Na pierwszy rzut oka statystyki dotyczące sprzętu w An Gharda Síochána mogłyby budzić optymizm – park maszynowy irlandzkiej policji osiągnął rekordowy poziom 3801 pojazdów. W samej tylko jednostce Garda Road Policing Unit (RPU) pod koniec sierpnia znajdowało się 360 wozów, a w całym bieżącym roku do służby trafiło 344 nowych aut.
Za tą fasadą liczb kryje się jednak obraz głębokiej frustracji, codziennego zagrożenia i narastającego chaosu na szosach. Co dziesiąty policyjny wóz wymagał w ostatnim roku kasacji lub gruntownej naprawy. Choć naturalna eksploatacja robi swoje, niepokojąco duży odsetek aut został wyeliminowany z patrolowania w sposób natychmiastowy i bezwzględny, a poprzez celowe taranowanie. W środowisku mundurowych narasta poczucie, że bezmyślni kierowcy i przestępcy drogowi, zrobili sobie z demolowania policyjnych radiowozów pewnego rodzaju bezkarną grę.
Skala tego problemu przestała mieć cokolwiek wspólnego z epizodami, a stała się stałym elementem codziennych doniesień z terenu. Na przestrzeni zaledwie ostatnich dwóch tygodni w Dublinie oraz Cork doszło do niezwykle groźnych incydentów, podczas których przestępcy bez wahnięcia wjeżdżali w radiowozy, uszkadzając je w stopniu uniemożliwiającym dalszy pościg i wystawiając na szwank zdrowie, a nawet życie patrolujących ulice funkcjonariuszy.
Ostatnie dni przyniosły serię kolejnych niebezpiecznych zajść i w ciągu tygodnia służby zmuszone były przeprowadzić aż trzy szeroko zakrojone operacje na ulicach Dublina oraz Cork, a w obu miastach przeciwko podejrzanym pojazdom. W kolejnym zdarzeniu, choć też w Cork, po porannym wypadku z udziałem nieletnich, jedna osoba trafiła do szpitala, a druga – prowadząca pojazd bez uprawnień, została aresztowana. Zjawisko prowadzenia samochodu bez prawa jazdy oraz brawurowej ucieczki przed policją, po raz kolejny przybiera rozmiary ogólnokrajowego kryzysu.
Uszkodzony sprzęt to jednak tylko wierzchołek góry lodowej, bo najpoważniejsze braki widoczne są tam, gdzie liczy się determinacja ludzi na pierwszej linii. Podczas gdy rekordowa liczba pojazdów ma tworzyć wrażenie potęgi, zapaść w kadrach jednostki drogówki jest bezdyskusyjna. Liczba funkcjonariuszy wyspecjalizowanych w bezpieczeństwie ruchu drogowego spadła od 2009 roku aż o 40 procent. W grudniu 2009 roku w RPU służyło 1046 policjantów, a pod koniec lipca tego roku było ich zaledwie 660.
Najbardziej drastyczne cięcia dotknęły stołeczny region metropolitalny Dublina (DMR), gdzie obsada drogówki stopniała o 45 procent – z 291 funkcjonariuszy kilkanaście lat temu do niespełna 160. Jednak, nawet najnowocześniejsze systemy automatycznego rozpoznawania tablic rejestracyjnych ANPR, zamontowane w 143 pojazdach, nie zastąpią fizycznej obecności żywego policjanta na szosie.
Ten drastyczny odpływ kadrowy i zmniejszenie ilości patroli drogowych zbiegł się w czasie z tragicznym bilansem na irlandzkich szosach, na co bezlitośnie wskazują działacze na rzecz bezpieczeństwa ruchu drogowego. Jak zauważa Susan Gray, założycielka organizacji Parc, spadek liczby etatów w RPU następuje w momencie, gdy liczba ofiar śmiertelnych wzrosła rok do roku o 16 procent.
Do tej pory na drogach zginęły już 126 osoby. Statystyki te od dekady stawiają Irlandię w czarnej czołówce państw o wysokiej śmiertelności w ruchu drogowym.
Odpowiedzią dowództwa Gardy na zarzuty aktywistów jest argumentacja, że kontrolę nad bezpieczeństwem przejęli funkcjonariusze spoza wyspecjalizowanych pionów drogowych, a zdaniem rzecznika policji to właśnie oni odpowiadają za wykrywanie ponad 60 procent przypadków jazdy pod wpływem alkoholu czy narkotyków oraz wykonują 80 procent rutynowych kontroli.
Jednak zdaniem ekspertów brak stałej, wyspecjalizowanej prewencji rozprężają morale kierowców.
Dane RSA jednoznacznie wskazują, że najgroźniejsze wypadki koncentrują się na trasach szybkiego ruchu o ograniczeniu prędkości od 80 km/h w górę – to tam ma miejsce 57 procent zdarzeń śmiertelnych. Co gorsza, najczęściej giną ludzie młodzi, więc osoby w wieku od 16 do 25 lat, które stanowią ponad jedną czwartą wszystkich ofiar śmiertelnych. Skumulowane wyzwanie personalne, agresja wymierzona w patrole celowo taranujące radiowozy oraz rosnące statystyki zgonów sprawiają, że egzekwowanie prawa drogowego na Zielonej Wyspie wymaga natychmiastowej, rewolucji.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Fot. CC Boardwalk.Koi

