Przed nadchodzącym rozdaniem budżetowym prezes Banku Centralnego Irlandii skierował oficjalne, niezwykle stanowcze ostrzeżenie do ministra finansów. Z analizy przedstawionej przez ten organ wynika, że dotychczasowa polityka fiskalna rządu, oparta na systematycznym przekraczaniu założeń wydatkowych, prowadzi kraj na skraj poważnego kryzysu strukturalnego. Jeśli gabinet Simona Harrisa nie wdroży natychmiastowych mechanizmów dyscyplinujących, deficyt budżetowy może do 2030 roku drastycznie wzrosnąć, osiągając astronomiczną kwotę 25,7 miliardów euro.
W ujęciu czysto gotówkowym prognozowany deficyt przewyższyłby ponury rekord z 2009 roku, będący pokłosiem gwałtownego tąpnięcia na rynkach finansowych. Choć obecna skala zjawiska stanowiłaby relatywnie mniejszy udział w dochodzie narodowym niż blisko dwie dekady temu, dynamika pogarszania się wskaźników budżetowych budzi głęboki niepokój ekspertów.
U podstaw formułowanych przestróg leży fakt, że państwo planuje obecnie dynamikę wzrostu wydatków w stopniu znacznie przewyższającym realny wzrost pobieranych podatków. Po wyłączeniu nadzwyczajnych, podatnych na wahania wpływów z tytułu podatku dochodowego od osób prawnych (CT), prognozowane saldo budżetu państwa wykazuje głęboką erozję, a deficyt pogłębić się ma z poziomu 7,1 miliarda euro odnotowanego w ubiegłym roku do aż 20,4 miliarda euro na koniec obecnej dekady.
„Jeśli przekroczenia wydatków będą się utrzymywać, deficyt budżetowy może wzrosnąć do 2030 roku do 25,7 miliarda euro, czyli 5,8% Dochodu Narodowego Brutto” – ostrzegł prezes Banku Centralnego, Gabriel Makhlouf, w swoim corocznym liście do ministra finansów. „Uszczupliłoby to bufory fiskalne, ograniczając możliwości reagowania na przyszłe negatywne wstrząsy, a jednocześnie zwiększając presję inflacyjną w kraju”.
Tymczasem plany rządu przesłane pod koniec ubiegłego roku Komisji Europejskiej zakładają średnioroczny wzrost wydatków netto na poziomie 7,1% do 2030 roku. Według ocen Irlandzkiej Rady Doradczej ds. Fiskalnych, tempo to uplasuje kraj w ścisłej czołówce Unii Europejskiej. Bank Centralny szacuje natomiast, że optymalny pułap pozwalający na utrzymanie obecnego standardu usług publicznych i jednoczesne realizowanie założeń zrewidowanego Narodowego Planu Rozwoju wynosi około 5% rocznie. Przekroczenie tej granicy wymagałoby pilnego wprowadzenia alternatywnych środków zwiększających dochody państwa.
Kluczowym punktem krytyki Gabriela Makhloufa pozostaje strukturalne uzależnienie kondycji państwa od kaprysów globalnych koncernów. Podatek dochodowy od osób prawnych generuje dziś aż 23% wszystkich wpływów do Skarbu Państwa, podczas gdy jeszcze w 2019 roku wskaźnik ten oscylował wokół 12%.
„Chociaż wpływy z podatku od osób prawnych prawdopodobnie wzrosną jeszcze bardziej w 2026 roku, obawiam się o długoterminową stabilność obecnego wysokiego poziomu przychodów” – wskazuje szef Banku Centralnego.
Obawy te są w pełni uzasadnione. Eksperci szacują, że niemal połowy pobieranych od korporacji kwot nie da się w żaden sposób powiązać czy wytłumaczyć realnym rozwojem rodzimej gospodarki. Przychody te są skrajnie podatne na zewnętrzne szoki makroekonomiczne, decyzje strategiczne wąskiej grupy podmiotów oraz dynamiczne transformacje międzynarodowych systemów podatkowych.
Sytuację potęguje zatrważająco wąska baza podatkowa. Aż 56% całości wpływów z tytułu CT pochodzi z portfeli zaledwie dziesięciu globalnych gigantów – dla porównania, w 2015 roku grupa ta generowała 41% podatku. Co więcej, ponad połowa ubiegłorocznych przychodów w tym sektorze była bezpośrednią zasługą zaledwie dwóch gałęzi przemysłu: farmacji oraz technologii informacyjno-komunikacyjnych (ICT).
W obliczu rosnących kosztów obsługi długu publicznego, którego oprocentowanie do 2030 roku wzrosnąć ma dwukrotnie, Bank Centralny Irlandii apeluje o systematyczne obniżanie relacji zadłużenia do dochodu narodowego jako głównego azymutu polityki gospodarczej. Ratunkiem przed nadchodzącym wstrząsem ma być głęboka reforma fiskalna. „Aby złagodzić ryzyko związane z możliwą utratą wpływów z podatku korporacyjnego i sfinansować znaną presję wydatkową, potrzebna jest szersza baza podatkowa” – argumentuje Makhlouf.
Regulator wzywa równolegle do mądrego i zdyscyplinowanego niwelowania deficytów infrastrukturalnych oraz redukcji zależności od paliw kopalnych, co w długiej perspektywie wzmocni odporność państwa na impulsy inflacyjne. W warunkach pełnego zatrudnienia, z jakimi mamy do czynienia w krajowej gospodarce, oraz przy stałej presji kosztów zewnętrznych, optymalne lokowanie funduszy staje się jednak wyzwaniem.
Kluczem do ocalenia stabilności finansowej ma być bezwzględny rygor budżetowy oraz selekcja inwestycji publicznych pod kątem ich realnej efektywności dla sektora prywatnego. Bez tych działań, obecna polityka finansowa rządu może okazać się dla kraju kosztowną pułapką.
Bogdan Feręc
Źr. Independent
Fot. CC William Murphy / Central Bank or Ireland

