Opinia: Nie zrobią lockdownu

Rząd Micheála Martina dysponuje danymi, które mówią, że niezadowolenie społeczne w kwestii kolejnych obostrzeń, przekroczyło już poziom krytyczny.

Nieoficjalnie ministrowie gabinetu mówią, iż kolejne podnoszenie ograniczeń, o ile będą wysokiego poziomu, może wywołać w kraju lawinę protestów. Dodaje się, że z wirusem należy walczyć innymi dostępnymi środkami, więc namawiać, przypominać, próbować zmienić zachowania ryzykowne, ale nie można już wprowadzać lockdownu. Jeszcze gorszym rozwiązaniem będą ograniczenia, które zablokują możliwość odwiedzania rodzin w okresie świątecznym, bo jeżeli się pojawią, choćby wymagała tego sytuacja, gdyż w takim przypadku, można przypuszczać, że społeczeństwo, jego duża część, wypowie posłuszeństwo i nie będzie się stosować do zaleceń, a jednocześnie na tyle źle zacznie oceniać gabinet, że jego notowania, ale również ugrupowań koalicyjnych, polecą na łeb i na szyję, co będzie strzałem w stopę, chylącemu się ku nieuchronnemu upadkowi rządowi. Ważne jest również, bo i takie głosy słychać, iż gabinet Micheála Martina „się skończył” i niezależnie od tego, jak będzie teraz postępował, nie odzyska już popularności na poziomie z okresu powyborczego, więc z końca lutego 2020 roku.

Są też koła, a te żądają podania się Rady Ministrów do dymisji, a o ile wprowadzony zostanie kolejny lockdown, gabinet powinien zrobić to natychmiast, dodając, że nie jest w stanie nadal sprawować władzy i wyłącznie utrzymywać ją będzie zakazami oraz ograniczeniami.

W irlandzkim społeczeństwie wytworzył się również pogląd, iż złym rozwiązaniem jest, aby trzy partie koalicyjne trwały do końca tej kadencji, a władzę powinny złożyć tuż po nowym roku, co będzie korzystne z wielu powodów, w tym gospodarczego. Niestety przywołuje się w takich przypadkach rozwiązania proponowane przez Sinn Féin, ale nie pamięta się, iż w kwestii pandemii i Covid-19, partia Mary Lou McDonald, idzie w kierunku posunięć restrykcyjnych, więc jest nieco bardziej radykalna. To z kolei może dać się odczuć na całej wyspie, więc blokady, testy i nadzór pandemiczny, będzie na porządku dziennym.

Jest też kolejny kamyczek do rządowego ogródka, a tym jest przejęcie stanowiska premiera przez Leo Varadkara, co wynika z umowy koalicyjnej, więc niepewność dalszego postępowania, gdyż ostatnimi czasy, lider Fine Gael, stał się bardziej nieprzewidywalny, co niejeden raz już prezentował. Może więc iść w stronę znoszenia ograniczeń, ale może też pomaszerować w kierunku z tablicą „obostrzenia”, co nie będzie dawało ani gwarancji powodzenia w ochronie pandemicznej państwa, ani nie przyniesie krajowi korzyści ekonomicznych.

Ważne jest, aby utrzymać kraj na stałym poziomie zakażeń w okresie zimowym, albowiem pozwoli to na stosowanie niektórych z ograniczeń, ale też na tyle niskim, żeby przetrwać do wiosny.

Gabinet powinien zastanowić się też nad rewizją swoich słów i przyznać, że część ze zdań, jakie wypowiedział od chwili „wprowadzenia” pandemii na Zielonej Wyspie, nie odpowiadała rzeczywistości, co będzie przyznaniem się do błędu. Istotą stanie się w takim przypadku zrozumienie przez społeczeństwo, nerwowych ruchów w początkach i w trakcie pandemii, bo trzeba wytłumaczyć, dlaczego chaos informacyjny trwał i ciągnie się do tej pory, a na dodatek, błędnie interpretowano, w ocenie obecnego rządu, jego słowa.

Wiele miesięcy temu opozycja wzywała koalicję, by wyznaczyła jedną osobę do informowania o covidowych działaniach, jednak do tej pory, nic takiego się nie stało, co oznaczać może, że albo komuś na tym zależy, albo gabinet boi się wystawić „chłopca do bicia”.

Wydaje się, że niektóre z najnowszych wypowiedzi członków gabinetu, nie są też specjalną przestrogą dla mieszkańców Irlandii, bo na tyle przyzwyczailiśmy się do pandemii oraz Covidu, że coraz słabiej reagujemy na przekaz władz, czyli ta, musi się bardzo starać, żeby cokolwiek na nas wymusić. Jest też grupa mieszkańców wyspy, którzy wzięli sobie do serca całą sytuację, czyli wierzą w każde słowo, jakie padnie z budynków rządowych, ale na drugim końcu są zaś ci, do których nie trafia kompletnie nic, więc mają swoją wizję pandemii, jej nieobecności, wywołanej na polityczne zamówienie.

Kończąc ten felieton, który chyba bardziej skierowany jest do rządzących, chciałbym powiedzieć, że aby wyjść z całej sytuacji z twarzą, ministrowie muszą całkowicie zmienić przekaz, posługiwać się innymi argumentami, bo sytuacja, po pierwsze nie jest już taka sama, jak w początkach ubiegłego roku, a po drugie, srebra rodowe zostały utracone i należy bronić pustego zamku, który ma mocno popękane mury, a i furty, ledwie trzymają się na podrdzewiałych zawiasach. Co ciekawe, coraz częściej pojawiają się hasła, które wzywają rząd do dymisji, a to, nie jest już w żadnym stopniu dla niego dobre.

Bogdan Feręc

© POLSKA-IE: MATERIAŁ CHRONIONY PRAWEM AUTORSKIM.
ZNAJDŹ NAS:
MIKOŁAJKI – AKCJA
Informacja prasowa:
EnglishGaeligePolskiУкраїнська
EnglishGaeligePolskiУкраїнська