Władza rzadko działa z własnej woli, bo częściej pod naporem rzeczywistości, a ta, w ostatnich tygodniach, pisze scenariusz, w którym wojna USA oraz Izraela z Iranem podbija ceny ropy. Te z kolei wracają na europejskie stacje paliw niczym echo w dolinie. W Irlandii rachunek za ten konflikt płacą kierowcy, rolnicy i przedsiębiorcy, natomiast rząd, przyciśnięty do ściany, sięga po najprostsze narzędzie, którego mógł użyć wcześniej i proponuje obniżyć podatki.
Trwające prace nad pakietem osłonowym to klasyczna interwencja fiskalna, więc szybka, widoczna i politycznie nośna. W planach jest obniżka akcyzy na benzynę i olej napędowy, co przyczyni się także do korekty cen oleju opałowego. Mechanizm jest prosty, czyli niższy podatek na litrze ma przełożyć się na niższą cenę przy dystrybutorze. Rząd zdaje się nie mieć wielkiego wyboru, bo rosnące ceny paliw to nie tylko problem kierowców, a bardziej impuls inflacyjny rozlewający się po całej gospodarce wyspy.
Jak ustaliła stacja RTÉ News, rozważana jest także zmiana w systemie cen oleju opałowego, choć to właśnie ten obszar stał się osią politycznego sporu. Pearse Doherty z Sinn Féin nie owija w bawełnę i jego zdaniem rządowe propozycje to półśrodki. Przedstawiciel największej partii opozycyjnej uderza w koalicję Fianna Fáil i Fine Gael, zarzucając im brak odwagi w obniżce podatków na olej opałowy, mimo że jego cena, jak podkreślił, zdążyła się podwoić.
Wicepremier i minister finansów Simon Harris sygnalizuje ostrożność, a zapowiadane środki będą mieć charakter tymczasowy, choć z możliwością przedłużenia lub modyfikacji. To język urzędowy, ale sens jest jasny, że rząd kupuje czas i liczy, że sytuacja geopolityczna wkrótce się uspokoi, natomiast ceny same opadną. Jeśli nie… trzeba będzie sięgnąć głębiej do kieszeni państwa.
Równolegle pojawiają się pomysły mniej oczywiste, choć nie mniej pragmatyczne i Ciarán Ahern z Partii Pracy proponuje powrót do pracy zdalnej jako narzędzia walki z kosztami energii. Argumentuje, że to rozwiązanie rekomendowane również przez Międzynarodową Agencję Energetyczną, a ma oznaczać, iż mniej dojazdów to mniej paliwa, co stanie się realną ulgą dla gospodarstw domowych.
Jeżeli spojrzymy na działania rządu i opozycji całościowo, to wpisują się w szerszy obraz, czyli państwo reaguje na kryzys punktowo, zamiast systemowo, bo obniżka akcyzy nie zlikwiduje przyczyny . Ta pozostaje jednak poza zasięgiem Dublina i leży w Zatoce Perskiej oraz zablokowanej Cieśninie Ormuz.
Procedura legislacyjna nabiera jednak tempa i po weekendowych konsultacjach plan trafić ma pod obrady rządu, a następnie do głosowania w Dáil. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, kierowcy odczują ulgę już wkrótce, a cena paliw spaść może nawet o ponad 30 centów na jednym litrze.
Bogdan Feręc
Źr. RTE
Photo by Marek Studzinski on Unsplash

