Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Otoka-Frąckiewicz: Polska nie istnieje geopolitycznie

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Rafał Otoka-Frąckiewicz mówi w Radiu Wnet o Wenezueli jako teście „czystego interesu” Trumpa, ogłasza, że „Polska nie istnieje” geopolitycznie i chłodno liczy koszty wojny za wschodnią granicą.

W Popołudnia Radia Wnet prowadzący pytał  Rafała Otokę-Frąckiewicza, „lewicowego dziennikarza”, o to, czy Polska ma wybierać między wielkimi graczami. Tematem startowym była Wenezuela i niejasna sytuacja wokół Nicolása Maduro, ale rozmowa szybko rozlała się na większe pytania: o starcie mocarstw, miejsce Europy oraz o to, czy Polska w ogóle potrafi prowadzić politykę „na własny rachunek”.

Otoka-Frąckiewicz na początku studził emocje: w sprawie Wenezueli – jak podkreślał – „na razie nic nie wiadomo”, a sprzecznych sygnałów jest od początku za dużo, by wyciągać pewne wnioski. Potem jednak przechodzi do interpretacji: na pierwszym planie są interesy i rywalizacja mocarstw, a język wartości bywa tylko opakowaniem.

W pewnym momencie gość stawia tezę, że świat wchodzi w fazę, w której nawet te dekoracje mogą opaść – i to właśnie uznaje za nowość. Wskazuje, że Donald Trump mówił wprost o logice siły i zysku, bez zasłaniania się misją demokratyzacyjną:

Nie chodzi o żadną demokrację. Chodzi o pieniądze, o ropę, o nasze zyski i Ameryka musi być silna kosztem każdego innego państwa na świecie

– komentował.

Grenlandia i test na myślenie o Polsce

Prowadzący raz po raz podrzucał scenariusz „Grenlandii”: co, jeśli Trump „zajmie” wyspę – politycznie, gospodarczo albo nawet wojskowo? I co wtedy zrobi Europa, Dania, a przede wszystkim Polska? W pytaniach wracała kwestia: z kim trzymać – z USA czy z Europą?.

Otoka-Frąckiewicz unikał prostych podziałów i nie przyjmował narracji sprowadzającej polską politykę do opowiedzenia się po jednej ze stron. Najpierw ucinał praktycznie: Polska nie ma tam baz, nie jest kluczowym graczem w tym sporze. Ale zaraz potem przesuwał rozmowę na poziom zasad: istotne nie jest, „czyjego patrona wybrać”, tylko jak zbudować własną pozycję, tak by nie być wyłącznie przedmiotem cudzych decyzji. Wprost wybrzmiało to, gdy prowadzący zapytał o stronę w starciu mocarstw:

„Polska? Po swojej”.

Dopytywany „co to znaczy”, gość dopowiadał, że państwo powinno prowadzić politykę opartą na własnym interesie, a nie na odruchowym dopisywaniu się do jednego bieguna.

Później prowadzący sformułował pytanie, czy lepiej, żeby „nas miały Stany”, czy „żeby nas miała Rosja”? Otoka-Frąckiewicz odrzucił samą konstrukcję takiej alternatywy. Nie wchodził w licytację „mniejszego zła”, tylko wracał do tego samego postulatu: Polska ma „mieć samą siebie”.

Ja chcę, żebyśmy mieli my sami siebie, żeby Polska była silna, a ludziom żyło się lepiej

– mówił.

Kolejny fragment rozmowy przyniósł najostrzejszą diagnozę całego wywiadu. Rafał Otoka-Frąckiewicz postawił tezę, że Polska w sensie geopolitycznym i gospodarczym nie funkcjonuje jako samodzielny podmiot.

Polski nie ma. Polska nie istnieje. W strefie geopolitycznej, w stosunkach międzynarodowych Polska nie istnieje. Polska gospodarczo nie istnieje

– mówił.

Prowadzący odpowiadał, że to brzmi jak hasło obliczone na emocje i klikalność, przypominające narracje z lat 90., i próbował relatywizować tę ocenę, pytając, czy nie jest to nadmierna czarno-białość. Otoka-Frąckiewicz nie wycofywał się jednak z tej diagnozy, precyzując, co ma na myśli.

Jak tłumaczył, problemem nie są statystyki ani pojedyncze wskaźniki, którymi politycy lubią się chwalić, lecz realna struktura gospodarki i brak własnych centrów decyzyjnych:

Mówi się, że jesteśmy dwudziestą gospodarką świata. Tylko że jak z tej gospodarki wyjąć zachodnie konsorcja, to niewiele zostaje. To jest dopiero mitomania

– wskazał.

Według niego Polska znalazła się w sytuacji, w której kluczowe sektory i miejsca pracy są całkowicie zależne od decyzji podejmowanych poza krajem, a państwo nie ma narzędzi, by reagować, gdy kapitał zaczyna się wycofywać. Jako przykład podał Kraków:

„W Krakowie większość firm, które gwarantowały ogromny sukces finansowy miasta i jego mieszkańców, to były firmy zagraniczne. W tej chwili one się wynoszą – do Indii, do Chin – bo tam jest taniej.”

W tym kontekście padło pytanie o ludzi tracących pracę i o to, czy państwo jest w stanie zaproponować im alternatywę:

„Czy Polska Potęga zapewni tym ludziom, którzy tracą pracę w Krakowie, możliwość funkcjonowania na tym samym poziomie co wcześniej? Nie sądzę.”

Otoka-Frąckiewicz argumentował, że brak własnego zaplecza przemysłowego i technologicznego sprawia, iż Polska jest łatwa do „opuszczenia”, gdy tylko zmienią się globalne warunki. To – jego zdaniem – podważa opowieść o realnej sile państwa i pokazuje, jak iluzoryczna bywa duma z nominalnych rankingów.

„Jak te firmy wyjadą z Polski, to tylko dlatego, że ich usługi tanieją na całym świecie. Dlatego się wynoszą do Azji. A my zostajemy z problemem.”

/fa

Radio Wnet

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version