Polacy są gotowi na sklepy bez obsługi i kas. Nadchodzi „convenience doskonały”

Po koncepcie Bio Family, który w biegłym roku udostępnił swoje sklepy klientom w czasie gdy nie ma w nich obsługi, obecnie rusza pierwszy sklep bez kas marki Take&GO. Dzięki nowoczesnym technologiom, wystarczy wejść do sklepu, wybrać produkty i wyjść, a płatność dokona się automatycznie. Projekt jest jeszcze w fazie testów, ale już teraz eksperci wróżą mu sukces. Pod warunkiem, że uda się pokonać kilka przeszkód i wyeliminować słabe strony tego rozwiązania.

Pierwsze bezobsługowe sklepy pojawiły się kilka lat temu. Obecnie jest już ich tysiące na całym świecie. Te najsłynniejsze – Amazon Go – działają w Stanach Zjednoczonych, jednak placówki bez obsługi znajdziemy także w Chinach, w Ameryce Łacińskiej i Europie. Polska nie pozostaje w tyle.

Jak to działa?

W naszym kraju pierwszy „sklep przyszłości” ruszył pod koniec ubiegłego roku, w Poznaniu. To koncept Bio Family, należący do rodziny Świtalskich. Po otrzymaniu specjalnej karty Open 24/7 możemy samodzielnie wejść do sklepu przykładając kartę do czytnika i robić zakupy bez obecności obsługi. Po wybraniu wszystkich produktów udajemy się do kasy samoobsługowej, a płatności dokonujemy kartą, BLIKiem, Apple Pay lub Google Pay – w terminalu płatniczym. W ciągu dnia, kiedy w sklepie obecni są pracownicy, zakupy robi się w tradycyjny sposób. Natomiast samodzielne wejście do sklepu i zakupy bezobsługowe dotyczą godzin nocnych, każdego święta i wszystkich niedziel wolnych od handlu.

– Obecnie wszystkie supermarkety Bio Family działają z opcją bezobsługową oraz całodobową dzięki aplikacji Bio Family, która jest wirtualnym kluczem do każdego supermarketu. Każdy klient, który pobrał aplikację i przeszedł weryfikacje danych, otrzymuje dostęp do supermarketów Bio Family. W każdym kolejnym nowo otwieranym sklepie Bio Family model 24/7 z dostępem za pomocą aplikacji będzie standardem – mówi w rozmowie z dlahandlu.pl Natasza Świtalska z Bio Family Supermarket.

Sieć Bio Family to na razie 5 sklepów. Spółka szuka nowych lokalizacji, jednak ekspansja tego konceptu będzie uzależniona od popytu na produkty bio.  – Chcemy być jak najbliżej naszego klienta, tym samym intensywnie poszukujemy nowych lokalizacji w największych polskich miastach. Chcemy się rozwijać i otwierać, jak najwięcej supermarketów Bio Family, ale oczywiście wszystko zależy od dostępności wolnych lokali handlowych, które będą odpowiadały standardom klientów Bio Family – dodaje Natasza Świtalska.

Jak informuje, klienci robią zakupy poza godzinami otwarcia sklepów zaskakująco często. – Zdarzają się sytuacje, kiedy klienci robią zakupy o 2 w nocy lub o 5 nad ranem. Każdego dnia statystyki pokazują, że ilość pobrań aplikacji rośnie, a wraz z nimi wizyty klientów na sklepie – mówi.

Jeszcze bardziej innowacyjny jest koncept Take&GO. Pod koniec czerwca przy ul. Półwiejskiej 13 w Poznaniu ruszyła testowa placówka pod tym szyldem. To projekt inspirowany amerykańskim Amazon Go. Podobnie jak w tamtejszych sklepach, tak i do Take&GO wystarczy wejść, wziąć interesujące nas towary i wyjść, bez zbędnego stania przy kasie, dokonując płatności przy użyciu aplikacji połączonej z kartą płatniczą. Wszystko oparte jest o technologię eliminującą kasy.

– Technologie zastosowane w sklepie są naszego autorstwa i opierają się o system tagowania produktów przy użyciu technologii RFID. Umożliwia to nie tylko śledzenie położenia produktu w sklepie, ale również jest niezbędne w przypadku procesu płatności za wybrane towary. Transakcja jest dokonywana w odpowiedniej strefie przy wyjściu, gdzie specjalne bramki automatycznie wyliczają należność za oznakowane tagami towary. Rola klienta ogranicza się do sprawdzenia, czy wyświetlony rachunek jest poprawny i opłacenia przez niego zamówienia używając do tego karty płatniczej, a w przyszłości aplikacji. Nasze rozwiązanie pozwala zaoszczędzić tak ważny dziś dla wszystkich czas i skraca proces zakupowy do niezbędnego minimum – tłumaczy Dominik Wartecki, rzecznik prasowy sieci Take&GO.

– Aktualnie trwa proces testowy, który jest podzielony na 3 etapy. W każdym z nich oddajemy klientom do testów coraz to więcej elementów w sklepie, a po zakupach prosimy ich o danie nam feedbacku. Opinie klientów w pierwszej kolejności są poddawane analizie wewnętrznej celem wprowadzenia zmian i jeszcze lepszego dostosowania sklepu pod wymagania klientów, więc na tym etapie jeszcze nie chcemy się nimi dzielić – dodaje.

W ciągu roku od momentu otwarcia pierwszego sklepu Take&GO chce otworzyć 21 placówek w Polsce. Po Poznaniu, kolejnym miastem będzie Warszawa. – Uważamy, że Polacy są już dzisiaj gotowi na zakupy bez kas i nawet więcej, oczekują takiej możliwości – mówi Dominik Wartecki. 

Format Take&GO to projekt firmy Surge Cloud, która odpowiada za procesy cyfrowej transformacji dla punktów sprzedażowych i systemy takie jak inteligentna półka.

Spółka zaznacza, że nie chce być konkurencją dla typowego konceptu convenience jak Żabka. Sklep Take&GO zaoferuje klientom ok. 1000 SKU (Żabka ma ok. 2 000 SKU), w tym podstawowe pakowane produkty spożywcze, dania gotowe oraz soki i smoothie.

Convenience przede wszystkim

Nowe koncepty mają duże szanse na sukces. Polacy nie boją się bowiem nowinek technologicznych. Wręcz przeciwnie, chętnie z nich korzystają pod warunkiem, ze pozwalają zaoszczędzić czas i pieniądze oraz zrobić zakupy szybko i wygodnie.

– Polacy to sprytni konsumenci, sprytni w tym sensie, że lubią wygodne rozwiązania. Wszelkie innowacje w kontekście zakupów, aby się przyjęły, muszą pomóc konsumentom oszczędzać pieniądze lub czas, jaki przeznaczają na proces zakupowy, no i być wygodne. W tym kontekście koncept Take&GO uważam za bardzo trafiony. Pozwala na dokonywanie zakupów w wybranym przez konsumenta czasie, niweluje problem kolejek do kas, który jest największym problemem wskazywanym przez polskich konsumentów w kontekście zakupów w sklepach stacjonarnych, a jeszcze jak do tego na starcie zapewni promocyjne oferty, może szybko zdobyć serca Polaków – ocenia Katarzyna Czuchaj-Łagód z Mobile Institute.

Jan Karasek, partner w dziale usług doradczych w KPMG w Polsce ocenia, że polscy konsumenci są stosukowo podatni na zmiany związane z rozwojem technologii, o czym może świadczyć np. poziom ich wykorzystania w instrumentach płatniczych czy tempo wzrostu handlu e-commerce.

– Tradycyjna ścieżka zakupowa uległa zmianie i obecnie obejmuje rozbudowane działania. Analizy KPMG wskazują, że ok. 60% konsumentów przed podjęciem decyzji o zakupie korzysta ze strony internetowej sprzedawcy, a 41% z tych klientów rozpoczyna proces zakupu od porównania cen w dedykowanym serwisie. Za pomocą zaledwie kilku kliknięć, konsumenci mogą ocenić, czy przepłacają i zbadać alternatywne rozwiązania, dopóki nie osiągną swoich celów – mówi Jan Karasek.

Według przedstawicieli firmy Surge Cloud, koncept Take&GO to odpowiedź na oczekiwania konsumentów. – Zamiast być miejscem jedynie zakupu produktu, sklepy stają się galeriami doświadczeń, gdzie konsumenci mogą przeżyć coś niecodziennego, nauczyć się nowej umiejętności lub miło spędzić czas. Z badania firmy MasterCard wynika, że dla połowy polskich konsumentów kolejki do kas to najbardziej frustrujący element codziennych zakupów, a większość z nich chętnie skorzystałaby z całkowicie automatycznych sklepów – mówi Marcin Dąbrowski, CEO Surge Cloud.

Zdaniem Przemysława Dwojaka, dyrektora w GfK, sklep Take&GO to realizacja wizji handlu przyszłości. – Dla konsumenta to całkowite spełnienie trendu convenience. W związku z tym wybrane grupy docelowe shopperów powinny z entuzjazmem przyjąć taką formę zakupów – ocenia ekspert.

Bieg z przeszkodami

Jednak nie wszystko wygląda tak różowo. Zanim sklepy bezobsługowe osiągną sukces i przyniosą zysk swoim inwestorom, muszą pokonać wiele przeszkód.

Jedna z nich jest koszt technologii. Sieć Take&GO nie zdradza, jaki jest koszt otwarcia jednego sklepu i kiedy może on zacząć przynosić zysk. – Na tę chwilę nie chcemy jeszcze udzielać tego typu informacji. Podzielimy się tymi danymi w późniejszym czasie – mówi Dominik Wartecki.

Przemysław Dwojak zwraca uwagę, że technologia z każdym rokiem staje się tańsza. – Ale to ekonomia skali i optymalizacja kosztów dystrybucji stanowią klucz do sukcesu w handlu – zaznacza.

Jego zdaniem, słabych stron sklepów bezobsługowych jest bardzo dużo. To m.in. ograniczony asortyment w sklepie (w porównaniu z konkurentami), problemy z rotacją produktów na półce, kradzieże, obsługa reklamacji, a przede wszystkim rentowność prowadzonej działalności w przypadku nowych graczy.  – To wyzwania, z którymi będą musieli poradzić sobie operatorzy. Dodałbym jeszcze ograniczone zaufanie do technologii, które cechuje określoną grupę konsumentów i przyzwyczajenie do procesu zakupowego uwzględniającego kontakt ze sprzedawcą – wymienia ekspert GfK.

Jan Karasek z KPMG zauważa, że jednym z głównych obszarów ryzyka są kwestie związane z zabezpieczeniem się przed kradzieżami. Nakłada się na to system prawny i tzw. niską szkodliwość, szczególnie przy kradzieżach za kilkadziesiąt złotych. – Kolejne ograniczenia dotyczą sprzedaży wybranych asortymentów np. alkoholu nieletnim, ponieważ nie wiadomo kto zweryfikuje wiek kupującego, a rozwiązania systemowe mogą wchodzić w kolizję z RODO (wizerunek kupującego itp.). Tymczasem kategorie alkoholowe są znaczącą częścią sprzedaży sklepów spożywczych szczególnie w porach nocnych poza godzinami otwarcia typowych sklepów. Tego typu technologie i koncepty sklepów dużo lepiej sprawdzają się przy towarach paczkowanych, trudniej nimi obsłużyć codzienne zakupy w skład których wchodzą towary świeże czy sprzedawane na wagę – wymienia partner w KPMG.

Jeszcze inne ryzyka widzi Katarzyna Czuchaj-Łagód z Mobile Institute. – W kontekście wyników różnorodnych badań konsumenckich, jakie prowadzimy, wydaje mi się, że nie jest to koncept dla produktów i sklepów specjalistycznych ani premium. W tych obszarach polscy klienci oczekują profesjonalnego doradztwa. Jeśli już przychodzą kupić tego rodzaju produkt w sklepie stacjonarnym, a nie online, to chcą „ekstra doświadczenia zakupowego”, potrzebują się poradzić kogoś z większą wiedzą, upewnić w swojej decyzji. W opcji Take&Go zabraknie tego elementu – mówi.

Na razie format sklepu bez obsługi i kas raczkuje. Jego rozwój uzależniony jest od wielu czynników, w tym np. koniunktury gospodarczej, otwartości konsumentów. Zdaniem Przemysława Dwojaka, rozpowszechnienie na szeroką skalę takich form sprzedaży będzie zależało od ich implementacji przez duże sieci handlowe. Jedno jest pewne. – Wszystkie sieci handlowe będą przyglądały się temu eksperymentowi przy jednoczesnym prowadzeniu własnych prac nad rozwojem koncepcji zwiększających doświadczenie klienta w punkcie sprzedaży – podsumowuje dyrektor GfK.

DlaHandlu.pl>>>

Podziel się:

Minister Jacek Czapu
„Dziennik Gazeta P
EnglishIrishPolishRussianSpanish
EnglishIrishPolishRussianSpanish
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn