Na europejskim niebie lotnictwa pasażerskiego trudno o postać bardziej wyrazistą, kontrowersyjną i bezkompromisową niż Michael O’Leary. Szef Ryanaira, który przekształcił podupadające, przynoszące gigantyczne straty przedsiębiorstwo w lotniczego giganta i trzecią linię na świecie pod względem kapitalizacji rynkowej, od ponad trzech dekad redefiniuje sposób, w jaki podróżują Europejczycy.
W wieku sześćdziesięciu pięciu lat, ubrany w sportowe buty i prostą koszulkę polo, w niczym nie przypomina typowego miliardera, jednak jego biznesowa intuicja i bezwzględna orientacja na cięcie kosztów pozostają nienaruszone. Siedząc w swoim biurze w Dublinie, podczas gdy za oknem rzęsisty letni deszcz napędza kolejne rezerwacje na stronie internetowej linii, O’Leary z właściwą sobie ekspresją i brakiem politycznej poprawności podsumowuje współczesny świat polityki, gospodarki oraz nawyków pasażerów.
Ostrze krytyki prezesa Ryanaira uderza przede wszystkim w rządy oraz unijne instytucje, które oskarża o skrajną nieudolność i blokowanie wzrostu gospodarczego. Irlandzkie władze określa natomiast mianem bandy nieudaczników, podając jako jaskrawy przykład lotnisko w Dublinie, gdzie mimo wybudowania drugiego pasa startowego, od ćwierć wieku obowiązuje archaiczny limit trzydziestu dwóch milionów pasażerów rocznie.
Podobne niezadowolenie budzi u niego brytyjski rząd pod wodzą Keira Starmera, który zamiast stymulować rozwój, rozpoczął rządy od podnoszenia podatków. O’Leary nie szczędzi również mocnych słów pod adresem przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, zarzucając jej, że unijne debaty o konkurencyjności Wspólnoty kończą się wyłącznie na pustych przemówieniach, za którymi nie idą żadne realne czyny. Symbolem tej europejskiej biurokratycznej niemocy jest dla niego nowy unijny system wjazdu i wyjazdu (EES), wymagający rejestracji danych biometrycznych od podróżnych spośród krajów trzecich, co generuje gigantyczne, wielogodzinne kolejki na lotniskach i paraliżuje ruch graniczny, mimo że linie lotnicze dysponują wszystkimi niezbędnymi danymi w formie elektronicznej.
Równie stanowcze poglądy szef Ryanaira prezentuje w kwestiach zarządzania personelem oraz kultury pracy. W jego firmie nie ma miejsca na pracę zdalną, którą uważa za nieefektywną i sprzeczną z misją budowania najtańszej linii lotniczej w Europie. Pracownikom sektora IT, domagającym się home office, odpowiada wprost, że na ich miejsca może zatrudnić specjalistów z Ukrainy za jedną trzecią dotychczasowego wynagrodzenia, gdyż jego celem nie jest bycie postępowym, lecz maksymalnie wydajnym.
O’Leary z dużym dystansem i krytycyzmem patrzy na młodsze pokolenie wchodzące na rynek pracy, zauważając u nich nadmierne poczucie uprzywilejowania, niechęć do tradycyjnego wysiłku oraz koncentrację na benefitach, takich jak kawa latte czy długie urlopy, zamiast na rzeczywistych wynikach.
W obszarze operacyjnym i relacjach z klientami O’Leary od lat kieruje się zasadą, że kluczem do sukcesu jest zaoferowanie najniższej możliwej ceny przy zachowaniu pełnego bezpieczeństwa i punktualności. To z tej filozofii zrodziły się rewolucyjne, choć początkowo szokujące dla rynku decyzje, jak radykalne ograniczenie bezpłatnego bagażu rejestrowanego, wprowadzenie odprawy online czy rezygnacja z posiłków na pokładzie. Szef linii podkreśla, że zniechęcenie pasażerów do nadawania dużych walizek nie miało na celu jedynie bezpośredniego zarobku, ale przede wszystkim drastyczne przyspieszenie rotacji samolotów i obniżenie kosztów obsługi naziemnej. Ostatnie ustępstwa wobec brytyjskiego urzędu antymonopolowego, skutkujące zniesieniem opłat za miejsca dla dzieci obok rodziców, komentuje natomiast ze swobodą, ironizując, że większość znanych mu rodziców chętnie dopłaciłaby za to, by siedzieć jak najdalej od swoich pociech.
Poważnym wyzwaniem, na które wskazuje prezes Ryanaira, jest drastyczne pogorszenie się zachowania pasażerów na pokładach samolotów. W ciągu ostatnich pięciu lat, przy wzroście liczby dziennych operacji lotniczych, częstotliwość przymusowych lądowań z powodu agresywnych podróżnych wzrosła z dwóch przypadków w tygodniu do niemal codziennych incydentów.
O’Leary diagnozuje ten problem jako efekt niebezpiecznego mieszania alkoholu z narkotykami, zwłaszcza kokainą, przez co pasażerowie stają się nieprzewidywalni i skłonni do przemocy. W związku z tym postuluje wprowadzenie restrykcyjnych ograniczeń w sprzedaży alkoholu na lotniskach, w tym zamknięcie lotniskowych pubów we wczesnych godzinach porannych i limitowanie serwowanych trunków do maksymalnie dwóch na osobę.
Mimo licznych globalnych kryzysów, takich jak pandemia, wojna na Ukrainie czy napięcia na Bliskim Wschodzie, Ryanair dzięki solidnej poduszce finansowej i strategii kupowania samolotów w momentach rynkowych załamań, wychodzi z opresji obronną ręką. Michael O’Leary, którego kontrakt został przedłużony do 2032 roku, nie obawia się utraty reputacji i otwarcie przyznaje, że jego własne dzieci oraz duża część opinii publicznej miewają go za człowieka bezkompromisowego i trudnego. Dumny jest jednak z faktu, że stworzył jedną z największych historii sukcesu w dziejach irlandzkiego biznesu, która bezpowrotnie zmieniła oblicze europejskiej integracji i umożliwiła milionom ludzi tanie przemieszczanie się po całym kontynencie.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Fot. Ryanair

