Krajowy Plan Działań na Rzecz Listy Oczekujących na rok 2026 wyznacza nowe cele mające doprowadzić do skrócenia kolejek do lekarzy do końca bieżącego roku. Dokument zakłada, że do końca tego roku połowa pacjentów będzie oczekiwać krócej niż przewidują założenia Sláintecare, czyli 10 tygodni na pierwszą wizytę ambulatoryjną oraz 12 tygodni na wizytę w ośrodku stacjonarnym lub w ramach opieki dziennej.
Plan przewiduje również skrócenie średniego ważonego czasu oczekiwania na planowany zabieg do poziomu 5,5 miesiąca. Jednym z kluczowych elementów strategii jest wprowadzenie regionalnego podejścia do problemu. Każdy z sześciu nowo utworzonych Regionów Zdrowia zobowiązany zostanie do opracowania własnego Regionalnego Planu Działań na Liście Oczekujących, aby przełożyć cele krajowe na działania lokalne, powiedziała minister tzw. zdrowia Jennifer Carroll MacNeill. Autorzy dokumentu zastrzegają jednocześnie, że osiągnięcia mogą różnić się między regionami i specjalizacjami ze względu na lokalne uwarunkowania oraz wyzwania systemowe.
Skala problemu pozostaje ogromna i pod koniec grudnia 2024 r. na listach oczekujących znajdowało się ponad 808 tysięcy osób. Rok wcześniej liczba ta przekraczała 801 tysięcy. Jednocześnie obserwowany jest spadek liczby pacjentów czekających ponad rok na świadczenia medyczne.
Największą grupę stanowią jednak osoby oczekujące na pierwszą konsultację specjalistyczną w trybie ambulatoryjnym – 557 187 pacjentów. Nowa strategia zakłada 90-procentowy wzrost odsetka pacjentów oczekujących na leczenie krócej niż rok. Plan zakłada również ograniczenie o 90% liczby osób oczekujących dłużej niż 24 miesiące lub zagrożonych tak długim czasem oczekiwania.
Na działania związane z listami oczekujących przeznaczono w tym roku 420 mln euro w ramach budżetu na 2025 r., a z tej kwoty 230 mln euro ma trafić do Narodowego Funduszu Zakupu Usług Leczniczych, natomiast 190 mln euro do HSE.
Mimo podejmowanych działań liczba nowych wpisów na listy oczekujących rośnie. W ubiegłym roku na listy dodano ponad 1,8 miliona osób, co oznacza wzrost rok do roku o 5,6%.
*
Obawiam się, iż będzie to tak samo działało, jak obietnice rządu o budowie tysięcy mieszkań, więc nie zmieni się absolutnie nic, a rząd i tak przedstawiać to będzie jako sukces. Ucierpi na tym wyłącznie Skarb Państwa, bo pacjenci raczej nie zyskają, gdyż w Irlandii potrzebna jest całkowita zmiana systemu lecznictwa, nie zaś pchanie w opiekę zdrowotną kolejnych milionów euro. Co należy przypomnieć, nie jest to pierwszy tego rodzaju plan Departamentu Zdrowia, a ja pamiętam przynajmniej dwa, za różnych ministrów, a jak się okazuje, żaden nie zadziałał, bo nawet dane rządowe mówią, iż ilość pacjentów w kolejkach stale rośnie.
Polityka zdrowotna ma w sobie coś z inżynierii systemów kosmicznych, łatwo obiecać lot na orbitę, trudniej dostarczyć paliwo i fizykę, która to utrzyma. Najciekawsze w takich planach bywa to, co dzieje się między wierszami, czyli starcie matematyki budżetu z biologią starzejącego się społeczeństwa i psychologią popytu na opiekę zdrowotną.
Szerzej problem opisałem w TYM felietonie.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by Mufid Majnun on Unsplash

