Po co został premierem?

Micheál Martin, nigdy nie był specjalnie wybijającym się politykiem, przynajmniej takie krążą opinie, a i nie można powiedzieć, że jest ojcem opatrznościowym Fianna Fáil.

Urodził się 1 sierpnia 1960 roku, więc obecnie ma 61 lat, a i jest u schyłku politycznej kariery. Przez lata obecności w irlandzkiej polityce, piastował już funkcje ministra zdrowia, dzieci, przedsiębiorczości, handlu, zatrudnienia i spraw zagranicznych, ale żeby z tej właśnie działalności został zapamiętany, to również sprawa kontrowersyjna. Na plus ministerialnej kariery Martina zaliczyć można wprowadzenie zakazu palenia w miejscu pracy, ustanowienie Health Service Executive i zniesienie ustawy Groceries Order z 1987, która zakazywała sprzedaży artykułów spożywczych poniżej kosztów ich produkcji. Jako minister spraw zagranicznych, odpowiedzialny był za krajową ratyfikację traktatu lizbońskiego, a jak wiadomo, w 2008 roku, referendum krajowe, odrzuciło jego postanowienia i należało zrobić powtórkę. Po negatywnym odbiorze przegranego referendum, również w Unii Europejskiej i późniejszych problemach gospodarczych, w 2011 roku dochodzi do tego wszystkiego kryzys polityczny i minister Martin, 19 stycznia, rezygnuje w ze stanowiska, chociaż mówi, że to za sprawą protestu wobec polityki prowadzonej przez przywódcę Fianna Fáil Briana Cowena. Do dymisji podało się też kilku innych ministrów, a już 26 stycznia 2011 roku Micheál Martin zostaje szefem ugrupowania.

Kolejne sukcesy szefa Fianna Fáil są raczej mierne, więc tworzenie cichej koalicji z rządem Endy Kenny’ego i Fine Gael, a obecnie pełnokrwistej z Fine Gael i Green Party.

Micheál Martin nigdy nie był też nazywany politykiem wybitnym, co mogą odzwierciedlać przekazy historyczne, więc przeciętnym, ale bardzo ambitnym. Dlatego właśnie do jego kolekcji ministerialnych stanowisk, brakowało fotela premiera. Kiedy po przegranych z Sinn Féin wyborach z lutego 2020 roku, zauważa szansę na zablokowanie próby utworzenia gabinetu przez Mary Lou McDonald, z tej korzysta i proponuje koalicję składkową, wchodząc w głęboki mariaż z niegdysiejszym wrogiem, czyli Fine Gael. Również ten zabieg nie pozwala na utworzenie rządu większościowego, do czego nie patrząc na piętrzące się przeszkody, Martin prze, a i zgadza się, aby jego „tiszokowa” kadencja, trwała tylko połowę normalnego okresu, więc do kolejnych wyborów.

Niezależnie od tego Micheál Martin zasiada w wyśnionym gabinecie i sprawuje, w moim przekonaniu bez sukcesów, funkcję premiera. Co ważne, od chwili przejęcia steru Fianna Fáil, a następnie kraju, nie widać, aby stał się kołem ratunkowym dla tego ugrupowania, bo poparcie dla formacji, stopniowo od 2011 roku spada.

Tym jednak Martin zbytnio się już nie przejmuje, bo po pierwsze wkrótce kończyć będzie swoją karierę zawodową, a i zejdzie raczej ze swojego partyjnego piedestału. O ile stanie do walki o ponowny wybór na stanowisko szefa Fianny, to będzie miał duże problemy, aby ten urząd utrzymać, gdyż wewnętrzna opozycja, coraz głośniej domaga się ustąpienia Martina ze stanowiska.

Micheál Martin osiągnął już to, czego pragnie każdy polityk, czyli został szefem rządu, a później…

Później tylko patrzeć, jak zostaje wpisany na listę Wikipedii, gdzie figurować będzie, jako taoiseach w latach…, ale będzie.

Czy jest dobrym premierem? Z całą pewnością przyszło pracować Micheálowi Martinowi w trudnych czasach, ale cóż, sam tego chciał. Mnie natomiast, nie jawi się, jako premier z górnej półki, bo znacznie lepiej w zestawieniu ostatnich 8 lat, oceniam Endę Kenny’ego, któ®y także łatwo nie miał, bo przejął kraj zdewastowany kryzysem finansowym i Leo Varadkara, a ów, pozbył się bezceremonialnie promotora, jakim był Kenny, który dał mu szansę na wypłynięcie na szerokie polityczne wody. Brutus, jak na polityczną bestię przystało, albowiem tak oceniam Leo Varadkara, rzucił się do gardła swojego własnego Juliusza Cezara i dotąd szarpał nadwątlone wiekiem oraz prowadzeniem polityki ciało szefa, aż ten wykrwawiony, opuścił gabinet szefa partii i rządu. Wtedy, Leo zasiadł w majestacie, a i wstąpi na ten tron za niecałe dwa lata.

Zawsze w takich chwilach zadaję pytanie, a to jest zaczerpnięte ze słów b. premiera Leszka Millera. Jak skończy?

Leszek Miller powiedział kiedyś:

– Polityka poznaje się nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy.

Czyli, jak skończy Varadkar? Bo jak skończy Martin, to raczej łatwo przewidzieć.

Bogdan Feręc

Polska-IE: Udostępnij
Niby druga, a jednak
The Weekly Digest fr
EnglishIrishPolishRussian
EnglishIrishPolishRussian