Wskaźniki ekonomiczne po raz kolejny dają do myślenia i brutalnie weryfikują optymistyczne scenariusze o trwałym opanowaniu kryzysu kosztów życia. Z najnowszych odczytów opublikowanych przez Centralny Urząd Statystyczny (CSO) wyłania się obraz ponownego przyspieszenia dynamiki wzrostu cen.
W sierpniu wskaźnik inflacji mierzony rocznym tempem wzrostu wskaźnika cen konsumpcyjnych osiągnął poziom 3,7%, wykazując wyraźną tendencję zwyżkową w porównaniu z lipcowym wynikiem 3,4%. W ujęciu miesięcznym i między lipcem a sierpniem, ceny skoczyły o kolejne 0,7%. To sygnał ostrzegawczy, który stawia pod wielkim znakiem zapytania dotychczasową skuteczność rządowych tarcz osłonowych i nakłada ogromną presję na decydentów przygotowujących przyszłomiesięczny budżet państwa.
Powrót fali drożyzny nie jest dziełem przypadku, lecz efektem nałożenia się na siebie decyzji politycznych, zawirowań geopolitycznych oraz rosnących wydatków na podstawowe surowce. Zamiast zapowiadanego uspokojenia, domowe portfele muszą zmierzyć się z kumulacją podwyżek w sektorach, z których wycofać się po prostu nie da, więc od edukacji, przez energię i paliwa, aż po koszty obsługi kredytów.
Do istotnego obciążenia domowych finansów przyłożyła się zmiana w skali państwowego wsparcia dla studentów. O ile w ubiegłym roku akademickim obniżka opłat za studia wyższe sięgała 1000 euro, o tyle w bieżącym okresie wsparcie zredukowano do 500 euro. To z pozoru czysto techniczne przesunięcie w kalkulacji kosztów, natychmiast znalazło odzwierciedlenie w oficjalnym wskaźniku inflacji, bezpośrednio podbijając dynamikę wzrostu cen w dziale edukacji.
Znacznie poważniejszy impuls cenowy przyszedł jednak z rynku surowców energetycznych i paliw. Według wyliczeń serwisu oilprices.ie, koszt oleju opałowego wzrósł o niewyobrażalne 550 euro za każde 1000 litrów w zestawieniu z analogicznym okresem roku ubiegłego. Statystyk CSO Anthony Dawson zwrócił uwagę na drastyczną zmianę kosztów na stacjach paliw. Choć w samym sierpniu średnia krajowa cena litra oleju napędowego wynosiła 1,95 euro (wzrost o 25 centów rok do roku), a benzyny 1,87 euro (skok o 15 centów), to w kolejnych tygodniach stawki na dystrybutorach nie zatrzymały się i na wielu stacjach olej napędowy przebił psychologiczną granicę 2 euro za litr.
Koszt transportu dodatkowo podniosła trudna sytuacja międzynarodowa. Konflikt w Zatoce Perskiej wywołał natychmiastowe reakcje łańcuchowe, podbijając stawki biletów lotniczych oraz usługi wynajmu samochodów. Do tego dochodzi rosnący koszt pożyczonego pieniądza i posiadacze kredytów hipotecznych o zmiennym oprocentowaniu odczuli na własnej skórze czerwcową podwyżkę stóp procentowych dokonaną przez Europejski Bank Centralny. Obecnie EBC ponownie podniosło stopy procentowe, więc kredyty będą jeszcze droższe.
Niepokojącą właściwością sierpniowych danych CSO jest fakt, że nie uwzględniają one w pełni zmian, które wejdą w życie w najbliższych miesiącach. Rynek energii przygotowuje się na kolejne ciosy. Aż siedem przedsiębiorstw energetycznych, w tym giganci tacy jak Bord Gáis Energy i Electric Ireland – obsługujący łącznie około dwóch milionów odbiorców indywidualnych, poinformowało już o planowanych podwyżkach taryf za prąd i gaz.
Równie trudna sytuacja czuje się w sektorze prywatnej opieki medycznej. Zrównoważenie rosnących wydatków operacyjnych zapowiedziały firmy VHI Healthcare oraz Laya Healthcare, które po wcześniejszych korektach stawek planują kolejne podwyżki składek w nadchodzącym miesiącu. Gdy dodamy do tego zapowiedziany na nowy rok wzrost cen biletów komunikacji zbiorowej, obraz sytuacji finansowej przeciętnej rodziny staje się wyjątkowo ponury.
Jedyną przestrzenią, w której konsumenci mogli dostrzec drobne złagodzenie presji, był koszyk podstawowych produktów żywnościowych. Po długich miesiącach uporczywych wzrostów, w odczytach za okres do sierpnia odnotowano symboliczne spadki cen wybranych artykułów. Za kilogram irlandzkiego sera cheddar płacono średnio o 67 centów mniej niż rok wcześniej, funt masła staniał o 55 centów, a dwulitrowa butelka pełnotłustego mleka potaniała o 9 centów. Niewielkie obniżki objęły także steki wołowe, ziemniaki oraz pieczywo.
To drobne wytchnienie może być jednak wyjątkowo krótkotrwałe. Prezes Banku Centralnego Gabriel Makhlouf wspólnie z ekspertami Economic and Social Research Institute (ESRI) wydał jasne ostrzeżenie przed tak zwanymi efektami drugiej rundy. Wtórne skutki napięć geopolitycznych w Zatoce Perskiej z dużym prawdopodobieństwem przełożą się na ponowne, silne wzrosty cen detalicznych w nadchodzących miesiącach, co w pierwszej kolejności uderzy właśnie w rynek żywności.
Sierpniowe dane GUS stanowią z kolei wyraźny sygnał dla gabinetu. Rosnące koszty paliwa, energii, infrastruktury i kredytów sprawiają, że oczekiwania wobec nadchodzącego budżetu będą ogromne. Bez precyzyjnie skierowanych instrumentów wsparcia, jesienna fala drożyzny może okazać się dla wielu gospodarstw domowych najtrudniejszą próbą od lat.
Bogdan Feręc
Źr. CSO
Photo by Paul-Christian M on Unsplash

