Odebrać podwyżki urzędnikom?

Ostatnia fala podwyżek dla urzędników biurkowych była konsekwencją ustawy o przywracaniu wynagrodzeń sprzed czasów kryzysu, jednak powstaje pytanie: Czy była zasadna?

 

Śledząc, choćby z niewielką uwagą informacje z Irlandii, można było się dowiedzieć w ostatnim tygodniu, że brakuje strażaków, mało jest policjantów, o służbie zdrowia zapominając, bo to osobny rozdział. Uwypukliły się natomiast dziwne działania władz, których jest wiele, bo to jakoby brak pieniędzy na zatrudnienie większej ilości strażaków, co pokazało święto Halloween, kiedy część wozów bojowych Dublin Fire Brigade stała w remizach, a i ostatni przykład, także ze stolicy, czyli Wydział ds. Narkotyków z zachodniej jej części, który w ostatnich pięciu latach stracił 85% obsady kadrowej.

Tym samym w oddziale służyło ostatnio paru sierżantów, którzy prowadzili dochodzenia i do niedawna jeszcze dziesięciu oddelegowanych tam szeregowych funkcjonariuszy Gardy. Ciekawostką jest to, że po odejściu kilku policjantów na emerytury, a i awansowaniu kolejnych, oddział został właściwie zlikwidowany, bo śledztwa prowadzi tam już tylko 2 oficerów dochodzeniowych. Większość obowiązków, nie znając terenu, przejęły inne jednostki, a to doprowadziło do sytuacji, że w Ballyfermot, Clondalkin i Rathcoole, rozpanoszyli się handlarze narkotyków.

 

O ile mogę zrozumieć, że potrzebny jest czas na wyszkolenie śledczego, bo po pierwsze musi on zaznajomić się z samą pracą w policji, następnie poznać jej wszystkie tajniki, a i nabrać doświadczenia, aby później stać się funkcjonariuszem z krwi i kości, to nie rozumiem, dlaczego nakłady finansowe, które można by przeznaczyć na zatrudnienie i szkolenie policjantów oraz strażaków, idą na biurkowo-okienkowych zasiadaczy.

Wiadomo przecież, że panią/pana w okienku, dowolnego urzędu w kraju, może zastąpić ktokolwiek i wystarczy pokazać urzędniczemu narybkowi, jak drukuje się dokument oraz w grzeczny sposób udziela wykrętnej odpowiedzi, co będzie całym procesem niezwykle skomplikowanego szkolenia. Skoro więc nie podoba się urzędnikom niskiego szczebla, bo o tych przede wszystkim mowa, otrzymywane za te proste czynności wynagrodzenie, to z czystym sumieniem mogą zwolnić się z roboty i iść, także do pracy siedzącej, czyli na kasę do Tesco. To praca przecież z ludźmi, a i przyda się praktyka w drukowaniu dokumentów, bo paragon wydać trzeba. I na koniec, co chyba najważniejsze, przynosi satysfakcję, bo uśmiech klienta jest bezcenny.

 

W tej sprawie uważam, że urzędnicy państwowi z gatunku „okienkowa obsługa petenta”, nie powinni otrzymać podwyżki płac, jaka ostatnio ich dopadła, a pieniądze przeznaczone zostać na służby mundurowe, odpowiedzialne za nasze bezpieczeństwo. Czasami i tego nie będę ukrywał, czepiam się i ich, ale jednocześnie darzę szacunkiem, bo od nich zależy moje/nasze bezpieczeństwo w Irlandii, choćbym nadal nie miał najlepszego zdania o pracy An Garda Siochána.

Bogdan Feręc

Znajdź nas:
Sprzedawcy aut boją
Włamał się do sam
Translate »
RSS
Facebook
Facebook
LinkedIn