Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Pod ciężarem kosztów. Południowo-Wschodnia Irlandia nie akceptuje rządowego optymizmu

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Sobota upłynęła w południowo-wschodniej części kraju pod znakiem stanowczego sprzeciwu wobec duszącej pętli kosztów utrzymania. Choć w kuluarach władzy pojawiają się komunikaty o rzekomym zażegnaniu kryzysu paliwowego, rzeczywistość na ulicach miast brutalnie zweryfikowała te twierdzenia.

Liczne demonstracje, które przetoczyły się wczoraj przez cały region, stały się żywym dowodem na to, że niezadowolenie społeczne wcale nie wygasło, a jedynie przybrało nową, cichszą, ale zorganizowaną i punktową formę.

W hrabstwie Tipperary gniew mieszkańców skupił się w dwóch głównych ośrodkach, czyli Thurles oraz Cahir. Spotkania te pomyślane zostały jako manifestacja jedności z tysiącami osób, które zaledwie tydzień wcześniej paraliżowały autostradę M8. Dan Harty, który odpowiedzialny był za koordynację wydarzeń w Thurles, nadał protestowi charakter marszu pokojowego, a wystartował on z parkingu hotelu Munster. Fala ludzi ruszyła w stronę Placu Wolności punktualnie o wpół do trzeciej po południu, by ostatecznie zakończyć swój przemarsz przed budynkiem klasztoru Urszulanek.

Organizatorzy podkreślali, że inicjatywa była bezpośrednią odpowiedzią na liczne zapytania obywateli, którzy czuli potrzebę ponownego wyjścia na ulice i głośnego wykrzyczenia swojego rozczarowania.

Atmosfera wydarzenia przesycona była solidarnością osób bezpośrednio dotkniętych drastycznymi podwyżkami cen na stacjach benzynowych, rosnącymi kosztami oleju opałowego oraz narastającymi zaległościami w rachunkach za energię elektryczną. Harty w swoich wystąpieniach kładł nacisk na głębokie niezadowolenie z tego, jak administracja państwowa potraktowała wcześniejsze strajki na drogach oraz jak rozegrała niedawne głosowanie nad wotum nieufności.

Dla zebranych był to jasny sygnał, że rządowe zapewnienia o opanowaniu sytuacji mijają się z prawdą, którą mieszkańcy widzą codziennie w swoich portfelach.

Równolegle w Carlow siła protestu przybrała postać ciężkiej kolumny pojazdów. O godzinie czternastej z parku handlowego Four Lakes Retail Park wyruszyła kawalkada złożona z traktorów, ciężarówek oraz maszyn należących do lokalnych firm budowlanych. Ten potężny korowód, ciągnący się aż do historycznego Drzewa Wolności w sercu miasta, stanowił wizualną reprezentację paraliżu, jaki wysokie ceny paliw nakładają na kluczowe sektory gospodarki.

Ryk silników i masa maszyn rolniczych zdominowały centrum Carlow, pokazując, że przedsiębiorcy i rolnicy nie zamierzają milczeć w obliczu kryzysu, który zagraża ich egzystencji, niezależnie od tego, jak bardzo rząd starał się przedstawić sytuację jako rozwiązaną.

Bogdan Feręc

Źr. Breaking News

Fot. Katarzyna Sudak – zdjęcie ilustracyjne

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version