Oni wiedzą. To będzie dramat dla kraju

W Wielkiej Brytanii doszło do bezprecedensowego wycieku rządowych dokumentów, a te opublikowane zostały w The Sunday Times.

Samą sprawą zajmuje się już odpowiednia komórka, która bada, jak do tego doszło, ale skoncentrujmy się teraz na zawartych w dokumentach informacjach, bo nie są dobre dla mieszkańców Albionu.

Z przeprowadzonych przez londyński gabinet analiz wynika, że po twardym Brexicie, kraj pogrąży się w gospodarczej depresji, więc będzie cierpiał na różnego rodzaju niedobory. O ile tak właśnie się stanie i rząd Borisa Johnsona wyprowadzi Brytyjczyków z Unii Europejskiej bez umowy, to braki widoczne będą głównie w zakresie paliw napędowych, żywności i leków, bo tych towarów najwięcej sprowadzanych jest do Zjednoczonego Królestwa.

Rząd Borisa Johnsona próbował ukryć tę informację przed swoim społeczeństwem, co potwierdza fakt, iż dokumenty zostały opatrzone klauzulą „niejawne”, a to mogłoby w stopniu znacznym zmienić zdanie opinii społecznej Wielkiej Brytanii, co w konsekwencji doprowadziłoby do fali protestów. Obecnie nie można wykluczyć, że tak się nie stanie, a i gabinet Johnsona, nie straci w oczach wyborców, gdyż utajnianie istotnych dla mieszkańców informacji, może stać się punktem zapalnym i wywołać niezadowolenie oraz falę spekulacji w kwestii prawdomówności brytyjskich władz.

W tym samym dokumencie znalazł się zapis, że aż 85% ciężarówek, które przewożą towary z kontynentu na wyspę, głównie z Francji, może nie być przygotowanych do nowych przepisów celnych, jakie zaczną obowiązywać po twardym Brexicie, co spowoduje ogromne zakłócenia w dostawach towarów do Wielkiej Brytanii.

Poważne perturbacje w dostawach potrwać mogą około trzech miesięcy, by następnie sytuacja zaczęła się stopniowo stabilizować, jednak odczuwalne będą przez około 10 do 12 miesięcy, mówią analizy.

Wyciek tych danych to woda na młyn, przeciwników obecnego premiera Wielkiej Brytanii, a i wyraźna pomoc dla Partii Pracy, która otrzymała do ręki potężny oręż w walce o wotum nieufności dla gabinetu Borisa Johnsona.

Gabinet w Londynie ma jeszcze jedną przypadłość, a tą jest pewnego rodzaju próba zaczarowania rzeczywistości i nadal twierdzi, że przed kryzysem, zabezpieczeniem dla kraju będzie współpraca z USA oraz domniemane umowy handlowe.

Wg źródeł z Downing Street, Boris Johnson spodziewa się podpisania lukratywnych kontraktów z administracją Białego Domu, ale nie dodaje, że po pierwsze, rozmowy w ogóle się jeszcze nie rozpoczęły, a po wtóre, spiker Izby Reprezentantów Nancy Patricia D’Alesandro Pelosi, kolejny raz powiedziała, że ten organ nie zatwierdzi żadnej umowy handlowej USA z Wielką Brytanią po 31 października, jeżeli Królestwo wprowadzi na irlandzkiej wyspie granicę. W tej opinii Pelosi nie jest osamotniona i takiego samego zdania jest większość amerykańskich senatorów, czyli prezydent Donald Trump, będzie miał w tej sprawie związane ręce i nawet jego dobra wola oraz obietnice złożone Johnsonowi, nie przybliżą gospodarczo obu krajów, jeżeli Johnson wywoła twardy Brexit.

Bogdan Feręc

Źr: The Sunday Times/CNN

Podziel się:

Nie chcą granicy. C
Dublin to przyjazne
ArabicChinese (Traditional)EnglishFrenchIrishPolishRussianSpanish
ArabicChinese (Traditional)EnglishFrenchIrishPolishRussianSpanish
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn