Choć nocne i poranne działania policji w niedzielę doprowadziły do usunięcia blokad paraliżujących kluczowe obiekty naftowe, kierowcy liczący na błyskawiczny powrót do normalności muszą uzbroić się w cierpliwość. Sytuacja na stacjach paliw w całym kraju wciąż pozostaje trudna, a organizacja Fuels for Ireland studzi optymizm, wskazując na złożoność procesu logistycznego, który został przerwany w ubiegły wtorek.
Dyrektor naczelny organizacji Kevin McPartlan wydał oświadczenie, w którym jasno precyzuje skalę wyzwania stojącego przed dystrybutorami. Według jego szacunków przywrócenie pełnej sprawności krajowej sieci dostaw może potrwać nawet dziesięć dni. Proces ten będzie odbywał się w umiarkowanym tempie, co jest bezpośrednim skutkiem kilkudniowych, głębokich zakłóceń w łańcuchu dostaw. McPartlan podkreśla, że mimo usunięcia fizycznych barier przy rafineriach, branża zmaga się obecnie z szeregiem praktycznych czynników, które spowalniają odbudowę zapasów.
Problemy logistyczne nie znikają wraz z odblokowaniem bram zakładów.
Uruchomienie bezpiecznej i zgodnej z prawem dystrybucji wymaga czasu i precyzyjnej koordynacji. Przedstawiciele branży paliwowej zaznaczają, że społeczeństwo powinno nastawić się na poprawę liczoną w dniach, a nie w godzinach. Oznacza to, że widok taśm zabezpieczających puste dystrybutory może towarzyszyć nam jeszcze przez większą część nadchodzącego tygodnia.
Obecnie priorytetem jest jak najszybsze przywrócenie niezawodnego systemu dostaw w każdym zakątku kraju, jednak operacja ta będzie realizowana etapami. Wszelkie wysiłki zmierzają do maksymalizacji transportów, ale ze względu na bezpieczeństwo proces ten nie zostanie sztucznie przyspieszony.
Sytuacja powoli wraca więc pod kontrolę, lecz droga do pełnej stabilizacji na rynku paliw jest jeszcze daleka.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by engin akyurt on Unsplash

