Rzeczywistość gospodarcza i rosnące napięcia geopolityczne weryfikują optymistyczne unijne założenia polityki klimatycznej. Z najnowszych wypowiedzi przedstawicieli gabinetu wynika, że planowana na październik podwyżka podatku węglowego może zostać odłożona w czasie. Choć rząd nie deklaruje oficjalnego odwrotu od obranego kursu, wyraźnie zmienia narrację. Priorytetem staje się ochrona domowych budżetów przed skokowym wzrostem cen energii i paliw.
Kluczowym elementem nadchodzących decyzji budżetowych będzie ocena wpływu globalnej sytuacji energetycznej na irlandzkie portfele zwykłych obywateli. Decyzje o stopniowym przywracaniu stawek akcyzy zapadały w zupełnie innym otoczeniu rynkowym. Dziś ceny na stacjach paliw i rachunki za ogrzewanie zależą w większości od czynników całkowicie niezależnych od krajowej polityki fiskalnej, co wymusza korektę dotychczasowych planów.
Elastyczność zamiast sztywnego dogmatyzmu
Wicepremier Simon Harris zwrócił uwagę na wyjątkową zmienność międzynarodowego otoczenia. Zaledwie kilka tygodni wystarczyło, aby perspektywy rynkowe uległy istotnemu pogorszeniu. Wobec tego sztywne trzymanie się ustalonych wcześniej harmonogramów staje się trudne do obrony. Widać więc, jak szybko globalne otoczenie może się zmienić, nawet w okresie kilku tygodni. Z tego powodu rząd chce wykazać się pokorą i elastycznością, aby reagować na zmieniające się warunki na światowych giełdach paliw.
Taka sugestia ministra finansów wskazuje, że rząd wreszcie dostrzegł granice wytrzymałości finansowej gospodarstw domowych, choć wskazuje, że budżet będzie ten krok odczuwał w stopniu poważnym. Zatrzymanie stawek akcyzy na obniżonym poziomie, to jednak koszt rzędu 100 milionów euro miesięcznie. Finansowanie tych działań pochodzić ma natomiast z uszczuplenia prognozowanej nadwyżki budżetowej.
Zapowiedź utrzymania obniżonej stawki akcyzy, to jednoznaczny sygnał, że władza woli zrezygnować z gromadzenia bufora finansowego na rzecz natychmiastowej amortyzacji wstrząsów cenowych.
Geopolityka zderza się z ambitną trajektorią
Zaplanowany wzrost podatku węglowego był elementem długofalowej strategii transformacji energetycznej. Został jednak opracowany w zupełnie innej rzeczywistości. Minister finansów przyznał, że mechanizm ten uchwalano przed wybuchem pełnoskalowej wojny w Ukrainie oraz przed eskalacją konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Choć przedstawiciele resortu finansów deklarują dalsze poparcie dla samego pomysłu opodatkowania emisji CO2, to przyznają, że termin wdrożenia kolejnego kroku wymaga ponownej analizy. Żaden scenariusz nie jest darmowy i rezygnacja z podwyżki oznacza mniejsze wpływy do budżetu, ale jej wprowadzenie w szczycie kryzysu mogłoby wywołać falę ubóstwa energetycznego. Rząd stoi więc przed wyborem między realizacją celów środowiskowych a dbałością o stabilność socjalną. Otwarte pozostaje pytanie, czy zaplanowana trajektoria dochodzenia do wyższych stawek ekologicznych opłat, zachowa swój sens w świecie stałej niepewności dostaw surowców.
Ochrona najsłabszych i nadchodzący budżet
Alternatywnym lub uzupełniającym rozwiązaniem dla manewrów przy podatkach ma być bezpośrednie wsparcie socjalne. Przedstawiciele rządu zapowiadają rozbudowę programów osłonowych. Przykładem jest system dodatków paliwowych, z którego w mijającym sezonie skorzystała rekordowa liczba gospodarstw domowych. Kolejny budżet przynieść ma rozszerzenie tych działań. Zamiast obciążać wszystkich obywateli wyższymi daninami w imię celów klimatycznych, władze planują skierować celowane środki do osób najbardziej narażonych na skutki drożyzny.
Decyzja w sprawie październikowej podwyżki podatku węglowego będzie więc sprawdzianem pragmatyzmu rządzących. Wszystko wskazuje na to, że presja społeczna oraz realia ekonomiczne przeważą nad dotychczasowym harmonogramem, a wdrożenie wyższych opłat zostanie przesunięte do czasu stabilizacji sytuacji na światowych rynkach.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by hessam nabavi on Unsplash

