Site icon "Polska-IE najbardziej politycznie-społeczno-gospodarczy portal informacyjny w Irlandii
Reklama
Reklama

Od chipów do strzykawek. Chiny idą teraz po globalne zdrowie

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Przez lata świat przyzwyczaił się do myślenia o Chinach jako o fabryce tej planety, centrum elektroniki, motoryzacji i przemysłu ciężkiego. Dziś ten obraz jest już nieaktualny, a Pekin coraz wyraźniej pokazuje, że ambicje Państwa Środka sięgają znacznie dalej i teraz celem jest globalny rynek leków oraz sprzętu medycznego. Co istotne, nie są to już zapowiedzi, to fakty poparte miliardami dolarów.

Dane chińskiego Ministerstwa Handlu nie pozostawiają wątpliwości i w ciągu pierwszych 11 miesięcy 2025 roku wartość eksportu leków z Chin sięgnęła niemal 101 miliardów dolarów. Co istotne, nie chodzi wyłącznie o masową produkcję tanich zamienników. Struktura eksportu zmienia się systematycznie, przesuwając ciężar w stronę produktów o wyższej wartości dodanej, innowacyjnych leków, zaawansowanych preparatów oraz wysoko wyspecjalizowanych urządzeń medycznych.

Tradycyjne filary, czyli chemiczne składniki farmaceutyczne i wyroby medyczne, wciąż stanowią solidną bazę i utrzymują silną pozycję na światowych rynkach. Równolegle jednak Chiny coraz skuteczniej wchodzą w obszary dotąd zdominowane przez Zachód. Najlepszym dowodem jest eksplozja międzynarodowych umów licencyjnych. W 2025 roku chińscy producenci podpisali 157 transgranicznych kontraktów o łącznej wartości 135,7 miliarda dolarów. Rok wcześniej było to niespełna 52 miliardy dolarów i 94 umowy. Skala wzrostu jest trudna do zignorowania.

To nie jest przypadek ani jednorazowy zryw, ponieważ władze w Pekinie od lat konsekwentnie budują infrastrukturę instytucjonalną, która usuwa bariery informacyjne i logistyczne w handlu transgranicznym produktami medycznymi. Powstają wyspecjalizowane platformy handlowe, których celem jest skrócenie łańcuchów dostaw, ujednolicenie standardów i, co kluczowe, budowa zaufania.

Przykładem jest chińsko-ASEAN Regionalna Platforma Handlu Produktami Medycznymi, która w styczniu sfinalizowała pierwszą transakcję o wartości ponad 10 milionów juanów między Qilu Pharmaceutical a tajskim odbiorcą. Platforma przyciągnęła już 224 chińskie firmy farmaceutyczne i zamówienia na ponad 170 rodzajów leków oraz wyrobów medycznych z krajów tak różnych, jak Wietnam, Tajlandia czy Mali.

Podobne inicjatywy rozwijają się w Azji Centralnej, gdzie w 2025 roku powstała platforma China (Xinjiang)–Central Asia Pharmacy. Kolejna, skierowana do Europy Środkowo-Wschodniej, planowana jest w Ningbo. Geografia tych projektów nie jest przypadkowa. Chiny wyraźnie celują w regiony, które szukają stabilnych dostaw, konkurencyjnych cen i alternatywy wobec zachodnich gigantów farmaceutycznych. Dla świata oznacza to jedno, że sektor ochrony zdrowia staje się kolejnym polem globalnej rywalizacji. Dostęp do leków, sprzętu i technologii medycznych przestaje być wyłącznie kwestią zdrowia publicznego, a coraz częściej jest elementem geopolityki, wpływów i strategicznej niezależności. Chiny doskonale to rozumieją i działają szybciej, niż wielu się spodziewało.

*

Jeżeli obecny trend się utrzyma, a relacje handlowe Unii Europejskiej z USA będą się dalej pogarszać, Bruksela może znaleźć się pod ścianą. W sytuacji zagrożenia zerwaniem łańcuchów dostaw i presji na dostęp do leków oraz sprzętu medycznego, Europa może zwrócić się ku Chinom nie z wyboru, lecz z konieczności, a po to, by nie zostać odciętą i w ogóle móc funkcjonować. To scenariusz, który jeszcze kilka lat temu brzmiał niedorzecznie. Dziś staje się realną opcją, z wszystkimi konsekwencjami politycznymi i strategicznymi, jakie to za sobą niesie.

To teraz można zwrócić się do krytyków wizyty premiera Micheála Martina w Chinach, bo może ta wizyta pomoże utrzymać Irlandię na powierzchni ekonomicznego grzęzawiska, po którym już stąpamy. Kiedy mówiłem, że widzę szeroką współpracę Chin z Irlandią, miałem na myśli tego typu zagrożenia, jak obecnie wywołane sytuacją z Grenlandią. Wciąż stoję na stanowisku, że firmy z Chin powinny być na wyspie znacznie lepiej reprezentowane, Irlandia wyjść z Unii Europejskiej i podjąć rozmowy z USA, aby wynegocjować najlepsze z możliwych warunki współpracy, a także związać się mocno z Japonią oraz Indiami.

W przyszłości, puszczając wodze fantazji, może stać się też kolejnym stanem USA, ale tego lepiej Irlandczykom nie mówmy jeszcze teraz.

Bogdan Feręc

Źr. Xinhua

Photo by National Cancer Institute on Unsplash

© WSZYSTKIE MATERIAŁY NA STRONIE WYDAWCY „POLSKA-IE” CHRONIONE SĄ PRAWEM AUTORSKIM.
Reklama
Reklama
Reklama
Exit mobile version