ponad 100 000 euro rocznie, więc i koszt utrzymania Departamentu Klimatu, wzrósł istotnie, chociaż nie ma się czym jego boss przejmować, bo to w końcu nie on płaci.

Nie płaci wynagrodzeń, ale etaty dla dziewięciu osób, teoretycznie mogą być odpłatą za ich wiernopoddańczą służbę, więc i wsparcie ministra w dziele odbudowy klimatu Zielonej Wyspy, jak i wyraźną pomoc w kwestii przeforsowania kandydatury Ryana na stanowisko lidera ugrupowania.

Kolejna glossa dotyczy ilości doradców ministra i Eamon Ryan dokonał niezwykłego posunięcia, polegającego na stworzeniu ról wspólnych szefów sztabu w biurze nowego lidera Partii Zielonych, zlokalizowanym w Departamencie Taoiseacha, gdzie właśnie ma prawo do pięciu specjalnych doradców.

Tak czy siak, nic w politycznym życiu dziełem przypadku nie jest, więc i duża ilość pomocników, może być podyktowana wieloma czynnikami. Zastanawia tylko jedno, jak wygląda to w oczach opinii publicznej, która po pierwsze straciła w dużej części pracę, a po drugie, patrzy z zażenowaniem na taką rozpustę finansową i zgrzytając zębami, płacze i płaci.

Bogdan Feręc

Źr: Sunday Independent

Polska-IE: Udostępnij...
Shamek w Dublinie: B
Wzrasta ilość zaka
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish